Devil May Care, Orly
(Holiday 2012 Naughty Or Nice Collection)
I couldn't wait to show you this polish. Firstly, I love its name and secondly, it's really really cool (or rather hot!). This winter I'm really into red glitters, words cannot describe how much I dig them. Most of them are cool-toned though (more like deep ruby red), this one is warm-toned but yet it's not orange or brownish (it's not washed out either, it's a pretty, rich, glowing red). It also has gold glitter pieces which makes it more interesting. As for coverage, it looks pretty good after two coats, I applied 3 on some nails because I had a few bald spots (but nothing horrible and you cannot help it with glitter anyway, when it's not completely dry it tends to shift a little). The surface is pretty sleek and it's not unpleasant to the touch, but I think a thin topcoat layer would be appreciated. I love the effect it gives, it looks very metallic and the glitter is really, really shiny and fierce. It looks like fire, a real polish from Hell. :) The name is perfect!
Devil May Care, Orly
(Holiday 2012 Naughty Or Nice Collection)
Nie mogłam się doczekać kiedy wreszcie pokażę ten lakier. Po pierwsze lubię go już za samą nazwę, a poza tym sam brokat jest po prostu ekstra. Tej zimy mam wyjątkową fazę na czerwony brokat i nie umiem nawet opisać słowami, jak bardzo je lubię. Jednak zwykle większość z nich jest dość chłodna (taka nasycona, rubinowa czerwień), a ten jest w ciepłej tonacji, co jest raczej niespotykane (nie jest jednak pomarańczowy czy brązowy). Nie jest też wypłowiały, to ładna, głęboka, nasycona czerwień. Ma w sobie też złote drobinki, moim zdaniem super dodatek. Jeśli chodzi o krycie, to paznokcie już po dwóch warstwach wyglądają przyzwoicie - ja na niektórych paznokciach dodałam trzecią, bo miałam trochę "łysych" miejsc (ale żadna tragedia, trudno tego uniknąć przy kryjących brokatach, szczególnie gdy pierwsza warstwa dobrze nie wyschnie, brokat nieco się przesuwa). Powierzchnia jest dość gładka i nie jest nieprzyjemna w dotyku, ale cienka warstwa lakieru nawierzchniowego na pewno nie zaszkodzi. Zakochałam się w efekecie jaki daje, jest taki metaliczno-pazłotkowy, a sam brokat bardzo błyszczy. Przypomina mi ogień, prawdziwie piekielny lakier. :) Nazwa świetnie pasuje.







Bardzo ładny :D
ReplyDeleteAle fajny:D
ReplyDeletetaki swiateczny, przypomnial mi sie klimat swiat:)
ReplyDeleteprześliczny :) Sama bym taki chciała :)
ReplyDeleteJest śliczny!!!
ReplyDeleteteż prezentowałam go dziś u siebie :)
ReplyDeleteLecę obejrzeć. :)
DeleteŚlicznie wygląda :) Chyba muszę spróbować brokatowych lakierów. Jeszcze nigdy nie gościły na moich paznokciach, bo obawiam się zmywania później tego wszystkiego :) Jutro sobota to może coś wykombinuję :) Pozdrawiam cieplutko.
ReplyDeleteTeż nie cierpię zmywania brokatów, ale dla efektu moim zdaniem warto się pomęczyć. :) Odkąd mam bazę peel-off, to moje życie jest dużo lepsze, ale wiem, że sporo osób jest niezadowolona. Trzeba samemu testować. ;)
Deletemasz może orly prelude to a kiss?
ReplyDeletea twist in my story
Nie mam, a co a co? :)
DeletePikny. Wyglada podobnie do rimelowego precious stone z tym ze z złotkiem, ciekawe jaka różnica w czerwieni :)
ReplyDeletecudny :)
ReplyDeleteczemu ja go nieee maaam :C
ReplyDeleteciekawie wygląda, chociaż ja w takich kolorach średnio się czuję... szkoda, że nie ma małych buteleczek, wtedy bym może spróbowała połączeń z innymi lakierami.
ReplyDeletepozdrawiam, A