Wednesday, 29 May 2013

Nivea Lip Butter in Caramel Cream

Hello ladies,
Today I wanted to write about one of my favourite lip products. I know it's been reviewed on blogs at length, but I need to add my own opinion after using it since winter. I didn't expect much from this lip butter, as I'm not a big fan of Nivea's lip balms to be honest. I bought it with no reason. I was really surprised with its quality (especially considering it's inexpensive). I even planned on trying more pricey lip balms before, but at the moment I don't need anything better. I don't have many issues with my lips luckily, I always apply some lip balms, so they rarely get too dry. This one is really great in everyday use, it gives me a comfortable feeling, it doesn't annoy me, it has no taste only subtle scent. It makes my lips sleek and moisturised, it disappears from lips in a pleasant way (doesn't dry up). I even bought another one in Raspberry&Rose, it smells like candy and it's pink. The formula is a bit sticky, but it's easy to get the right amount and spread it quickly (I hate "finger" lip balms hard as a rock, ouch). I think it lasts long, I've been using it a lot since December or so and half of it it's gone - I believe it's a proper result, you cant use it up before it gets too old. Let me know what you think about other flavours. :)


Halo, halo
Dziś chciałabym napisać o jednym z moich ostatnich ulubieńców w pielęgnacji ust. Wiem, że ten balsam pojawiał się na blogach aż do znudzenia, ale oczywiście muszę dodać swoje trzy grosze (szczególnie, że używam go już od zimy, a dodatkowo jest teraz przeceniony w R. ok. 6zł) Prawdę mówiąc nie spodziewałam się po nim wiele, bo nie lubię tych tradycyjnych pomadek Nivea. Kupiłam go w sumie bez powodu, ale jestem bardzo zaskoczona jakością (szczególnie biorąc pod uwagę niską cenę). Wcześniej planowałam nawet testowanie jakichś droższych balsamów, ale teraz nie jest mi to zupełnie potrzbne. 
Nie mam większych problemów z ustami, czasem jakieś awaryjne przesuszenie - ale ciągle czymś się smaruję, więc w sumie rzadko się to zdarza. Bardzo polubiłam tą wazelinę, daje takie uczucie komfortu, nie jest irytujący, nie ma smaku a tylko delikatny zapach. Bardzo wygładza usta i odżywia, znika też bezproblemowo i niezauważalnie (co najważniejsze, bez przesuszania). Kupiłam nawet drugi zapach (Malina i Róża), pachnie jak różowa mamba. :) Konsystencja jest trochę kleista i miękka, ale produkt łatwo się nabiera i rozprowadza (nie cierpię jak takie wazeliny w pudełkach są twarde jak skała). Wydaje mi się, że jest dość wydajny, używam go od około grudnia i została mi połowa - uważam, że to wynik w sam raz, uda się do zużyć zanim się zestarzeje. Dajcie znać co o nich sądzicie i czy próbowałyście jakichś innych smaków. :)



P.S. Feel free to visit my FB page. :)

P.S. Zapraszam przy okazji na swój facebookowy profil. :)


Tuesday, 28 May 2013

Blue Angel, My Secret

Blue Angel 163, My Secret
That's a polish from previous My Secret Hot Colors collection (now they released scented fruity summer line), I don't know why I waited so long to show Blue Angel (well, I have too many nail polishes). It was one of the most interesting polishes this spring, shimmery darks are great for spring in my opinion. You can throw away gloves and enjoy sparkles in the sun. ;) Blue Angel has a blurple base (purple is stronger, I guess), densely filled with light blue sparkles, that's a super cool combo, I'd say. Shimmer/glass flecks are visible, especially in the sun. That's a fun polish with a twist. Application is easy, two coats are just fine.


Blue Angel 163, My Secret
To lakier z poprzedniej kolekcji Hot Colors My Secret (ostatnio pojawiły się letnie pachnące, owocowe lakiery). Nie wiem dlaczego tyle czekałam z napisaniem o Blue Angel (hmm, chyba mam po prostu za dużo lakierów do pokazania). Ten według mnie był jednym z najciekawszych tej wiosny, uważam, że shimmerowe vampy są super na wiosnę. Zrzucamy rękawiczki i możemy podziwiać drobinki w słońcu. ;) Blue Angel ma bazę blurple (czyli mieszankę fioletu i niebieskiego, dla mnie fioletowy jednak tutaj dominuje), wypełnioną gęstymi, jasno niebieskimi drobinkami - super połączenie. Shimmer/glass flecki są dobrze widoczne, a na słońcu pięknie błyszczą. Bardzo pozytywny lakier z fajnym, migoczącym dodatkiem. Malowanie jest bezproblemowe, dwie warstwy załatwiają sprawę.





Sunday, 26 May 2013

Flormar U30

Flormar U30
Ouch, the weather has been nasty over here for a couple of days so my thoughts orbit round dark polishes. Flormar U30 (from Supershine Miracle Colors line) is a very interesting vamp polish. It has a slight duo chrome effect and loads of shimmer. The shade is hard to describe, it's a mixture of dark green olive, old gold, coppery brown. It reminds me of Nubar Verde, which is lovely too. I think such a shade is wearable all year round, it looks great both in the sun and in artificial light. I like the way it looks from a distance, like dark pearls or some sophisticated fabric. Application is fine, the base is rather sheer and it's full of sparkles. It's best to apply three thin coats to achieve proper depth.


Flormar U30
Ech, nie wiem jak u Was, ale ja gdzie się nie zjawię, to trafiam na okropną pogodę więc moje myśli już samoczynnie krążą wokół ciemniejszych lakierów. Postanowiłam więc pokazać Flormar U30 (z serii Supershine Miracle Colors), który jest bardzo ciekawym vampem. Ma lekki duochromowy efekt i pełno drobinek. Sam odcień ciężko opisać - to zmienna mieszanka ciemnej zielonej oliwki, starego złota i rdzawego brązu. Kojarzy mi się z Nubarem Verde, który też jest ekstra. Lubię takie kolory przez cały rok, bo wyglądaj super zarówno w słońcu jak i w sztucznym świetle. Podoba mi się też to, jak wygląda z daleka: coś jak perły albo drogi, miękki materiał. Malowanie jest proste, baza jest dość transparentna i pełna shimmeru. Najlepiej nakładać 3 cienkie warstwy, żeby lakier miał ładną głębię.



Saturday, 25 May 2013

Belcanto 102, Vipera

Belcanto 102, Vipera
A quick post for today, I keep on travelling back and forth and it's hard to focus on preparing posts. For today I've got something older, actually it's my last year favourite... and it is pastel yellow which I'd actually love to repurchase. I have no idea why other brands do no experiment with this colour a little more (Orly deserves kudos for Melodious Utopia). It is a lovely type of pastel yellow, a little bit warmer than traditional pastels, it is also softer and less chalky, but it still stands out. It reminds me of some pudding, custard, ice cream or washed out yolk. It applies well, the formula is a bit runny and the brush/cap is very long, so I find it a bit uncomfortable (I'm afraid of pooling cuticles), but if you remove excess from the brush, it's just fine. As I said, it's one of my fave yellow pastels, it's so outstanding and flattering. 

Belcanto 102, Vipera
Na dzisiaj szybko post, nadal tułam się pomiędzy miastami i trudno skupić mi się na pisaniu postów. Teraz chciałabym pokazać akurat coś starszego, tak właściwie to mój zeszłoroczny ulubieniec... to jeden z nielicznych żółtych pasteli, który na pewno kupiłabym ponownie. Nie mam pojęcia dlaczego inne marki nie eksperymentują trochę więcej z żółtymi kolorami (tutaj wielki ukłon dla Orly za Melodious Utopia). To naprawdę śliczny rodzaj żółtego, troszkę cieplejszy niż typowe pastele, ale też delikatniejszy i mniej kredowy, mimo tego i tak bardzo się wyróżnia. Kojarzy mi się z budyniem, jakimś jajecznym kremem, lodami czy takim roztrzepanym, bladym żółtkiem. Dobrze nim się maluje, konsystencja jest trochę lejąca, a pędzelek/rączka jest bardzo długa, nie przepadam za takimi (zawsze boję się zalania skórek) - jednak jeśli dobrze usunie się nadmiar lakieru, wtedy nie ma większego problemu. Tak jak mówiłam, to jedena z moich ulubionych żółtych pasteli, naprawdę się wyróżnia i ładnie wygląda na dłoniach.


Thursday, 23 May 2013

Apple Pie, Models Own

Apple Pie, Models Own (scented)
Hello, this is my first post from my new place in Warsaw. I'm always busy and my connection isn't the best, so it's difficult to prepare new reviews for you. Hopefully I'll be back to normal real soon!
Apple Pie is another nice pastel polish from Models Own scented line. It is a classic mint shade, slightly green, but also with visible blue tones. Also, it is way lighter than many typical pastel shades, it's heavily white pigmented, but there's also some lightness to it. I basically think that mint polishes were one of the coolest contributions to nail polish world in the past years. I struggled a little with application, but it's not streaky like most chalky pastels used to be...it's rather runny and very thin. Each shade from this collection is similar, but application of 3 thin coats is enough. As for scent, it doesn't smell like apple pie to me, but rather fresh green apples. Fragrance is rather delicate and not very intrusive, I like it this way.


Apple Pie, Models Own (scented)
Halo halo, to pierwszy post z mojego nowego lokum w Warszawie. Ostatnio ciągle jestem zalatana, a moje łącze internetowe pozostawia wiele do życzenia, więc trudno mi przygotowywać  jakieś recki dla Was. Mam nadzieję, że niedługo wszystko wróci do normalności. :)
Apple Pie to kolejny fajny pastel z pachnącej serii Models Own. W sumie to typowa miętowa pastela (nie wiem  czemu, ale mam ich niewiele, a bardzo lubię), jest lekko zielony ale niebieskie tony są przeważające. Wydaje mi się też, że jest sporo jaśniejszy niż większość pasteli, jest mocno naładowany biela, ale ma w sobie lekkość i świeżość. Ogólnie uważam, że miętowe lakiery to jeden z najfajniejszych dodatków w lakierowym świecie ostatnich lat. Trochę się męczyłam z malowaniem, nie jest jednak smużący jak większość takich kredowych pasteli...jest raczej płynny i rzadki. Każdy lakier z tej serii jest podobny, ale 3 cienkie warstwy ogarniają temat. Jeśli chodzi o zapach, to raczej nie pachnie jak jabłkowe ciasto, a raczej świeże, zielone jabłka. Pachnie delikatnie, nie jest męczący i inwazyjny, mi się to podoba.

Monday, 20 May 2013

Splash of Grenadine, Essie

Splash of Grenadine, Essie
That's one of older Essie's pink polishes, but it's very distinctive, such glossy cool toned pinks are rare to find. I bought it because it's rather unique in my pink collection and I liked its name. ;) SoG is cool toned, but it still looks pink, it's not purple at all. The shade reminds me of some soft petals or tree blossoms. It's rather bright but at the same time soft and delicate. The finish is very glossy and shiny, it is a bit jelly-like, it's not white-pigmented so it looks very fresh, light and gellish. It applies well, however I find it to be a little streaky (I'm not a fan of thin Essie brushes) - well, I really think the brush is the culprit, rather than its formula. It requires 2-3 thin coats and it looks opaque (as you know, pink and red tend too look sheer in my photos, I'm moving and hopefully they'll start look opaque in different light conditions - fingers crossed!)
I really love this polish, it's simple, but pretty and it rings summer straight away. It's a great toe shade as well.


Splash of Grenadine, Essie
To jeden ze starszych róży Essie, ale dość charakterystyczny, trudno kupić taki szklisty, chłodny róż. Wzięłam go dlatego, że naprawdę jest nietypowy w mojej różowej kolekcji i bardzo lubię jego nazwę. :)
SoG jest chłodny ale mimo wszystko jest to róż i nie klasyfikuje się do fioletów. Odcień kojarzy mi się z delikatnymi płatkami kwiatów albo kwitnącymi drzewami wiosną. Jest dość jaskrawy i widoczny, ale z drugiej strony delikatny i subtelny. Wykończenie jest bardzo bardzo błyszczące i szkliste, jest trochę jak jelly i nie ma białego pigmentu, przez co wygląda świeżo, lekko i żelowo. Maluje się nim okej, chociaż trochę mi smuży - jak dla mnie winowajcą jest cienki pędzelek Essie, którego nie lubię, a nie sama formuła. Potrzebne mu są 2-3 cienkie warstwy do pełnego krycia (jak już pewnie wiecie, róże i czerwienie zawsze są nieco transparentne na moich zdjęciach; przeprowadzam się i mam nadzieję, że to się poprawi w nowych warunkach światła - trzymajcie kciuki!)
Uwielbiam ten laier, jest prosty ale ładny i kojarzy mi się od razu z latem. Poza tym świetnie sprawdza się na stopach. :)




Friday, 17 May 2013

Gold Mine Glitter, Barry M

Gold Mine Glitter, Barry M
I've just realised that I ordered a bunch of Barry M polishes last winter and I've shown only one so far, silly me!
Gold Mine Glitter (355) is really cool and I haven't got anything similar. It's a fairly sheer, black base (it's not super black, slightly washed out) densely filled with medium sized gold glitter. We've been flooded with crazy glitter combinations recently, so I find this one to be quite simple comparing to them. I like its simplicity, it's sophisticated and chic...Moderation is the key! I applied 2-3 coats and they were easy to apply. It is good that black base is sheer because it doesn't cover up glitter. Finish is quite sleek to the touch, but obviously it's better to apply topcoat (I didn't).

Gold Mine Glitter, Barry M
Właśnie sobie uświadomiłam, że zamówiłam całkiem dużo lakierów Barry M w zimie i do tej pory pokazałabym chyba tylko jeden - chyba coś wygięło mi się pod czaszką.
Gold Mine Glitter (355) jest naprawdę ekstra i nie mam nic podobnego. Czarna baza nie jest zbyt kryjąca (i nie jest super czarna, raczej lekko wypłowiała), brokatu w średnim rozmiarze jest za to bardzo dużo i ładnie przylega do paznokcia. Ostatnio byłyśmy zalane najdziwniejszymi połączeniami brokatowymi, więc ten w porównaniu do nich jest bardzo prosty. Podoba mi się ta prostota, według mnie jest taki wyszukany i stylowy...czasem umiarkowanie jest najlepsze. :) Nałożyłam 2-3 cienkie warstwy i były bezproblemowe. Dobrze, że baza nie jest kryjąca, bo dzięki temu brokat jest lepiej widoczny. Wykończenie jest raczej gładkie w dotyku, ale na pewno lepiej nałożyć jest topcoat (ja nie użyłam). Lakiery Barry M możecie kupić w MintiShop. Polecam. :)





Thursday, 16 May 2013

485 Colour Alike

485 Colour Alike
Something green at last. :) I love wearing green in spring, because it matches trees and grass and first flowers, it's cool. I often reach for brighter grass/froggy shades rather than forest or army greens. :) This shade actually reminds me of wasabi a lot, it's bright but at the same time toned down a little. Does it makes sense? I hardly think so, haha.
It's not an easy shade to wear, but it's nice to have it anyway. I even saw an older lady wearing similar colour on her toes today, how great. I think such polishes become more and more popular and they're not "weird" anymore. It applies really nice, the formula is a bit runny, but easy to handle. I applied two coats. They dry quickly and like all latest Colour Alike polishes it's scented. :)

485 Colour Alike,  Żabianka
Wreszcie coś zielonego. :) Uwielbiam nosić zielenie wiosną, bo pasują do drzew, trawy i pierwszych kwiatów, dla mnie ekstra. Częściej sięgam właśnie po takie trawiaste/żabiaste zielenie, niż takie leśno-żołnierskie odcienie. Ten kolor zdecydowanie jednak bardzo kojarzy mi się z wasabi, jest jaskrawy, ale zarazem trochę zgaszony. Nie brzmi to sensownie, no ale nic to!
Nie jest to pewnie najłatwiejszy kolor do noszenia, ale fajnie go mieć...Zresztą widziałam dzisiaj starszą panią z podobnym kolorem na stopach, dla mnie super. Wydaje mi się, że takie odcienie przestały być już "dziwne". Maluje się nim bardzo przyejmnie, konsystencja jest trochę leista, ale i tak łatwo się nim posługuje. Nałożyłam dwie warstwy, wysychają szybko i tak jak wszystkie ostatnie lakiery Colour Alike, są pachnące. :)


Wednesday, 15 May 2013

Big Apple Red, OPI

Big Apple Red, OPI
I don't know if it's only me, but OPI reds have something devil evil in them that makes me want to buy all of them. This one landed on my wishlist long time ago and I actually bought it a long time ago. It's a very pretty, classic medium red. It's hard to say whether it's cool or warm toned, I'd say it's rather neutral and it gets slightly orange-y in artificial lighting. It's very juicy and vivid, it reminds me of red apples in cartoons, illustrated books etc. The formula/finish is between jelly-creme and it applies easily, I wish each polish was like that. It needs 2-3 coats, it depends on what finish you prefer and like. I think OPI red shades are the best, I'd seriously buy all of them if I could afford it. BAR is one of their nicest medium shades, it's bright but wearable. There's a lovely shine to it and it spreads like butter. :)


Big Apple Red, OPI
Nie wiem czy to tylko ze mną coś nie tak, czy czerwienie OPI są jakieś piekielne i sprawiają, że mam ochotę kupować każdą odcień po kolei. Ten trafił na moją wishlistę dawno temu i kupiłam go w sumie też już dawno temu (czasem trudno mi uwierzyć, że już tyle bloguję i siedzę w temacie lakierów, aaa!). BAR to piękny, średniociemny klasyczny odcień. Trudno mi stwierdzić czy jest ciepły czy chłodny w tonacji, raczej neutralny, a w sztucznym świetle łapie trochę pomarańczowych/ciepłych tonów. Jest bardzo soczysty i nasycony, naprawdę kojarzy mi się z czerwonymi jabłkami w kreskówkach czy jakichś książkach z dzieciństwa. Wykończenie/formuła to coś na pograniczu kremu i jelly, a malowanie to sama przyjemność - chciałabym, żeby każdy lakier taki był. Potrzeba mu 2-3 warstw, zależy jaki ostateczny wygląd preferujecie. Uwielbiam czeriwnie OPI i na serio gdybym tylko mogła, to kupowałabym je wszystkie. BAR jest jednym z najbardziej udanych ich czerwieni, jest jaskrawy ale nadaje się na wiele okazji. Ma też świetny połysk i bezwysiłkową aplikację.




Monday, 13 May 2013

Inglot 388 plus comparison

Inglot 388
Lilac purple from their latest collection...I fell in love with the whole line, it's quite simple but truly lovely. Pastels aren't groundbreaking for summer/spring, I am aware...but some of them are really bright and some are dusty, that's something cool for me.
388 is a lilac pastel, it is warm toned slightly pink-hued, but it's still purple in my opinion. I feel like buying such a shade each season, I prefer to wear them in late summer though, when I have a bit of a tan, it looks quite nice against my skin then (I tan quickly despite SPF protection and I like being tanned a LITTLE - I wish I was a milky white princess, but sadly I'm closer to a corpse...) Anyways, it applies well (I read some people had issues with it...I like wearing pastels so maybe I got more used to them?), I applied 3 thin coats and they wore well. I think formula is very nice in this collection (I've got 4 shades so far), they are not streaky, thick, they apply really smoothly without being watery.  Basically, I'm a fan of Inglot polishes, so I'm really happy with this purchase. 

I compared it with Colour Alike 488 and Models Own Lilac Dream, 488 is way colder wheareas Lilac Dream is a bit darker and less pastel-like.



Inglot 388
Liliowy fiolet z ostatniej kolekcji Inglota... Cała linia strasznie mi się spodobała, sa raczej proste, ale naprawdę urocze. Wiem, że pastele na lato i wiosnę nie są szczególnie odkrywcze...ale niektóre z nich są bardzo jaskrawe (takie pastelowe neony), a niektóre przygaszone, dla mnie to bardzo fajna konwencja.
388 to pastelowy lilaróż, jest raczej ciepły i ma różowe tony (szczególnie w zestawieniu z innymi fioletami tego typu), ale to nadal fiolet, moim zdaniem. Mam ochotę na taki kolor każdego sezonu, ale wolę nosić je już pod koniec lata kiedy jestem trochę opalona...wtedy dużo ładniej wyglądają (opalam się raczej szybko mimo ochrony SPF, nawet lubię być lekko opalona - chciałabym być alabastrową księżniczką, ale kiedy jestem blada raczej bliżej mi do trupa, niestety).
Maluje się nim łatwo (czytałam, że parę osób trochę się zmagało...ja często noszę pastele może mam już wprawę?). Nałożyłam 3 cienkie warstwy i nosiło mi się je bardzo fajnie. Uważam, że formuła w tej serii jest bardzo dobra (do tej pory mam 4 kolory), nie smuży, nie jest gęsta i lakier bardzo łatwo się rozprowadza nie będąc przy tym wodnistym. Ogólnie jestem wielką fanką tych lakierów, więc cieszę się z zakupu. :)

Porównałam go z Colour Alike 488 i Lilac Dream z Models Own. 488 jest bardziej chłodny a Lilac Dream znacznie ciemniejszy i mniej pastelowy.

Colour Alike 488, Inglot 388, Lilac Dream Models Own, Inglot 388

Saturday, 11 May 2013

Idea: Soap Salad

Hiya ladies,
I'm in the middle of moving cities, so there's a lot on my mind, I'm knackered all the time and it's impossible to edit any nail photos.
I thought it'd be fun to share one of my favourite beauty solutions, it's simple but useful. I don't like hoarding cosmetics (except for nail polish that is. :P) and I always try to use up everything. I have to admit that   natural/organic soaps are my another weakness and I tend to buy way too many (hello limited editions!). I always have many chunks in use and I end up with tiny useless pieces later on. I chop them (since they're organic soaps, they're very soft and easy to cut) and I keep them in a fancy jar. I  use them for pedicures/manicures, they make water smell lovely and the skin becomes much softer. I also add various oils for extra care. You can live without it probably, but if you have many soaps, I think it's a great way to make use of soap leftovers. :)


Halo halo,
Jestem właśnie w środku prób przeprowadzki z miasta do miasta, dużo mam na głowie, przez większość czasu jestem padnięta i trudno mi w tym chaosie znaleźć okazję do edycji i przygotowania zdjęć lakierowych.
Pomyślałam jednak, że fajnie będzie się podzielić jednym z moich najulubieńszych rozwiązań pielęgnacyjnych. Jest mega proste, ale przydatne (szczególnie dla lakieromaniaczek). Nie lubię składowania kosmetyków (poza lakierami oczywiście) i staram się wszystko w miarę sprawnie zużywać. Muszę niestety przyznać, że mam lekką słabość do naturalnych/organicznych mydeł i kupuję ich trochę za dużo (ech te limitowane kolekcje!)... Zawsze mam kilka kawałków w użyciu i potem mam nawał małych, bezużytecznych resztek. Znalazłam na nie sposób: kroję je zwykłym nożem (naturalne mydła zwykle są miękkie i kroi się je bardzo łatwo) i przechowuję w ładnym słoiku. Używam je do pedicure/manicure - dzięki nim woda ładniej pachnie, a skóra jest gładsza i bardziej miękka. Do tego dodaję przeróżne olejki/oleje/oliwki, żeby zwiększyć właściwości pielęgnacyjne. Oczywiście można się bez takich płatków obyć (choć dla mnie działają lepiej niż wszystkie sole i pastylki), ale jeśli macie dużo resztek mydła, to jest to fajne rozwiazanie. :)




Thursday, 9 May 2013

Neeka, Zoya

Neeka, Zoya
I bought it a long time ago and I don't know why it took my so long to show it. :D
The thing is that I was a bit disappointed with this polish...now kill me, but I don't remember why! Christ! I think I expected it to be lighter, more purple and less washed out. Glass flecks aren't that visible either in person. It looks pretty in the photos, but in real life it's a bit lacklustre and it also chipped quickly. Now when I look at the photos, I like it again. I guess I need to wear it again! It has a nice formula, opaque...one coat looks fine, but I applied two. It's quite dark, smokey purple densely filled with golden pink shimmer/glass flecks.

Neeka, Zoya
Kupiłam go już wieki temu i nie wiem czemu pokazanie go zajęło mi tyle czasu. Problem chyba w tym, że byłam nim trochę zawiedziona...a teraz, zabijcie mnie ale nie pamiętam dlaczego! Jezu! Wydaje mi się, że wyobrażałam go sobie jako jaśniejszy, bardziej fioletowy i nie taki przydymiony lakier. Glass flecki na paznokciach nie są aż takie widoczne/błyszczące. Na zdjęciach wygląda bardzo ładnie, ale na żywo robi się jakiś taki nijaki, do tego szybko mi odprysnął. Teraz jednak jak znowu patrzę na zdjęcia, to znów mi się podoba i muszę koniecznie nim pomalować. Ma fajną formułę, dobrze kryjąca...jedna warstwa jest okej, ja nałożyłam tradycyjnie dwie. Kolor to taki ciemny, przydymiony i wyprany fiolet, w którym jest pełno złoto-różowawych drobinek.










Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...