Sunday, 29 November 2015

Co nowego w kosmetyczce?

Cześć,
Z góry przepraszam za epopeję, ale się wciągnęłam. :)

Dzisiaj postanowiłam znowu trochę odejść od głównego tematu i tym razem napisać o kolorówce. W ten weekend mam wielką fazę na sprzątanie, segregowanie i pozbywanie się staroci. W piątek niestety dokupiłam tusz i 2 pomadki, ale postanowiłam wyrzucić też 3 starsze rzeczy, a więc wychodzę na 0. :D

Ilość kosmetyków może wyglądać dość porażająco na pierwszy rzut oka, ale tak naprawdę niektóre "nowości" mają już kilka miesięcy, a niektóre z tych rzeczy dostałam w prezencie. :) Ogólnie jeśli chodzi o kolorówkę, to staram się zachować umiar i moją jedyną guilty pleasure są szminki. Nie "składuję" podkładów, korektorów, pudrów, tuszy do rzęs - kupuję i zużywam. Mam trochę więcej róży i cieni do powiek (co akurat trochę mnie drażni, bo nie lubię wymyślnych makijaży oka, zazwyczaj w ogóle ich nie używam, a tak często kuszą...).


mub1



mub3


Na pierwszy rzut, podkład, dwa róże i rozświetlacz.
Podkład Revlon Nearly Naked (130), jasny beż w szklanym opakowaniu bez pompki. Używam go już od dłuższego czasu i jestem zadowolona. Początkowo był trochę za jasny, ale po lecie zostało już tylko wspomnienie i teraz pasuje idealnie. Wydaje mi się, że nie może nie nadawać się dla osób z suchą cerą, bo gdy zapomnę o peelingu i poświęcam mniej czasu na pielęgnację (co równa się u mnie z bardziej suchą cerą), to jest trochę zbyt widoczny i nie wtapia się tak dobrze. Jeśli nie mam lenia, to wygląda naprawdę fajnie. Delikatnie i lekko, daje średnie krycie i dość matowy efekt (ale nie pudrowy).
Niedawno dostałam od koleżanki róż Annabelle Minerals (Romantic) i póki co jestem zachwycona. Ma dobrą trwałość i świetnie stapia się z podkładem, bez żadnego wysiłku przy nakładaniu. Efekt jest naprawdę naturalny, zachwycam się, miałam sporo róży ale żaden tak mi nie podpasował. W lecie kupiłam też róż Chanel w kremie z kolekcji Les Beiges (no. 21). Ma koralowo różowy odcień i też daje naturalny, zdrowy efekt (konturowanie jest nie dla mnie:)). Bardzo go lubię, tylko mam problem z trwałością...wszystkie róże w kremie dość szybko ze mnie znikają. Znacie może jakiś sposób na to?
Rozświetlacz  Dr Irena Eris  (Star Shimmering) dostałam na jakimś evencie i jest naprawdę fajny. Daje subtelny efekt, nie ma okropnych drobinek i ma fajny chłodny odcień (bardziej biało-różowy, nie ma w nim nic ze złota) - dobre rozwiązanie na zimę i dla jasnych karnacji.


mub2


Cieni używałam najmniej, przez lato starałam się poużywać starszych paletek i pogodzić się z faktem, że najwyższy czas, aby się ich pozbyć (takie ładne Ingloty, takie ładne Mac :c )...W zastępstwie mam cień wypiekany Pupa z linii Vamp, który można używać na sucho i na mokro. Daje naprawdę piękny efekt, takiego świeżego i wypoczętego oka ;) Nie ma absolutnie żadnych drobinek, wygląda jak delikatna tafla. Z tej samej serii mam też podwójne cienie nr 004, dają podobny efekt, ale nie testowałam ich dłużej. Do tego metaliczny cień Copper i perłowy Java z Revlon. Urzekły mnie te opakowania, są poręczne i idealne do kosmetyczki na jakieś szybkie wyjazdy ;) Są małe i wyglądają jak coś, co uda  mi się zużyć, zanim minie 10 lat. :)
Nie lubię na sobie skomplikowanych makijaży oka, zdecydowanie bardziej stawiam na klasyczną kreskę, czasem lubię też podkreślić wewnętrzny kącik albo dolną powiekę jakimś brązem albo metalicznym złotem, miedzią...tyle moich szaleństw. :)



mub4


Teraz niezbędniki - czarny liner w żelu z Rimmel. Po dwóch wymęczonych eyelinerach Bobbi Brown postanowiłam przerzucić się na tańsze. To już moje drugie opakowanie (chciałam wypróbować jeszcze słynny Maybelline, ale przy promocji w Ross niestety żaden już się nie ostał). Lubię nawet dołączony pędzelek, kreska wychodzi ok, trwałość ok, udało mi się zużyć więcej niż połowę zanim wysechł. Bobbi Brown jest minimalnie intensywniejszy, pewnie jest wydajniejszy ale co z tego, skoro wysycha mega szybko? Zwłaszca jak na produkt za taką cenę...moim zdaniem, kompletnie nie warto. Do tego cień do brwi Kobo, spełnia swoją rolę - jestem zadowolona, kolor jest ładny (303 brunette), nie wybijają z niego ciepłe tony. 
Baza pod cienie Bell z linii HypoAllergenic. Z tego produktu nie lubię, właściwie to nie działa, cienie blakną a co gorsze się rolują. Używałam jej głównie latem, co ogólnie nie jest najlepszym środowiskiem dla makijażu...daję jej drugą szansę, ale coś czuję, że szału nie będzie.



mub6


Moje królestwo czyli szminki i błyszczyki...i nie, nie są takie same!
Od kilkunastu miesięcy mam obsesję na punkcie brązowych, fioletowych i takich rodzynkowo-bakaliowych kolorów. Czerwone, korale, intensywne różowe mogłby dla mnie nie istnieć.
W poprzedniej notce opisałam mój dramat z P2 - czyli wzięcie niechcący złego koloru z póki. ;) Nie wytrzymałam i poszłam po właściwą. Wzięłam przy okazji podobny kolor z linii Full Shine (kolor Bid Higher) - daje lekki effekt, lekko przezroczysty. Lubię takie lżejsze formy koloru na ustach, bo je powiększają i dają takich nienachalny wygląd. ;)  Wersja Full color (Voice your opinion) daje dobre krycie, pół matowe. Podobna jest szminka w płynie z Estee Lauder (130 Bitter Sweet), ma świetne krycie jak na ciemny kolor, komfortowo się nosi i odcień jest najbardziej ciekawy - to mój hit od lata. A na sam koniec limitowany dziwak z Mac - Dark Outsider z linii Creme Sheen. To transparentna czerń, można przyciemniać nią inne kolory ale solo też wygląda ciekawie. Lubię efekt takich przybrudzonych ust. ;)


mub8
Lewa-Prawa: Mac Dark Outside, P2 Bid Higher, P2 Voice your opinion 070, Estee Lauder Bitter Sweet


mub7

Na sam koniec tusz Maybelline Lash Sensational - był w dobrej cenie (Hebe), wszędzie gdzieś o nim słyszę aż w końcu się skusiłam. Po pierwszym teście bardzo mi się spodobał i mam nadzieję, że będzie dobrze się współpracowało. Szczoteczka jest profilowana i trochę mała, a właściwie to krótka. Maluje się jednak wygodnie i bez większych problemów (choć to wiadomo, sprawa indywidualna)

Monday, 23 November 2015

Zakupy!


Dzisiaj trochę nie na temat, ale nadal kosmetycznie. W związku z tym, że próbuję dojść do jakiegoś minimalizmu kosmetycznego, nie robię zbyt wielu zakupów. Ostatnim razem kupiłam coś na targach Beauty Forum pod koniec września, więc nie jest tak najgorzej. Nie chcę też właściwie osiągnąć całkowitego minimalizmu, bo lubię mieć kilka produktów z danego gatunku do wyboru (poza wyjątkami). W ten weekend miałam dwie fajne okazje, żeby jednak coś kupić (lubię stacjonarnie), a były to Targi Rzeczy Ładnych i Beauty Bazaar (zorganizowany w Znajomi Znajomych). Na Targach zależało mi właściwie tylko na mydłach,a na BB poszłam w ciemno, bo niestety organizatorzy nie opublikowali listy wystawców. Zaszłam jeszcze do Hebe, bo potrzebowałam chusteczek (wyszłam oczywiście bez nich :P)

hau1



Zacznę of Beauty Baazar, dorwałam tam najwięcej rzeczy:
Babuszka Agafia: wzięłam maseczkę, bo była za połowę ceny przy zakupie 3 produktów. I tak to jest z moim minimalizmem. :D
Do tego serum (tutaj zdziwiło mnie, że jest białe, a nie w formie olejku), plus żelowy krem pod oczy. Bardzo jestem ciekawa jak się sprawdzą, bo ciągle widuję tą markę na blogach...mam nadzieję, że się nie zawiodę. 
Na stoisku Bombay Bazaar natknęłam się na markę SWATI  i tym sposobem trafił do mnie rewitalizujący olejek do włosów i ziołowy balsam do ciała o zapachu migdałów (ostatnio mam wielką fazę na migdały, a trudno dorwać kosmetyki o takim zapachu) Ten pachnie jak ten zapach-olejek do ciast, jest identyczny. :)



haul5

W Hebe skusiłam się na lakier Salon Perfect, Kaboom - chodził za mną od dawna i nie spodziewałam się, że będzie w Polsce. Mam nadzieję, że będę mogła go pokazać niedługo. Chciałam wziąć jeszcze jakieś Essie i P2, ale próbuję ograniczać kupowanie lakierów...skandal, wiem. ;)

Dorwałam też szminę P2 Full Color w kolorze 040 Break the Silence. Tutaj dałam ciała, chciałam zupełnie inny kolor, ale ktoś wymieszał pomadki w przegródkach i nie zauważyłam, że biorę zły. :(
Prawie umarłam, gdy otworzyłam ją w domu... Po jednym teście wypada tak sobie, dobrze kryje ale daje lekki połysk, za czym nie przepadam. Poza tym nie pasuje mi 'wyprofilowanie' sztyftu, mam większe usta i w ogóle się nie dopasowuje. Mimo wszystko kusi mnie, żeby podjechać po tamten kolor...Ten jest ładny, ale banalny.


Temperówka z Essence - wybaczcie, że na zdjęciu już używana. :) Odkładałam zakup od miesięcy i nie mogłam już wytrzymać. Póki co, mogę powiedzieć, że jest bardzo ostra i mam nadzieję, że tak zostanie.



haul4 
haul3 
Mydła możecie kupić tutaj: http://tradycyjnemydlo.pl/
Zachęcam do sprawdzenia i poczytania, dużo opcji, dużo zapachów - teraz są też w płynie. Jeśli chodzi o zapachy, to wybrałam mleko miód, pyłek bursztynowy i wosk pszczeli - lubię takie delikatne i kojące zapachy. W oko wpadł mi jeszcze kawior, perła i arganowe. Jeśli chodzi o te ziołowe zapachy to są dość mocne i specyficzne - trzeba to lubić.



haul2
Z tymi ostatnimi zakupami na koniec września, to trochę się zapędziłam, bo kiedyś jeszcze dokupiłam w Hebe dwa olejki, a olejek do ciała Bjobj http://www.biobeauty.pl/
Różany ma inne domieszki, ale na twarzy sprawdza się u mnie super - do tego ten zapach!
Ogólnie po lecie postawiłam na olejkową pielęgnację i póki co jestem bardzo zadowolona. Szczegółowe recenzje niedługo. :)






Sunday, 22 November 2015

All Lit Up SECHE


All Lit Up SECHE

Jakoś tak niespodziewanie mam trochę świąteczny nastrój, od razu więc poszukałam swatcha lakieru, który by do tego nastroju pasował. :D
Wygrzebałam Seche ze świątecznej kolekcji sprzed kilku lat (chyba 2013). To taka głęboka czerwień, trochę burgundowy ale z widoczną, różową poświatą. W butelce ma pełno srebrnych i różowych drobinek, które dobrze widać również i na paznokciach. Gdy patrzymy z odległości, lakier daje efekt foliowo-satynowy. Poza tym dobrze kryje i nakłada się naprawdę lekko. Szkoda, że trudno u nas dorwać te lakiery stacjonarnie - ja najczęściej próbuję je wyławiać w TK Maxx ;)
Ogólnie naszło mnie już na takie świąteczne paznokcie, wczoraj widziałam świetny czerwony metalik P2 w Hebe. Chyba się po niego wrócę...ech! :P


All Lit Up SECHE
All of sudden I started to feel all Christmassy, so I had to look for a swatch that would match. :D
This polish comes from Seche Christmas collection from a couple of years ago. It's a deep red, kind of burgundy, but with pink overlay. In the bottle it looks as if it was filled with loads of silver and pink particles and it looks like that on nails, from a distance it gives a nice foil-y look.
It gives a good coverage and applicationwise it was like butter. I really like Seche polishes and it's a shame it's difficult to get them over here.


all lit up seche 1

all lit up seche 2

all lit up seche 3


Saturday, 24 October 2015

Polka.com OPI

Musiałam kupić ten lakier już przez samą nazwę. :D Ale tak właściwie ten topper bardzo mi się podoba, więc najpewniej i tak bym go kupiła. Pochodzi z kolekcji Euro Centrale i moim zdaniem najfajniej wygląda na jasnych albo pastelowych lakierach. Ogólnie najbardziej lubię nosić toppery na białych albo czarnych lakierach, są najlepszym tłem dla brokatów. Polka.com to mieszanka różowego i jasnoniebieskiego hex brokatu i czarnych, niewielkich drobinek. Nie jest zbyt gęsto napakowany brokatem, więc jedna warstwa daje taki subtelny efekt. Żałuję, że nie dodałam kolejnej kiedy swatchowałam, efekt byłby chyba fajny. Właśnie planuję zamówienie wzorników, żeby przy takich topperach móc Wam pokazywać jak najwięcej kombinacji z bazowymi lakierami. :3



I had to buy this nail polish simply because of its name. :D But actually this topper is really nice, so I guess I would buy it anyway. It comes from Euro Centrale collection and I would say it looks the best on pale or pastel polishes. Basically I like wearing toppers either on black or white the most, I think they're the best 'canvas' for glitter. Polka.com is a mix of pink and cyan hex glitter and tiny black particles. It's not very 'glitter-packed' so one coat gives a subtle effect. I regret I didn't try applying second coat while swatching, it could look real good! Actually I'm just planning on buying many wheels, so I could show you different combinations while writing about glitter toppers.  :3

polka opi
polka opi

Sunday, 11 October 2015

KIKO Cupcake 565


Na dzisiaj szybka notka z Kiko 565 z serii Cupcake. Niestety nie jest już dostępna, ale i tak chciałam pokazać ten lakier, bo bardzo go lubię (a nie jestem wielką fanką lakierów o piaskowym wykończeniu).
Sam odcień trochę trudno opisać, jest to coś pomiędzy pastelowym żółtym a zielonym. W zamierzeniu miał być raczej żółty, ale ciemnoniebieskie "kropki" dają wrażenie zielonego, ogólnie więc jest lekko limonkowy. Poza niebieskim dodatkiem, są tez w nim pomarańczowe kropki, ale jest ich dużo mniej. Malowanie naprawdę w porządku, 2 warstwy i już. Żałuję, że nie udało mi się dorwać niebieskiej wersji. Rzadko bywam w Kiko, a na ten trafiłam już na promocji (4,90 zł!)

Hiya,
Just a quick post for a sunny Sunday - Kiko Cupcake 565. It was a limited collection, so sadly it isn't available anymore, but I decided to show it anyway, as I love it (and I'm not a big fan of sand polishes). :P
The shade is difficult to describe - it is between yellow and green - I guess it is more yellow, but these dark blue dots give an impression of green, so let's say it's lime. It has mostly blue sand pieces, they're are also dots in orange, but they are sparse. Application is fine, 2 coats and done. I regret I didn't manage to get a blue version though.

kiko cupcake 656

kiko cupcake 656

Monday, 28 September 2015

Łupy z targów beauty! Woohoo!

Hej hej,
Na dziś wpis o tym, co upolowałam na targach. Nie wiem dlaczego, ale bardzo lubię to wydarzenie i nie mogę się już doczekać kolejnej edycji. :P


                           loot1


Nawet nie nakupiłam tak dużo, co mnie trochę zdziwiło...jednak nadal próbuję z całych sił unikać chomikowania, no a lakierów oczywiście w to nie wliczam.
Zaszalałam trochę z OPI Color Paints - zakochałam się w nich od pierwszego wejrzenia, ale tutaj akurat wypadało kupić więcej kolorów aby miało to sens. OPI najtańsze nie są, więc raczej mi się nie spieszyło. A teraz były za 16 zł za sztukę, więc idealnie.
Tak przy okazji, zakochałam się w kolekcji Venice - ale poczekam aż będzie tańsza, bo 32zł za lakier nie było aż tak zachęcające.
Poza tym wpadły mi też dwa nowe Color Club - lubię takie brzydale, chyba mam wrażenie, że nikomu się nie spodobają i kupuję je z dobroci serca, ha.


loot3
L:P: Turquoise Aesthetic, Magenta Muse, Indigo Motif, Landscape artist, Purple Perspective, Primarily Yellow, Silver Canvas




loot2
L:P: Favorite Flannel, Oh deer! 





loot4

Jeśli chodzi o pielęgnację, to planowałam bardziej zaszaleć, ale jakoś nie miałam weny do wybierania, a poza tym mam zapasy. Trochę żałuję, że nie wzięłam jakichś kremów do rąk (zwłaszcza Honey Threapy), ale właściwie mam jeszcze resztkę i kilka innych, więc myślę, że spokojnie dociągnę do wiosennych targów. Dokupię ewentualnie internetowo, jeśli ogarnie mnie niepokój niedostatku.
Tym razem z Honey Therapy wzięłam Kozie Mleko z pyłkiem pszczelim - do kąpieli, w proszku - pachnie dziwnie i mlecznie, ale szaleję za takimi kombinacjami. Cena to 22zł 250 g.
Do tego wzięłam Masło do ust o zapachu białego piżma, cena 12 zł. Ogólnie z tej firmy chciałabym wszystko :) Zapachy są bardzo w moim stylu, lubię naturalne kosmetyki, a do tego polskie - polecam sprawdzić, do tego ceny są przystępne.

Kolejnym hitem jest masło do masażu z The Secret Soap Store - opakowanie jest trochę nieładne, ale zawartość boska. Ma ładny kolor i zapach owocowy, coś w stylu mango. W takim dużym słoiku jest 500 ml masła (są też w wersji mniejszej, w blaszanej puszce, ale sam produkt jest droższy - mój to wersja do SPA i wolę płacić za produkt, a nie opakowanie) Miałam już kilka naturalnych maseł, często w tej stałej formie albo kupowane na wagę. To z pozoru jest podobne, ale przy aplikacji prawie od razu się roztapia, nie jest toporne i nie ma grudek, które muszą się rozpuścić pod wpływem ciepła. Kosztowało 97 zł, więc mam nadzieję, że będzie warte tej ceny. :)

Oprócz tego skusiłam się na czarne mydło - nigdy czegoś takiego nie używałam i jestem po prostu ciekawa. Dodatkowo wpadła mi kredka do ust Flormar, kolor na ustach wychodzi trochę inaczej niż w teście na ręce, ale i tak bardzo mi się podoba.



Chcę już wiosnę! :D







Saturday, 26 September 2015

Orly SNAP DRY topcoat


Halo halo,
Dzisiaj chciałabym wspomnieć o moim ulubionym lakierze nawierzchniowym. Prawdę mówiąc nie przetestowałam wielu produktów z tej kategorii w mojej 'lakierowej karierze'. Nie lubię mieć za dużo produktów tego typu, unikam chomikowania i zawsze staram się zużyć jeden, zanim zacznę następny. Poza tym, nie zmieniam koloru na paznokciach aż tak często (zazwyczaj noszę lakier do oporu), więc nie zużywają mi się szybko.

W każdym razie, miałam jednak takie klasyki jak topcoat OPI, Seche Vite, Poshe, Insta Dri, trafiłam też na Color Club i China Glaze First & Last coat...no i Snap dry z Orly spokojnie z nimi wygrywa - nawet pod względem wyglądu, bo mam słabość do tej różowej, gumowej nakrętki. :P
A teraz krótko, ale treściwie:
1. Jest bardzo wydajny, bardzo wolno ubywa.
2. Przedłuża trwałość lakieru, rzadziej mi coś odpryskuje
3. Nie kurczy lakieru (nawet pod koniec używania)
4. Schnie szybko (może nieco wolniej niż SV, bliżej mu do Poshe)
5. Ma lekką, prawie wodnistą formułę i dzięki temu łatwo się aplikuje
6. Nie gęstnieje i nie glucieje w połowie butelki (jak większość topcoatów)

Bardzo go polubiłam i właściwie nie planuję szukania czegoś innego. Minusem jest cena (36zł) i trudna dostępność - widziałam tylko w oficjalnym sklepie. Wolę jednak zapłacić nieco więcej i mieć produkt, który się sprawdza i mnie nie denerwuje.


orly snap dry Hello,
Today I want to show my favourite top coat of all times. To be honest, I haven't tried many top coats in my 'nail polish career' as I don't like to stash such products and I just want to use it up and buy another one. I also don't change my nails very often so they last for a long time.

Anyway, I had an OPI top coat, China Glaze First&Last top coat, Seche Vite, Poshe, Insta Dri, something from Color Club...and Orly Snap Dry is the best!
It even wins in terms of appearance, because I love this rubber pink cap. :P What I love about it:
1. It lasts forever
2. My manicures chip less often and last way longer
3. It doesn't shrink nail polish
4. It driest fast (a little bit slower than SV, but similar to Poshe)
5. It has almost watery formula and consequently it is easy to apply (and it doesn't change in the middle of the bottle!)
6. It doesn't get thick and gluey in the middle of the bottle (like SV)







Sunday, 30 August 2015

213 Lemon, My Secret


213 Lemon, My Secret
Trochę się zagapiłam z napisaniem o tym lakierze, bo jest z zeszłorocznej, letniej kolekcji, ale bardzo go lubię więc pomyślałam, że warto o nim wspomnieć. Przypomniało mi się też o nim dlatego, że w ostatniej serii My Secret Hot Colors jest podobny żółty i też nazywa się Lemon. Niestety ten nowszy jest nieco gorszy i ogólnie cała seria trochę mi nie podeszła (póki co wstrzymuję się z wpisami o nich, bo może problemy z malowaniem, to kwestia upałów :<)
Wracając już do Lemon (213), to kolor bardzo mi się podoba - opisałabym go jako żółty pomiędzy cytryną a bananem - nie jest tak intenswny jak cytryna ani tak blady jak banan ( w śródku ;))
Jak na żółty, to ma bardzo fajne i bezproblemowe krycie - 2 warstwy. Lubię jakość tych lakierów, większość z nich trzyma mi się bardzo dobrze, a są naprawdę niedrogie.

213 Lemon, My Secret
I'm a bit late with this review, as this shade comes from the last summer collection, but I really like this yellow, so I thought it was worth mentioning anway. The brand also released similar shade this year - also called Lemon :P, but it isn't as nice as this one sadly -  I'll write about that soon.
The shade itself I would describe as a yellow between lemon and banana, it's not as bright as lemon, but also not as pale as banana. Application is really cool for yellow polish, it gives good coverage in two coats and it's not streaky. I'm also very happy with their quality, almost each shade from this brand lasts a couple of days on my nails, and they are inexpesnvie.

213 lemon ms2 

  213 lemon ms3

Saturday, 8 August 2015

My most used polishes

Hej,
W związku z tym, że umieram od żaru tropików za oknem, postanowiłam pogrzebać w lakierach. Wtedy wpadłam na pomysł, że fajnie byłoby pokazać lakiery, przy których widać znaczne użycie (o dziwo, przy takiej ilości mam takie lakiery. :P) Pewnie jest ich trochę więcej, ale nic innego nie przyszło mi do głowy, zresztą w tym upale trudno o myślenie.
Byłam ciekawa kolorów i marek...no i wcale nie jestem zaskoczona. OPI, biały, jasny, OPI, pastelowy, jasny, jasny, jeszcze OPI, niebieski, różowy. ;)
Pokażcie swoje!

Hey,
Since I'm dying because of the heatwave, I decided to sort out my stash, hah. I thought it would be fun to show my most used up polishes. I guess I have may have several more, but I couldn't come up with anything more at that point.
I was curious shades and brands...and I'm not surprised at all. OPI, white, pale, OPI, pastel, pale, pale, OPI, blue, pink ;)
Show me yours!





bbtls1 

  bbtls3 bttls2

Sunday, 26 July 2015

Surreal Maybelline

Surreal Maybelline
Chabrowy odcień niebieskiego to chyba mój ulubieniec wśród niebieskich lakierów. Zawsze mi ich mało i jeśli kusi mnie spróbowanie jakieś nowej serii/marki, to jest pewne, że taki odcień kupię w pierwszej kolejności. Ta seria Maybelline kusiła mnie odkąd tylko się pojawiła, właściwie to najbardziej spodobały mi się butelki, lekko w stylu retro - bo sama gama kolorów jest raczej dość nudna i bezpiczna.
Okazało się, że te lakiery mają szeroki pędzelek i bardzo błyszczące, szkliste wykończenie (wzięłam kilka kolorów, wiadomo :P) Malowanie bezproblemowe, krycie po dwóch warstwach. Lubię szerokie pędzelki, bo łatwiej mi nimi malować - ten jest dość zbliżony do Essence, ale bardziej miękki i elastyczny. 
Porównałam go ze słynnym Cashmere Cardigan z Orly, bo zawsze szukam jakichś zamienników...i zawsze gdy wydaje mi się, że znalazłam coś podobnego, to okazuje się, że jest zbyt niebieski.


Surreal Maybelline
Cornflower blue polishes are one of my favourites when it comes to blue range of polishes. I can never have enough and I tend to buy them really often. I wanted to try something from this Maybelline series as I like bottles a lot. They look a little bit vintage :P
It turned out they have a wide brush and super glossy finish, almost glass-like. Application is fine, it took 2 coats to get full coverage. I'm actually a fan of wide brushes, they make painting easier for me. It's quite similar to Essence brush. I also compared it with famous Cashmere Cardigan from Orly. I always look for dupes...but at the same time when I think I got something super close to CC, it turns out to be way too blue, it has to be something more purple.






surreal maybelline1 

  surreal maybelline3 
  surreal maybelline4 surreal maybelline5

Sunday, 5 July 2015

Dizzy, Claire's

Halo halo,
Nie mogę spać przez upały, wstałam po piątej i postanowiłam przygotować post. Musiałam pokazać coś typowo letniego i padło na topper z Claire's, Dizzy. To mieszanka neonowego brokatu - jest trochę przezroczysty/perłowy, więc najlepiej nakładać go na jasne, mocno pastelowy lakiery, żeby mógł się wybić. W sumie mogłam użyć czegoś jeszcze bardziej pastelowego, ale i tak podoba mi się ten efekt. Malowanie jest spoko, zostało kilka "łysych" miejsc, ale bez tragedii...Chyba w tym tygodniu pomaluję sobie paznokcie tym lakierem, jest naprawdę super. :D



Hello,
I cannot sleep because of the heatwave, I woke up 3 hours ago (after 5 AM) and I decided to prepare a blog post. I simply had to show something summer-like and I picked a lovely topper from Claire's.
It's a mix of hex neon glitter - the glitter is a little bit sheer/pearly so it's best to apply it over pale polishes to make it pop - I think I could have used something more pastel, but I still like the look. Application is fine, it left a few spots, but it wasn't that bad...I think I'm going to wear Dizzy this week, it's so cool. :D



claires neon2 claires neon3 claires neon1

Thursday, 2 July 2015

Lose Your Lingerie, Rimmel (Rita Ora)

Lose Your Lingerie, Rimmel (Rita Ora)
Niektórzy przy poprzednim, topperowym poście wspominali, że lakier bazowy jest fajny - więc zdecydowałam się go pokazać. Dostałam go od SpookyNails, mojej lakierowej wróżki ;) :P
Pochodzi z kolekcji Rity Ory i nie jestem pewna czy nadal jest dostępny (obstawiam, że nie). Jeśli znacie jakieś dobre zamienniki, to dajcie znać.
Lakier to blady, mocno podbity bielą róż - kojarzy mi się z lukrem albo budyniem, ogólnie czymś dobrym i jadalnym. :) Spodziewałam się beznadziejnej aplikacji, ale okazał się naprawdę niezły. Udało mi się pomalować równo i bezproblemowo po dwóch warstwach. Lakier się nie ciągnie i ma takie konkretne wykończenie, nie jest przezroczysty ani szklisty. Gdybym wiedziała, że jest taki fajny, to kupiłabym go na tony. Coraz bardziej lubię takie lakiery...może się starzeję?


Lose Your Lingerie, Rimmel (Rita Ora)
Some of you mentioned in my previous topper post that you like my base polsh - so I decided to show it. :) I got it from Spooky Nails as she's my nail polish fairy. :)
It comes from Rita Ora collection but I don't think it's available anymore. Either way, I like it a lot so please share in the comments if you know any dupes!
It is a pale, white based pink - it reminds me of cupcake icing or anything similarly sweet. I expected application to be horrible, but it turned out pretty decent. I managed to get nice and even coverage in two coats, it's not sheer at all and it doesn't smudge. If I know that it was this cool, I would have purchased tones. :P The effect is great, it gives an impression of clean and neat hands. I like such polishes more and more...am I getting old? Oh, and the name is funny, teehee!


lose your lingerie rimmel2 lose your lingerie rimmel1
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...