Monday, 28 September 2015

Łupy z targów beauty! Woohoo!

Hej hej,
Na dziś wpis o tym, co upolowałam na targach. Nie wiem dlaczego, ale bardzo lubię to wydarzenie i nie mogę się już doczekać kolejnej edycji. :P


                           loot1


Nawet nie nakupiłam tak dużo, co mnie trochę zdziwiło...jednak nadal próbuję z całych sił unikać chomikowania, no a lakierów oczywiście w to nie wliczam.
Zaszalałam trochę z OPI Color Paints - zakochałam się w nich od pierwszego wejrzenia, ale tutaj akurat wypadało kupić więcej kolorów aby miało to sens. OPI najtańsze nie są, więc raczej mi się nie spieszyło. A teraz były za 16 zł za sztukę, więc idealnie.
Tak przy okazji, zakochałam się w kolekcji Venice - ale poczekam aż będzie tańsza, bo 32zł za lakier nie było aż tak zachęcające.
Poza tym wpadły mi też dwa nowe Color Club - lubię takie brzydale, chyba mam wrażenie, że nikomu się nie spodobają i kupuję je z dobroci serca, ha.


loot3
L:P: Turquoise Aesthetic, Magenta Muse, Indigo Motif, Landscape artist, Purple Perspective, Primarily Yellow, Silver Canvas




loot2
L:P: Favorite Flannel, Oh deer! 





loot4

Jeśli chodzi o pielęgnację, to planowałam bardziej zaszaleć, ale jakoś nie miałam weny do wybierania, a poza tym mam zapasy. Trochę żałuję, że nie wzięłam jakichś kremów do rąk (zwłaszcza Honey Threapy), ale właściwie mam jeszcze resztkę i kilka innych, więc myślę, że spokojnie dociągnę do wiosennych targów. Dokupię ewentualnie internetowo, jeśli ogarnie mnie niepokój niedostatku.
Tym razem z Honey Therapy wzięłam Kozie Mleko z pyłkiem pszczelim - do kąpieli, w proszku - pachnie dziwnie i mlecznie, ale szaleję za takimi kombinacjami. Cena to 22zł 250 g.
Do tego wzięłam Masło do ust o zapachu białego piżma, cena 12 zł. Ogólnie z tej firmy chciałabym wszystko :) Zapachy są bardzo w moim stylu, lubię naturalne kosmetyki, a do tego polskie - polecam sprawdzić, do tego ceny są przystępne.

Kolejnym hitem jest masło do masażu z The Secret Soap Store - opakowanie jest trochę nieładne, ale zawartość boska. Ma ładny kolor i zapach owocowy, coś w stylu mango. W takim dużym słoiku jest 500 ml masła (są też w wersji mniejszej, w blaszanej puszce, ale sam produkt jest droższy - mój to wersja do SPA i wolę płacić za produkt, a nie opakowanie) Miałam już kilka naturalnych maseł, często w tej stałej formie albo kupowane na wagę. To z pozoru jest podobne, ale przy aplikacji prawie od razu się roztapia, nie jest toporne i nie ma grudek, które muszą się rozpuścić pod wpływem ciepła. Kosztowało 97 zł, więc mam nadzieję, że będzie warte tej ceny. :)

Oprócz tego skusiłam się na czarne mydło - nigdy czegoś takiego nie używałam i jestem po prostu ciekawa. Dodatkowo wpadła mi kredka do ust Flormar, kolor na ustach wychodzi trochę inaczej niż w teście na ręce, ale i tak bardzo mi się podoba.



Chcę już wiosnę! :D







Saturday, 26 September 2015

Orly SNAP DRY topcoat


Halo halo,
Dzisiaj chciałabym wspomnieć o moim ulubionym lakierze nawierzchniowym. Prawdę mówiąc nie przetestowałam wielu produktów z tej kategorii w mojej 'lakierowej karierze'. Nie lubię mieć za dużo produktów tego typu, unikam chomikowania i zawsze staram się zużyć jeden, zanim zacznę następny. Poza tym, nie zmieniam koloru na paznokciach aż tak często (zazwyczaj noszę lakier do oporu), więc nie zużywają mi się szybko.

W każdym razie, miałam jednak takie klasyki jak topcoat OPI, Seche Vite, Poshe, Insta Dri, trafiłam też na Color Club i China Glaze First & Last coat...no i Snap dry z Orly spokojnie z nimi wygrywa - nawet pod względem wyglądu, bo mam słabość do tej różowej, gumowej nakrętki. :P
A teraz krótko, ale treściwie:
1. Jest bardzo wydajny, bardzo wolno ubywa.
2. Przedłuża trwałość lakieru, rzadziej mi coś odpryskuje
3. Nie kurczy lakieru (nawet pod koniec używania)
4. Schnie szybko (może nieco wolniej niż SV, bliżej mu do Poshe)
5. Ma lekką, prawie wodnistą formułę i dzięki temu łatwo się aplikuje
6. Nie gęstnieje i nie glucieje w połowie butelki (jak większość topcoatów)

Bardzo go polubiłam i właściwie nie planuję szukania czegoś innego. Minusem jest cena (36zł) i trudna dostępność - widziałam tylko w oficjalnym sklepie. Wolę jednak zapłacić nieco więcej i mieć produkt, który się sprawdza i mnie nie denerwuje.


orly snap dry Hello,
Today I want to show my favourite top coat of all times. To be honest, I haven't tried many top coats in my 'nail polish career' as I don't like to stash such products and I just want to use it up and buy another one. I also don't change my nails very often so they last for a long time.

Anyway, I had an OPI top coat, China Glaze First&Last top coat, Seche Vite, Poshe, Insta Dri, something from Color Club...and Orly Snap Dry is the best!
It even wins in terms of appearance, because I love this rubber pink cap. :P What I love about it:
1. It lasts forever
2. My manicures chip less often and last way longer
3. It doesn't shrink nail polish
4. It driest fast (a little bit slower than SV, but similar to Poshe)
5. It has almost watery formula and consequently it is easy to apply (and it doesn't change in the middle of the bottle!)
6. It doesn't get thick and gluey in the middle of the bottle (like SV)







Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...