Wednesday, 2 January 2013

My Secret, Fashion Lip Gloss: 105, 117, 118

Hello,
This post will be in Polish only. The products are only available here and it's not even about nail polish. If you have any questions about these lip glosses, feel free to ask. :) Tomorrow I'm back with polishes, in the meantime you can check my Whale's Nails Facebook page, I'm planning on uploading
new haul photos later on.


Dziś chciałabym pokazać Wam 3 błyszczyki My Secret, z serii Fashion Lip Gloss. Ogólnie jestem fanką i zwolenniczką szminek - dla mnie jest  to kultowy produkt, lubię je już za sam wygląd, mają chyba w sobie jakąś magię przyciągania.
 Błyszczyki jednak też często wpadają mi w ręce, okazują się być bardzo przydatne kiedy nie mam dużo czasu na makijaż albo gdy nie chcę za bardzo rzucać się w oczy (większość moich pomadek jest krzykliwa). Zazwyczaj celuję w te tańsze produkty, bo nie jest to mój ulubiony kosmetyk i bez względu na firmę dość szybko mi się ścierają, zjadają itd, więc nie widzę sensu w inwestowaniu w ekskluzywne błyszczyki - no, chyba, że jakiś kolor wyjątkowo wpadnie mi w oko. :)
 

Fashion Lip Gloss bardzo mi się spodobały, są niedrogie, nie wysuszają ust i nadają się do każdego makijażu, również wieczorowego. Opakowanie jest wygodne (chociaż wolałabym, żeby było trochę krótsze, bo nie mieszczą się do niektórych kosmetyczek). Gąbeczkowy aplikator też daje radę, kolory są neutralne i transparetne, więc wielka precyzja nie jest potrzebna. Mają bardzo przyjemną konsystencję, fajnie nawilżają i wygładzają usta, lubię czasem nakładać je nawet zamiast balsamu czy pomadki ochronnej (tzn. oczywiście wtedy, gdy moje usta są w dobrej kondycji, osobom z armagedonem nie polecam tej metody:))



L-P: 117, 105, 118



117
117
Ten błyszczyk to kremowy brąz, lekko karmelowy ale na pewno nie wpada w pomarańcz. Jest dość stonowany i neutralny. Trochę bałam się tego odcienia, bo raczej nie przywykłam do noszenia podobnych kolorów. Jednak błyszczyk jest dość transparetny, nie zapewnia krycia i nie zmienia znacząco koloru ust (moje są dość napigmentowane, więc tylko delikatnie je przyciemnia, w brązowej tonacji). Dla mnie ma idealny połysk, w sam raz - nie przepadam za wysokim połyskiem w błyszczykach, moim zdaniem wygląda to niezbyt subtelnie (delikatnie mówiąc). Sprawdza się też świetnie nałożony na beżowe, neutralne brązy - ładnie je ożywia. Konsystencja nie jest ciężka ani klejąca, też w sam raz. Według mnie to bardzo uniwersalny błyszczyk, sprawdzi się w każdym makijażu.



105
105
Ten błyszczyk to prawdziwy cudak w mojej kolekcji. Byłam najbardziej ciekawa jak wypadnie, a zarazem najbardziej się go obawiałam. W opakowaniu błyszczyk wygląda na łososiowe złoto, któro przy dobrej pigmentacji raczej by szpeciło, niż zdobiło. Na szczęście, okazał się być dość przezroczysty, tak samo jak poprzednik,  a efekt ostateczny jest bardzo subtelny. Drobinki są nieco mniejsze niż w 118, tylko delikatnie rozjaśniają i rozświetlają usta, mocnej zmiany koloru ust u siebie nie zanotowałam.  Złoto jest widoczne, jednak jest to efekt subtelny, który nie razi po oczach. Podobnie jak 118 ładnie powiększa usta i ożywia twarz, jest bardzo dziewczęcy i delikatny. Ja nie mogę doczekać się, żeby użyć go w lecie - będzie wyglądać bosko z połączeniu wakacyjnym, lekkim makijażem, bronzerem, rozświetleniem i słońcem.



118

118
To dość neutralny, średni róż pełen drobinek. Nie jest to jednak brokat, który opada i jest wyczuwalny na ustach. Efekt nie jest też perłowy- drobinki po prostu ładnie rozświetlają usta, co daje efekt powiększenia (moim zdaniem będzie fajny produkt dla osób z węższymi wargami, które nie przywykły do malowania ust, a chciałyby zacząć). Podobnie jak w poprzedniku, baza jest dość przezroczysta i jedynie lekko zabarwia usta na różowo. Wydaje mi się tylko, że przez drobinki konsystencja jest jakby bardziej sucha i "tępa", więc wolę nakładać go na bezbarwny balsam, żeby było szybciej.  Bardzo polubiłam ten odcień, fajnie odświeża i ożywia twarz, a drobinki nie są nachalne. Zauważyłam też, że nawet gdy ta typowa "błyszczykowa" warstwa się zetrze, to różowy pigment i tak zostaje (równomiernie).





10 comments:

  1. Błyszczyki są super, by momentalnie zrobić efekt i przez chwilę zabłysnąć, bo wiadomo, że większość z nim prędzej czy później się zmyje! Ładne delikatne kolory przedstawiłaś, na co dzień :) Pozdrawiam, Blogging Novi

    ReplyDelete
  2. Nie lubię błyszczyków ;/ strasznie się lepią jak mój gust ;o

    ReplyDelete
    Replies
    1. Te akurat raczej się nie lepią, są bardziej jak treściwe balsamy. Sama nie lubię klejenia się błyszczyków i takich staram się unikać.

      Delete
  3. zupełnie nie jestem fanką błyszczyków i niestety mi się nie podobają...

    ReplyDelete
  4. nie przepadam za blyszczykami, ale z tej trojki najbardziej do gustu przypadl mi ostatni:)

    ReplyDelete
  5. 117 jest zupełnie inny od wszystkich jakie mam i to mi się podoba;)

    ReplyDelete
  6. Nie miałam żadnego błyszczyka tej firmy, ale ten 105 mi się podoba:)

    ReplyDelete
  7. zobacz sobie jak ten 105 czadowo wygląda wieczorem, jak złoto na ustach <3 (ale nie tandetne).

    ReplyDelete
    Replies
    1. No, no, widziałam. W słońcu będzie chyba podobnie. Naprawdę nietypowy, w sumie coś podobnego chyba tylko z MAC widziałam.

      Delete

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...