Thursday, 29 November 2012

Cherry Blossom, Sensique

Cherry Blossom, Sensique
That's a lovely polish which was released around summer. Sadly my photos aren't perfect, since it is a bit more cool-toned (I think my complexion makes everything look a bit warmer). That's a subtle difference though. It's a lovely light pink, which isn't extremely pastel-y (no horrid application experience is included, luckily). I applied between 2-3 coats, but opacity is good, I just apply thin coats and the brush is relatively small. It has a pretty, glossy finish and I would say that it looks rather expensive (but the varnish is inexpensive). The shade reminds me of cherry blossoms for real! Sometimes all I need is a sweet candy pink. :)


Cherry Blossom, Sensique
O ile pamięć mnie nie zawodzi to ten uroczy lakier pojawił się jakoś latem. Niestety moje zdjęcia nie są idealne, lakier jest minimalnie bardziej chłodny (wydaje mi się też, że moja karnacja sprawia, że dużo kolorów wygląda cieplej). Różnica jest jednak minimalna. To bardzo ładny róż, który nie jest typową pastelą (unikamy wszystkich męk związanych z malowaniem pastelami). Nałożyłam około 2-3 warstwy, ale ogólnie krycie jest bardzo dobre, ja po prostu wolę malować cienkimi warstwami a dodatkowo pędzlek jest niewielki. Ma bardzo ładne, błyszczące wykończenie i wydaje mi się, że wygląda dość drogo (a jak wiadomo lakiery Sensique mają bardzo przyjazną cenę). Sam kolor naprawdę kojarzy mi się z kwiatami wiśni. Czasami wszystko, czego potrzebuję to słodki, cukierkowy róż. ;)






Wednesday, 28 November 2012

Yankee Candle

Hello,
I somehow don't feel like writing about polishes these days, I've been very busy over past two weeks and when I get back home I feel sleepy and lifeless. I'm still into polishes though, there was a significant influx of new polishes last week, don't worry! :P I guess I just need a short break.
I always loved candles, especially scented - but I've never been satisfied when it came to scent, they were not strong enough. I wanted to try Yankee Candle waxes and this is what I ordered before summer. It took me quite a long time to try them all, because they last very long and SpookyNails gave me a few samples as well. I'll soon update you with more autumn/Christmas fragrances soon! I became a true fan of this product, is cheaper than candles (you can try much more scents) and I find it to be stronger than regular candles (even from Yankee Candles)


Ostatnio jakoś nie mam nastroju na pisanie o lakierach. Ogólnie byłam bardzo zajęta przez ostatnie tygodnie i po powrocie do domu jestem wiecznie zaspana i rozmemłana... Ale nadal kocham lakiery i w zeszłym tygodniu dość dużo mi ich przybyło, więc nie martwcie się! :P Dobra przerwa nie jest zła, o!
Oprócz lakierów zawsze lubiłam świeczki, szczególnie te zapachowe - jakoś nigdy jednak nie byłam w pełni zadowolona, bo zapach nie był dostatecznie wyczuwalny. Od zawsze chciałam spróbować Yankee Candle i w końcu przed samymi wakacjami zamówiłam te zapachy. Trochę mi zajęło, żeby je wszystkie wypróbować, bo starczają na długo a w dodatku dostałam sporo próbek od SpookyNails. Niedługo dopiszę także małe conieco o zapachach bardziej jesiennych/świątecznych. Jestem zachwycona tym produktem, wychodzi dużo taniej niż świece (i tym samym możecie wypróbować więcej różnych zapachów), poza tym wydają mi się dużo mocniejsze niż zwykłe świeczki (nawet te z Yankee Candle). Potrzebujecie tylko kominka/pogrzewacza i duuuużo tealightów. :)





Garden Hideaway
A fresh and subtle but strong, long lasting scent. It is flowery, but it's not like a dusty, overpowering, powdery flowers. It truly reminds me of relaxing, green garden in spring. I think it's going to be lovely for spring time and summer. It gives an impression of clean, fresh space without being artificial and chemical like some air fresheners. 4/5


Świeży i subtelny zapach, ale jest dość mocny i łatwo wyczuwalny. Jest kwiatowy ale nie taki przytłaczający, duszący czy pudrowy. Naprawdę przypomina mi taki wiosenny, świeży ogród, bardzo relaksujący. Chyba najfajniej sprawdza się właśnie wiosną i latem - sprawia, że wnętrze wydaje się czyste i świeże, ale te nuty zapachowe są naturalne, a nie takie sztuczne i chemiczne jak niektóre  odświeżacze powietrza. 4/5


Pink Dragon Fruit
I've never tasted dragon fruit so it is hard for me to say whether the fragrance is true to nature. It reminds me of my drinks/ice cream with dragon fruit which I tried, so I suppose it is like dragon fruit for real. The scent is pleasant and very strong as well, I felt a hint of the scent even a day after I used it. I also think this fragrance is nice to use all year round. 4/5

Nigdy nie próbowałam smoczego owocu, więc trudno mi ocenić czy zapach jest wierny oryginałowi. Jednak przypomina mi lody i napoje z tym dodatkiem, więc przypuszczam, że jednak dobrze oddaje zapach tego owocu. Z uwagi na to, że nie miałam zbyt wiele do czynienia z tymi owocami, zapach jest dla mnie niecodzienny. Poza tym jest przyjemny i dość mocny (ale nie dusi). Wyczuwam go nawet dzień po użyciu i pasuje do każdej pory roku. 4/5

Farmer's Market/ Autumn Fruit
I'm going to describe them together as they both disappointed me. After reading the official description I expected something complex and sophisticated. The scents are quite alright themselves but after heating they turned out to be a bit unimpressive for me. I know it all depends on our personal preferences, but they were not strong enough and a bit tiring (on the verge of giving me headaches). The scent vanishes quickly, I find them to be too plain. 2/5

Opiszę te dwa woski razem, bo obydwa mnie nieco zawiodły. Po przeczytaniu oficjalnego opisu spodziewałam się czegoś bardzo złożonego i wyszukanego. Zapachy same w sobie nie są taie złe, ale po podgrzaniu jakoś mnie nie zachwyciły. Wiem, że to wszystko zależy od naszych preferencji, ale dla mnie te zapachy wydały się zbyt lekkie i nieco męczące (kilka razy przeprawiły mnie o ból głowy). Zapach szypko się ulatnia i zapachy nie są zbyt ciekawe, nie rozwijają się. 2/5











Clean Cotton/ Fluffy Towels
To me they're very much alike and it's difficult to pin down the difference between them. This type of scent is my favourite, it makes your room feel clean and fresh. It reminds me of washed clothes in my childhood - they were exactly the same (so there is sentimental factor for sure). The scent lasts long while heating and even afterwards, you need a small piece to get a decent fragrance in a bigger room. I would say I prefer Clean Cotton a bit more (it's a bit stronger), but for me they're both 5/5.

Te dwa zapachy należą do moich ulubionych i szczerze mówiąc trudno mi uchwycić znaczącą różnicę między nimi. Taki zapach do wnętrz jest jednym z moich ulubionych, sprawia wrażenie czystego i świeżego pomieszczenia. Kojarzy mi się z zapachem prania w dzieciństwie - jest dokładnie takie samo (więc tutaj sentyment odgrywa pewnie olbrzymią rolę). Zapachy utrzymują się długo w czasie palenia i po nim. Są też wydajne, mały kawałek wystarcza na długo nawet przy sporym pomieszczeniu. Clean Cotton chyba trochę bardziej mi się podoba (jest nieco mocniejszy) ale obydwa są dla mnie 5/5.

Baby Powder
It's a similar scent, but for me it's less fresh and it feels more artificial. I can't stand it for a longer time and I find it to be a bit tiring rather quickly. It's way heavier than the two above. Probably I would like it more if I didn't have Clean Cotton and Fluffy Towers, it's just too dusty and powdery but I think it is similar to care products for children. It's not bad but not great either. Maybe it's all because I'm not a fan of babies (at least Baby Powder doesn't smell of carrots! :P ), I know a lot of people love it, so it's worth trying! 3/5

To niby podobny zapach do tych dwóch opisanych wyżej, ale jest mniej świeży i trochę bardziej sztuczny. Trudno mi z nim wytrzymać dłużej i dość szybko zaczyna mnie męczyć. Jest po prostu dużo mocniejszy i bardziej duszący niż te dwa wyżej. Może bardziej by mi się spodobał, gdybym właśnie nie miała porównania z nimi. Chyba rzeczywiście przypomina te wszystkie produkty dla dzieci i jest dość pudrowy. Nie jest zły, ale też nie świetny. Może to wszystko dlatego, że nie przepadam za dziećmi (ale przynajmniej nie pachnie marchewką! :P). Wiem, że dużo osób go uwielbia, więc warto spróbować. 3/5



I haven't tired Midsummer's Night and White Gardenia yet, but I'll write about them for sure! I think they're a great alternative to large candles. You can look for your favourite scents before purchasing something bigger. The great thing is that you can mix waxes and create your own fragrances :)

Jeszcze nie próbowałam Midsummer's Night i White Gardenia, ale na pewno je opiszę! Bardzo je polecam, jedna sztuka kosztuje 6 zł i są super alternatywą do dużo droższych świec. Dobrze jest przetestować kilka zapachów i znaleźć swoje ulubione nuty przed zakupem dużej świecy. A najfajniejsze jest to, że możecie mieszać ze sobą woski i tworzyć własne zapachy. :) Ja zamawiam ze sklepu Zapach Domu i szczerze go polecam.








Monday, 26 November 2012

Inglot 177

Inglot 177
Hey, today I'm very sentimental slash soppy, so I decided to show one of my dearest polishes. It's also possibly one of my oldest polishes as well, I got it as a gift in high school (it was several years ago, not to say ages - I think it's still available though) It's still doing well, it didn't get dry, I wore it a while ago and it didn't kill me. In fact, it still has a lovely thin, jellish formula, it applies like butter and still has a proper coverage in two coats. The shade is something between very dark plum with a hint of wine. It also has very fine but sparkling glitter (or maybe glass flecks, it's not really shimmer not glitter, hard to say). They're in purple, magenta and blue. Sadly it was very difficult to catch them with my camera as they're rather subtle,  but you can see them a little in the bottle. The finish is super glossy, I love it. I can never have enough of classic vamp polishes, I guess! (Apologies for my almost neon cuticles in the third photo - I must have clicked something by accident while editing...)


Inglot 177
Jako, że mam dziś łzawo-sentymentalny dzień postanowiłam pokazać jeden z najdroższych mi lakierów. Całkiem możliwe, że to jeden z najstarszych moich lakierów...Dostałam go jeszcze w liceum (a było to kilka lat temu, żeby nie powiedzieć, że wieki temu - ale wydaje mi się, że jest dostępny). Nadal ma się dobrze, nie zgęstniał a w dodatku nosiłam go niedawno i nie zabiło mnie to. Tak właściwie to nadal ma taką super płynną, lekko żelkową formułę, nakłada się bardzo prosto i ma przyzwoite krycie już po dwóch warstwach. Kolor to coś pomiędzy ciemną śliwką z domieszką winnnej czerwieni. Ma też w sobie bardzo drobny ale błyszczący brokat (a może raczej glassflecki, bo nie jest to typowy brokat ani shimmer...bardziej takie iskierki, o). Te drobinki mają kolor fioletowy, różowy i niebieski. Niestety trudno je uchwycić na zdjęciach, bo są raczej delikatne...ale widać je troszkę w butelce. Wykończenie jest super błyszczące i po prostu uwielbiam ten lakier...Chyba nigdy nie będę mieć dość klasycznych wampowych lakierów. (Z góry przepraszam za niemal neonowe skórki na ostatnim zdjęciu - musiałam coś niechcący kliknąć przy edycji, puf puf...)



Friday, 23 November 2012

475 Colour Alike

475 Colour Alike
It's called Grey Day (more or less) but what it really reminds me of is pencil (graphite that is). That's a very pretty shade of grey, medium but with slight blue tones (I mean, you cannot see blue really, but it doesn't catch brown/dirty tones - I hope you know what I mean). It also contains lighter, tiny and subtle shimmer or I would even call them glass flecks. Application is lovely, it's very opaque and formula is thick, so 2 thin coats are enough. I really love this nail polish because these glass flecks, they're not extremely shimmery but the polish doesn't look flat.

475 Colour Alike
Lakier otrzymał nazwę Szarość Dnia, co idealnie pasuje...choć mi najbardziej kojarzy się z grafitem w ołówkach. To bardzo ładny odcień z delikatnymi niebieskimi tonami (tzn. trudno zobaczyć w nim niebieski, ale w każdym razie nie wpada w brąz i inne brudne tony - mam nadzieję, że wiecie co masz na myśli). Ma w sobie też jaśniejsze i delikatne drobinki, powiedziałabym nawet, że to niewielkie glasssflecki. Malowanie jest super, ma bardzo dobre krycie i gęstą konsystencję (trzeba nieco uważać na skórki). Bardzo podoba mi się ten lakier, szczególnie te glassflecki, który nie są specjalnie błyszczące ale sprawiają, że lakier nie jest płaski.

P.S. Zobaczcie profil colorowo na Facebooku, potrzebne 500 lajków i będzie konkurs. :)







Wednesday, 21 November 2012

Orange and Liquorice, Original Source

Orange and Liquorice, Original Source
Hello, it's not really a review or anything, but Whale simply got excited over a shower gel and I thought I would share my enthusiasm...I have no idea if Original Source is available in your country, but if it is, try to look for this one. It is season special and it reminds me of that warm, autumn scents without being overly Christmassy. I pretty much dislike orange/lemon, zest and overly fresh fragrances but this is not the case. It's weird and different and orange is not all that prominent...it's a bit like  Lush Christmas soap from previous years, it was called Mandarin Tea Party, but Original Source gel is way better...  There's also a version with Plum&Clove scent...I'll get it at some point for sure. I love the sweater bottle design, it's really cute and the colour is so vibrant that it makes me feel better straight away. Anyways, it just a shower gel which smells great and works well. It won't make you prettier, slimmer and younger, sorry!

Orange and Liquorice, Original Source
Halo halo. Ten post to nie jest raczej żadna recenzja ani nic w tym stylu. Po prostu Wieloryb podekscytował się żelem pod prysznic i trzeba się tym entuzjazmem podzielić. Żele Original Source dostępne są w Rossmannach, za ok. 9zł. Ten jest o zapachu pomarańczy i lukrecji, i pochodzi z limitowanej zimowej/świątecznej serii. Zapach jest rzeczywiście taki ciepły i jesienno-zimowy ale nie przesadnie świąteczny. Ja w sumie nie przepadam za niczym cytrusowym, ale ten akurat taki nie jest i na szczęście (dla mnie) pomarańczowa nuta nie jest prawie wcale wyczuwalna. Kojarzy mi się trochę z mydłem ze świątecznym mydłem Lush z przed kilku lat, nazywało się chyba Mandarin Tea Party, ale ten żel dużo bardziej mi pasuje. Jest też wersja ze śliwką i goździkami - znając życie skusi mnie i ona. Bardzo bardzo spodobał mi się sweterkowy wzorek na butelce, a sam kolor jest tak wibrujący, że od razu wprawia mnie w dobry nastrój. W każdym razie, jest to tylko żel po prysznic, który robi, co ma robić i fajnie pachnie - niestety nie będziecie po nim ładniejsze, chudsze ani młodsze, przepraszam!




Tuesday, 20 November 2012

Very Cherry, Essence Fruity LE

Very Cherry, Essence
That's a shade from their limited edition called Fruity. It is one of my favourite LE from Essence  and I would say their finish was one of the most unique among low budget brands. I'm not sure whether I got the name (Very Cherry) right, I did some googling and that's what I found (my polishes have no names anywhere).
The shade is peachy/salmon pink, a very pale, washed out coral or apricot. It also has purple glitter, which makes it look like a fruit cocktail/yogurt for real. I'm so in love. I wish there were more polishes like that! (I know it's easy to come up with something similar by means of mighty layering, but it's just fun to have such varnishes ready to use and they look so cute in the bottles...). I applied 3 thin coats for full opacity (it's not as sheer in person, as some of you may already know, everything looks more sheer in my photos, ouch). Very Cherry dries rather fast but and it chips equally fast. :) And I love it anyway!


Very Cherry, Essence
To lakier z ich limitowanej kolekcji o nazwie Fruity. To jedna z moich najulubieńszych limitowanek Essence i powiedziałabym, że takie wykończenie było jednym z najciekawszych wśród niskobudżetowych marek. Nie jestem pewna czy dobrze podałam nazwę - tak podpowiedziało mi  Google (moje lakiery nie miały nazw).
Odcień to taki łososiowy/brzoskwiniowy róż, bardzo blady koral albo morela. Ma w sobie też fioletowy brokat i na serio wygląda jak owocowy koktajl/jogurt. Zakochałam się po uszy w takich paznokciach. Umarłabym chyba ze szczęścia gdyby było więcej takich lakierów (wiem, że dośc łatwo uzyskać taki efekt z pomocą poczciwego layeringu - ale fajniej mieć coś takiego, od razu gotowego do użycia, a poza tym tak ślicznie wyglądają w butelkach...). Nałożyłam 3 cienkie warstwy do pełnego krycia (na żywo nie jest tak transparentny, jak już pewnie niektóre z Was wiedzą, na moich paznokciach na zdjeciach większość jest bardziej przezroczysta, puf!). Wysycha dość szybko i niestety równie szybko odpryskuje. :) I i tak go kocham!




Monday, 19 November 2012

park lane, nails inc.

park lane, nails inc.
My frist nails inc polish on my blog, yay. I usually paid no attention to these varnishes but when I went to England and saw them in person, I instantly fell in love. I also love their "place" names because I know a lot of them...but I can imagine they may be confusing for other people.  I wore a couple of nails inc polishes and I'm impressed with their quality as well. I'll start my reviews with pale purple glitter. The shade is quite unusual for glitter, it's slightly washed out, lavender with tiny pink tones. The glitter is in one size and it is suspended in clear base. I applied 3 coats to make it look cool, they dry quickly, glitter doesn't shift and the polish itself isn't smelly. The finish is quite rough, but not unpleasant in touch - to be honest, I didn't apply top coat because I don't mind such finish. I wore it for 3 days with no chips. It reminds me of retro glitter shoes.


park lane, nails inc.
Pierwszy lakier nails inc na moim blogu, hurra. ;) Zwykle nie zwracałam większej uwagi na te lakiery - dopóki nie pojechałam do Anglii i nie zobaczyłam ich na własne oczy, wtedy od razu zakochałam się po uszy. Poza tym uwielbiam ich nazwy związane z różnymi miejscami w Londynie, wiele z nich kojarzę i lubię...ale domyślam się, że innym osobom mogą zlać się w całość. Nosiłam już kilka tych lakierów i jestem bardzo zadowolona z ich jakości. Dzisiaj postanowiłam zacząć z bladym, fioletowym brokatem. Wydaje mi się, że odcień jak na glitter jest dość nietypowy, to nieco wyprany lawendowy z delikatnymi różowymi tonami. Brokat jest w jednym rozmiarze, w bezbarwnej bazie. Nałożyłam 3 warstwy żeby wyglądał fajnie, ale wysycha szybko, brokat się nie przesuwa a sam lakier nie pachnie jakoś brzydko (jak to z glitterami bywa). Wykończenie jest trochę chropowate, ale nie jakieś nieprzyjemne - szczerze, to nie przeszkadza mi takie coś i nie próbowałam nawet nakładac topcoatu. Nosiłam go przez 3 dni, bez odprysków. Przypomina mi takie retro brokatowe buty. :)




Sunday, 18 November 2012

Nail Art Sunday: Three-eyed monsters

I have no idea what this nail art represents as I didn't have anything particular in mind. I am a fan of simple but edgy geometric nail designs and this is just another variation of it. It's very easy to do on both hands - all you need is a black nail polish, opaque blue nail polish/or acrylic paint and pink polish for dots.I really appreciate such easy and quick nail arts.  I think I'm going to make a tutorial for you but maybe  in different colours.  I have a couple of nail art ideas and tutorials up my sleeve, but I'll post it as soon as possible. Stay tuned ladies. :)


Nie mam pojęcia co ten wzorek przedstawia, nie miałam raczej nic konkretnego na myśli. Lubię jednak takie proste ale kontrastowe geometryczne wzorki na paznokciach, no i to jest po prostu kolejna wariacja. Jak większość moich wzorków jest prosty do wykonania na obydwu dłoniach - potrzebny jest tylko czarny lakier, dobrze kryjący błękity lakier/lub akrylowa farba i różowy lakier do zrobienia kropek. Nie wiem jak Wy ale ja coraz bardziej doceniam takie proste i szybko wzorki. Chyba zrobię podobny tutorial, tylko w innych kolorach. Mam już sporo wzorków i stepów w zanadrzu, ale ten postaram się umieścić jak najszybciej. Zostańcie z Wielorybem. ;)



Friday, 16 November 2012

NeoNail 3296

Hello ladies!

NeoNail 3296
For today I've got a neon green NeoNail varnish which I got in a lovely Halloween package. Normally, I'm not a fan of 'highlighter' green polishes, I don't even know why. I decided to give it a go though and now I'll be very sad to remove it, I adore it. It reminded me of my big love for loud, neon nails and this colour cheered me up for the whole day yesterday! Application was really nice, the formula is jelly-like and a bit runny, so it's better to be careful near cuticles. 2-3 coats are needed for opacity but the best thing is that it has a super glossy finish! It reminds me of neon polishes which I had as a kid, they were exactly the same. I have no idea why the majority of neon shades these days dry semi matte.

NeoNail 3296
Na dziś mam neonową zieleń z NeoNail, którą dostałam w świetnej halloweenowej paczce. Tak normalnie, to nie przepadam za takimi jaskrawmi zielonymi lakierami, sama nawet nie wiem czemu. Jednak postanowiłam się przełamać i efekt jest taki, że będzie mi bardzo smutno go zmywać. Po prostu go uwielbiam. Przy okazji przypomniał mi jak bardzo lubię neonowe lakiery i poprawiał mi wczoraj humor przez cały dzień. Malowanie jest w porządku, konsystencja jest trochę jak jelly i dość płynna, więc trzeba uważać blisko skórek. Potrzebujemy około 2-3 warstw żeby wyglądało fajnie, a najlepszy w nim jest ten mega błyszczące wykończenie. Przypomina mi noenowe lakiery, które miałam jak byłam dzieckiem, były dokładnie takie same. Nie mam pojęcia czemu teraz większość neonowych kolorów jest półmatowa po wyschnięciu.




Wednesday, 14 November 2012

A02 Ebalay

A02 Ebalay
Yet another great layering polish from KKCenterHk, Ebalay no A02. The polish itself is a warm pink with iridescent blue dense shimmer. It's very sheer and basically it's a layering varnish so it makes no sense to build it up. You can layer it over any shade, but I think it will always look the best over black. Here I used one coat of black polish and one thin coat of Ebalay. It gives a really cool duo chrome effect, the blue shade is the most prominent though - it often catches purple tones, but it depends on the light and the angle. I love this effect, to me it looks like a galaxy. It is a cool nail polish, it can change any nail polish and it will always looks interesting. The effect is very strong, it can be achieved in one coat (you get a 15ml bottle, so it will last forever). It's quite similar to A12 (click), the blue in A12 is more of a cyan blue plus purple is less visible. I'll soon review A07 and compare three of them. Stay tuned!

A02 Ebalay
Kolejny świetny lakier do layering z KKCentreHk, Ebalay nr A02. Lakier sam w sobie jest ciepłym różem z gęstym, niebieskim shimmerem. Jednak w związku z tym, że to lakier do layeringu nie kryje zbyt dobrze i bez sensu nosić go solo. Możemy nałożyć go na każdy kolor, ale dla mnie zawsze najfajniej będzie wyglądać na czarnym. Tutaj na zdjęciach nałożona jest warstwa czarnego lakeru i warstwa Ebalay. Daje świetny duochromoy efekt, dominujący jest niebieski, a fiolet widać tylko pod niektórymi kątami. Uwielbiam taki efekt, dla mnie wygląda jak kosmos. To naprawdę fajny lakier i sprawia, że każdy lakier wygląda ciekawiej. Efekt jest dość duochromowy jest dość mocny i na ciemnym kolorzy spokojnie wystarczy jedna warstwa (poza tym butelka ma 15ml, więc wystarczy na wieki). Jest nieco podobny do A12 (klik klik), ale niebieski w A12 jest bardziej zielony a fiolet mniej widoczny. Niedługo pokażę też A07 i porównam te trzy lakiery ze sobą. 




Tuesday, 13 November 2012

Dark Hot Red, H&M

Dark Hot Red, H&M
It's a tiny polish and it comes from one of H&M mini sets. I got it purely for this red - I thought I haven't got anything like that yet and I was right (I had some gift card so I had nothing to lose actually, but overall, I'm very happy with the set). I also think its name is really accurate, it reminds me of dark, slightly dry chili pepper for real. In person it is a bit darker and doesn't have orange tones (I think they're more prominent in the photos). I love its formula, it's creamy and soft. Even one coat is quite opaque (then it's a bit too pink for my liking), so I applied two. For me it's very difficult to find opaque, creme reds - I always end up with jelly reds and sometimes even 3 coats are not enough.
I also love pink from this set (Pink me Up), it has a nice opacity and reminds me of yogurt, lovely - I'll try to post it soon!

Dark Hot Red, H&M
Ten niewielki lakier pochodzi z jednego z mini zestawów lakierowych z H&M. Wzięłam go głównie ze względu na tą czerwień. Wydawało mi się, że nie mam jeszcze takiego odcienia i nie pomyliłam się (miałam jakąś kartę prezentową więc tak właściwie to i tak nie miałam wiele do stracenia). Nazwa idealnie pasuje do koloru, rzeczywiście przypomina mi takie ciemne, lekko suche papryczki chili. Na żywo jest nieco ciemniejszy i nie ma wyraźnych pomarańczowych tonów (na zdjęciach są bardziej widoczne). Lakier ma też świetną formułę, kremową i taką aksamitną. Jeśli chodzi o krycie to nawet jedna warstwa jest w porządku (choć dla mnie zbyt różowa), więc nałożyłam dwie. Nie wiem jak Wam, ale mi jest trudno znaleźć kremową, dobrze kryjącą czerwień - zwykle kończę z czerwonymi jelly i czasem nawet 3 warstwy nie są idealne. Tak poza tym, to uwielbiam  różowy lakier z tego setu, też dobrze kryje i kojarzy mi się z jogurtem, cudny - postaram się go opublikować  już niedługo!



This is the set :)  *  A to ten zestaw :)

Monday, 12 November 2012

Terra Mauve, Orly

Terra Mauve, Orly
This is their older shade, but I believe it fits great into all the berry/crimson/beetroot red trend this season. I also think it's a great alternative to regular pink and red varnishes, which for a nail polish addict often seem a bit boring. ;) I don't see a lot of mauve in this polish, to be honest, for me it's more of a berry shade. It's quite similar to Quite Contrary Berry (here), but this one is cool toned and darker, pinker than QCB (TM even has a slight purple tone in my eyes).  Terra Mauve isn't super bright, it seems to be slightly toned down/dustyApplication is lovely, 2 coats are enough (if you have shorter nails you could get away with one coat only -  I would say that 2 coats always look better). Both of them are cool  classic (but unusual) polishes and have great formula/opacity.


Terra Mauve, Orly
To jeden z ich starszych kolorów, ale wydaje mi się, że super wtapia się w  cały ten bordowy/malinowy trend, który zalał sklepy w tym sezonie. Wydaje mi się też, że jest świetną alternatywą dla tradycyjnych czerwonych i różowych lakierów, które dla większości maniaczek lakierowych wydają się nieco nudne. ;) Szczerze mówiąc to nie widzę w nim koloru "mauve", dla mnie jest to bardziej malinowy/buraczkowy odcień. Przypomina Quite Contrary Berry (klik), ale ten jest nieco chłodniejszy, ciemniejszy i bardziej różowy. TM jak dla mnie ma nawet delikatny fioletowy ton. Nie jest też specjalnie intensywny, raczej stonowany i lekko przykurzony. Malowanie jest mega proste, 2 cienkie warstwy spokojnie wystarczają (myślę, że nawet można nałożyć jedną jeśli macie krótkie paznokcie - ale ja uważam, że 2 zawsze wyglądają lepiej). Oba te lakiery są świetnymi klasykami (ale wcale nie są typowe), dodatkowo mają bardzo dobrą formułę, konsystencję i krycie.

L:R Quite Contrary Berry 2 coats, Terra Mauve, Quite Contrary Berry 1 coat, Terra Mauve




 



Saturday, 10 November 2012

Belcanto 105, Vipera

Belcanto 105, Vipera
SpookyNails posted blue pastel nail polish a while ago, so I thought I should do the same. Our polishes are different though, mine is much more pale and washed out. It is a pastel shade and even though it's very light and pale, it doesn't have much white pigment inside and as a result, its finish is more glossy/sheer-ish. It's not a typical happy and bright baby plus polish, probably there are similar polishes but in my collection it is quite unique. I love such light colours, because they make my nails look nicer. Application is alright, but it's better to apply three coats (the first coat is very sheer), the formula is a bit runny but not watery.


Belcanto 105, Vipera
SpookyNails opublikowała przed chwilą notkę z pastelowym niebieskim lakierem i doszłam do wniosu, że zrobię to samo. Nasze lakiery jednak są całkiem inne, mój jest dużo jaśniejszy i wyprany. Lakier jest pastelowy i mimo tego, że jest bardzo jasny, to nie ma w sobie dużo białego pigmentu - przez to ma duży połysk i nie jest korektorowaty. Nie jest to typowy, wesoły niebieski pastel i pewnie spokojnie można znaleźć odpowiedniki, ale ja u siebie nie mam takich dużo. Uwielbiam takie jasny lakiery, bo moje paznokcie wyglądają w nich chyba najładniej. Malowanie jest w porządku, ale lepiej nałożyć 3 warstwy (pierwsza jest bardzo przezroczysta), lakier jest trochę lejący ale na pewno nie wodnisty.




Thursday, 8 November 2012

Plumped Up Pink, Clinique (Chubby Stick)

Plumped Up Pink, Clinique (Chubby Stick Chubby Stick Moisturising Lip Colour Balm)

It comes from Pink with a Purpose (Breast Cancer Awareness Campaign) - $3 from this purchase will be donated to The Breast Cancer Research Foundation®. That's a limited shade, called Plumed Up Pink. I thought the donation idea was great, I wanted to try a Chubby Stick for ages, I was able to get a Clinique Bonus Pack thanks to this purchase and I fell in love with this pretty pink case (I'm a real sucker for cute cosmetic bags). I am really impressed with the Chubby Stick itself, I want to try more shades for sure. I find it very moisturising and softening - the effect lasts even when the balm wears off and actually I don't need to reapply for an extra treatment but then I do reapply because it feels so cool! (I think I won't be getting any regular lip balms anymore). It's very pleasant to wear because it doesn't feel as heavy as a lipstick or a lip gloss. The colour itself is very flattering and suits almost everyone I would say - it gives a fresh, girly look. Colour pay off is quite decent, I expected it to be much more sheer to be honest - it doesn't look as bold as regular lipsticks though. It applies easily buy you need to be careful because of its shape and chubbiness. :) Many people complain it doesn't last long, but so far I haven't noticed anything like that -the crayon is retractable and I haven't done it yet (and I've been using my Chubby regularly for over a month).


Plumped Up Pink, Clinique (Chubby Stick Chubby Stick Moisturising Lip Colour Balm)

Balsam od ust pochodzi z linii Pink with a Purpose (słynna kampania z różową wstążką związana z rakiem piersi). Część dochodu przekazywana jest dla The Breast Cancer Research Foundation®.
Odcień jest limitowany i nazywa się Plumped Up Pink. Bardzo spodobał mi się cel tego zestawu, od wieków chciałam wypróbować Chubby Stick, dzięki zakupowi dostawałam też Bonus Pack z Clinique a dodatkowo zaochałam się w różowej kosmetyczce (mam jakąś obsesję na punkcie ładnych kosmetyczek). 
Sam Chubby Stick też bardzo przypadł mi do gustu i na pewno będą chciała spróbować innych kolorów. U mnie świetnie się sprawdza w odżywianiu, nawilżaniu i zmiękczaniu ust - działanie utrzymuje się nawet gdy pomadka już zniknie z ust i właściwie nie muszę przez długi czas ponownie jej nakładać, a z drugiej strony muszę, bo tak fajnie się ją nosi. :)  I coś czuję, że długo już nie sięgnę bo zwykłe balsamy do ust.  Jest tak przyjemna bo jej formuła jest dużo lżejsza niż w przypadku większości szminek czy błyszczyków. Kolor też jest ładny i twarzowy, wydaje mi się, że pasuje większości osób - daje taki świeży i dziewczęcy wygląd. Pigmentacja też jest dobra, co akurat nieco mnie zdziwiło, bo spodziewałam się, że będzie dużo mniej kryjąca - oczywiście kolor nie jest jednak tak wyrazisty jak w normalnych szminkach. Nakłada się go bardzo łatwo, ale trzeba nieco uważać ze względu na pyzaty kształt. :) Często widziałam, że dziewczyny narzekają na wydajność, ale ja nic takiego jeszcze nie zaobserwowałam - kredka jest wysuwana, używam jej regularnie od ponad miesiąca i jeszcze nie korzystałam z tego mechanizmu.





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...