Monday, 29 April 2013

Glam Night Sparkle, Bell

Glam Night Sparkle 02, Bell
Mhmm, time for some sparkle! 02 is one of my favourite layering polishes from this winter. In the bottle it doesn't look all the exciting, but it truly "blooms" on nails, especially layered over black. It's not very dense, but I think it'd look pretty opaque in 3 coats. I love it over black, because it looks like city lights. It's a mixture of relatively small, pale, washed out glitter in red, blue, green and gold. I added topcoat for extra gloss. I don't know what else to write, I think photos speak for themselves. I actually like it better for the summer, it reminds me of a warm summer evening in some big city, by the river...awww, I'd like to go for holidays. :)


Glam Night Sparkle 02, Bell
Czas na trochę błysku. 02 to jeden z moich ulubionych layeringowców wypuszczonych tej zimy. W butelce wygląda w sumie dość niepozornie i moim zdaniem "rozkwita" dopiero na paznokciach, szczególnie na czarnym lakierze. Nie jest zbyt gęsty ale myślę, że po 3 warstwach spokojnie uzyskamy niezły krycie. Uwielbiam go na czarnym, kojarzy mi się ze światłami w dużym mieście. Lakier to mieszanka dość niewielkiego, wyblakłego brokatu w kolorze czerwonym, niebieskim, zielonym i złotym. Dodałam też topcoat żeby ładniej błyszało. Nie wiem w sumie co więcej o nim napisać - wydaje mi się, że zdjęcia mówią same ze siebie. Właściwie to on bardziej pasuje mi na lato, kojarzy mi się z ciepłym letnim wieczorem w jakimś wielkim mieście, nad rzeką...ach, pojechałabym na jakieś wakacje. ;)




Sunday, 28 April 2013

Nail Art Sunday: Candy Hearts

Hey girls,
I won't write a lot today as I've got a cold and basically I'm dying a little. I'm posting an old nail art which I made around St.Valentine's Day time. I like simple, almost basic nail art the most, well...simply because it's simple. :D I love looking at something more complex and detailed nail arts (and I like to create such patterns on other people nails, but I hate spending a lot of time on my nails, because I don't like wearing the same manicure for a long time). Hearts are always fun and relatively quick to do. I chose candy pink Dance Baby from China Glaze as a base and navy blue nail art paint. I love combination of light pink, powdery pink and navy blue <3



Halo halo,
Dziś dużo nie napiszę, bo się przeziębiłam i trochę umieram, a do tego mam na głowie planowanie przeprowadzki. Ten wzorek jest nieco starszy, zrobiłam go pewnie jakoś w okresie Walentynek. Lubię takie proste, minimalistyczne wzorki...głównie dlatego, że są proste. :D Lubię oglądać te bardziej skomplikowane i z detalami (lubię też takie robić na czyichś paznokciach, ale sama nie lubię tracić dużo czasu na swoje, bo za często zmieniam swoje mani). Serca to dość fajny temat, pewnie trochę przesłodzony, ale można je dość szybko zrobić. Wybrałam na bazę Dance Baby z China Glaze i granatową farbę akrylową. Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam połączenie jasnego, pudrowego różu i granatu. <3



Friday, 26 April 2013

Roxie in Fuchsia, Joko

Roxie in Fuchsia (J156), Joko
I think I've been on the hunt for perfect fuchsia shade forever...I still cannot find anything proper (I need to get Ate Berries in the Canaries from OPI desperately). I don't know why but I'm always unhappy with my fuchsia polishes (not to mention that they're rarely released), mostly because they turn too pink on my skin. This one is very close to my perfect vision of fuchsia polish, it's still slightly too pink and it's also a bit muted, toned down...I'd prefer something brighter. Other than that, it's a beautiful shade and like it a lot. I like Joko's wide, rounded brush and formula is really great, thick and dense, it looks fine after 1 coat, but it's better to apply 2 coats. If you know pretty fuchsia polishes, please let me know!


Roxie in Fuchsia (J156), Joko
Poluję na idealny lakier w kolorze fuksji odkąd pamiętam...do tej pory nie udało mi się znaleźć nic odpowiedniego (muszę wreszcie dorwać Ate Berries in the Canaries, OPI). Nie wiem czemu ale zawsze coś mi nie pasuje z tymi fuksjami (pomijając już to, że ogólnie są rzadko wypuszczane), większość z nich na paznokciach robi się zbyt różowa. Roxie in Fuchsia jest bardzo bliska ideału, ale nadal trochę zbyt różowa i trochę zbyt zgaszona, chciałabym coś bardziej jaskrawego....Pomijając to wszystko, to naprawdę piękny lakier i bardzo go lubię. Jestem też fanką szerokiego, zaokrąglonego pędzelka, a sama formuła też jest bardzo fajna - konkretna i gęsta, wygląda w porządku już po 1 warstwie, ale ja zawsze wolę nałożyć dwie. Jeśli znacie jakieś fajne fuksjowe (?) lakiery, to proszę dajcie mi znać!




Thursday, 25 April 2013

Dark Knight, Topshop

Dark Knight, Topshop
I'm in love with Topshop polishes, they're a bit pricey, but the quality and colour/finish selection is amazing. I also find their brush to be one of the most comfortable brushes, it's soft and flexible, fairly wide.
I instantly fall in love with Dark Knight (I loved the name), it looked so beautiful in the bottle that I had to buy it. It's saturated, medium blue jelly...it's a very rich, royal shade (I'd say it's Prussian blue), it's also glitter heavy, it includes: medium hexagonal pieces in blue, green, pale gold-silver, it also has smaller, purplish freckles glitter and very finely milled glitter similar to jelly base colour. It's really hard to capture all the colours in the photos, it's also much more sparkling in real. Application is a bit weird because of its formula, it's a bit thick and jelly-like (literally). I don't know if someone opened it in a store or it's just the way it is. It's not that troublesome since you mostly apply glitter anyway. I love Topshop polishes, they're brilliant. :D I'll try to show more soon.


Dark Knight, Topshop
Dzień dobry,
Pewnie pisałam już to wiele razy, ale uwielbiam lakiery z Topshopu. Są nieco drogie, ale ich jakość i wybór kolorów/wykończeń bardzo mi odpowiada. Dodatkowo ich pędzelek jest jednym z moich ulubionych. Bardzo miękki, dość szeroki i łatwo nim manewrować.
Od razu zakochałam się w Dark Knight (sama nazwa), w butelce wyglądał czadowo, więc musiałam kupić i już. To nasycony, średni niebieski jelly...bardzo głęboki, taki królewski, powiedziałabym, że to typowy błękit pruski. Jest też porządnie napakowany brokatem, ma w sobie średnie hexy zielone, niebieskie, blado złote i srebrne, ma też fioletowawe drobniejsze "piegi" i całkiem drobną mgiełkę podobną w kolorze do bazy helly. Trudno to wszystko uchwycić na zdjęciach, a szczególnie jego błysk. Malowanie jest trochę dziwne, jest gęsty i trochę galaretkowaty (dosłownie). Nie wiem czy ktoś go odkręcał w sklepie czy po prostu taki już jest. Nie jest to specjalnie problematyczne, bo w sumie i tak nakładamy głównie brokat. Dla mnie te lakiery są genialne i spróbuję niedługo pokazać więcej. :)



Wednesday, 24 April 2013

Blueberry Muffin (scented), Models Own

Blueberry Muffin, Models Own
Some time ago I received new Models Own scented pastel set...my first choice was obviously blue. In terms of colour is not that unique, however it's fairly pale even for baby blue hue. It's light, but not extremely white-based, basically the whole set is way lighter than regular pastel shades, but not chalky at the same time. The scent is lovely, it smells like a blueberry muffin indeed, so there's no surprise here. I really like the scent, it's there but it's not overpowering or annoying (at least for me), to me it smells a bit like scented pens or erasers. Formula is slightly watery, so it's easy to flood cuticles...You can get away with two coats if you're skillful enough, which is cool considering it's a pastel. It has a nice glossy finish, there's something light to it, it doesn't look like all these bold, chalky pastels. I like Blueberry Muffin a lot, I actually haven't got anything similar. And I love scented polishes, I wish all of my polishes were scented. :))


Blueberry Muffin, Models Own
Jakiś czas temu przyszedł do mnie wreszcie nowy zestaw Models Own z pachnącymi pastelami...oczywiście na początek skusiłam sie na niebieski. Sam odcień nie jest niespotykany, ale mimo to jest dość jasny i blady, nawet jak na taki "baby blue". Jest bardzo jasny, ale nie ma mocnego białego pigmentu, ogólnie cała seria jest jaśniejsza niż typowe pastele, ale nie jest też tak "kredowa". Zapach jest uroczy, rzeczywiście przypomina jagodowe muffiny, więc nie ma tu wielkiej niespodzianki. Bardzo go polubiłam, bo nie jest przesadzony ani denerwujący (przynajmniej według mnie), kojarzy mi się z zapachowymi długopisami albo gumkami do wycierania. Formuła jest lekko wodnista, więc łatwo zalać skórki...ale dwie warstwy wystarczają, jeśli umiecie dobrze malować paznokcie...więc to całkiem fajnie jak na pastelowy lakier. Ma ładne, szkliste wykończenie - ma w sobie taką lekkość, na pewno nie jest w stylu takich mocnych, niemal odblaskowych pasteli. Podsumowując, bardzo polubilam się z Blueberry Muffin i właściwie nie mam podobnego lakieru...no i kocham pachnące lakiery, byłoby fajnie gdyby każdy mój lakier był zapachowy. ;))






Tuesday, 23 April 2013

Fashion Philosophy Fashion Week Poland

Hello guys,
I was off for Fashion Week in Łódź...it's been my first time and it was really cool. I was sad to be back, but luckily I was invited for another one in autumn, cannot wait! :D  I really missed writing though. I still haven't manage to prepare anything proper for a blogpost, so I thought I'd share some photos first. At least it'll be a refreshing blogging experience,  as I never publish anything that private. That's just random stuff from my mobile phone cam. I'm going to edit some nail polish photos asap, I'm just miserably busy with work, designing posters and translating...it's hard to be back to blogging after such a break, too many things on my mind, help!

Jak pewnie część z Was zauważyła, nie było mnie kilka dni...byłam na łódzkim tygodniu mody, był to mój pierwszy raz i strasznie mi się podobało. Żal było wracać, ale na szczęście dostałam już zaproszenie na kolejny...więc nie mogę doczekać się już jesieni. ;) Tęskniłam też za blogiem, niestety nadal nie zdołałam przyszykować czegoś sensownego na notkę, więc stwierdziłam, że najpierw podzielę się zdjęciami. Przynajmniej będzie to jakieś nowe doświadczenie blogowe, bo zwykle nie wstawiam nic zbyt osobistego. W sumie to tylko przypadkowe zdjęcia z mojej komórki...może kiedyś wstawię jakieś lepsze. Postaram się też obrobić jakieś sensowne lakierowe zdjęcia jak najszybciej. Ogólnie jestem beznadziejnie zajęta pracą, projektowaniem plakatów i tłumaczeniami...trudno ponownie wdrożyć się w blogowanie, mam za dużo na głowie...rautnku!


window view



last day
on the way home with my infamous pig-pillow Peppa
some accessories from Showroom, strangely enough I did not buy any nail polish... I spent my money on God knows what!


Monday, 15 April 2013

Colour Alike 476

Colour Alike 476
Recently I focused on dark shades...well, I'm feeling a bit down and the weather is not nice at all here. It's hard for me to reach for pastels and brights, because they don't match. I don't have this problem in winter, because then it's fun to bring in some colours on nails. Now you know it should be spring, you wait for it and it doesn't want to come, meh!
To the polish though! 476 is a lovely muted, cool toned green hue. It reminds me of forest, moss and dry herbs. Am I insane? It's also filled with fairly large green/silver glass flecks, that's a great addiction. It applies easily, it's very opaque and even one coat looks alright. I always prefer to apply two thinner though. Like all newer Colour Alike polishes it's also scented, which is fun. :D I love scented polishes! I love this polish from the bottom of my heart. Weird, murky forest greens are one of my favourite polish shades.


Colour Alike 476 Prząśniczka
Ostatnio skupiam się na ciemniejszych kolorach...no cóż, ostatnio mam lekkiego doła a beznadziejna pogoda wcale nie pomaga. Trudno mi sięgać po pastele i intensywne kolory, bo nie pasują. Nie mam tego problemu zimą, bo wtedy jest fajnie poprawić sobie humor kolorem na paznokciach. Teraz powinna być wiosna, czekam na nią i nic. Fuj!

A wracając już do lakieru, 476 pochodzi z łódzkiej kolekcji i dostał nazwę Prząśniczka. Przypomina mi las, mech i suche liście ziół. Chyba mi odbiło? :) W lakierze są też dość spore zielone/srebrne glass flecki, to super dodatek. Maluje się nim bardzo prosto i nawet jedna warstwa wygląda okej. Zawsze wolę nakładać dwie cieńsze. Jak wszystkie nowsze lakiery Colour Alike i 476 jest pachnący, dla mnie bomba. Uwielbiam pachnące lakiery, a ten pachnie przyjemnie, więc nic więcej do szczęścia mi nie potrzeba. Zakochałam się w tej tajemniczej zieleni, takie dziwne, brudne zielenie są jednymi z moich ulubionych lakierowych odcieni.













Swoją drogą, nie piszę dziś o łódzkim lakierze przypadkowo, w dodatku o takiej nazwie... Niedługo rusza łódzki Fashion Week, a przy okazji moja wystawa. Jeśli ktoś będzie w pobliżu, zapraszam. :D
Tutaj klikamy na facebookowe wydarzenie. Wejście za darmoooo i karnety na pokazy do wygrania. :)








Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...