Wednesday, 31 October 2012

Parlez-vous OPI?


Parlez-vous OPI?
Well, the majority of blogs are all about Halloween today, but I do not celebrate Halloween so I'll stick to regular nail polish. I thought Parlez-vous OPI was a great choice for today. The weather is dull and grey over here and this shade reminds me of foggy evenings. :) I bought this polish ages ago when it was very popular and trendy - I expected it to be much lighter, whereas my version is rather dark (have they released two versions or the swatches were just misleading?), but I still loooove it. It's a dusty, smokey purple...there are many shades like that, but this one is way prettier and I haven't found anything as cool as Parlez.


                                                                  *      *      *
Parlez-vous OPI?
Co prawda teraz większość blogów jest o Halloween, ale ja tego nie świętuję więc skupię się na zwykłym lakierze. Doszłam do wniosku, że Parlez-vous OPI idealnie dziś pasuje. U mnie pogoda jest lekko dołująca i poszarzała, a ten kolor kojarzy mi się z takimi zamglonymi wieczorami. :) Kupiłam ten lakier całe wieki temu, kiedy był jeszcze popularny i na topie - spodziewałam się, że będzie sporo jaśniejszy, a moje wersja jest dość ciemna (nawet zastanawiam się czy wypuścili dwie wersje czy po prostu zdjęcia są tak mylące?)...aleeee i tak go uwielbiam, Przykurzony, dymny fiolet...teraz jest dużo takich kolorów ale moim zdaniem ten jest dużo ładniejsze i szlachetniejszy niż większość z nich. Nie znalazłam nic tak fajnego jak Parlez.





Monday, 29 October 2012

My favourite autumn soaps (Lush)


Hiya
Just a quick post about my favourite soaps with scents which go well with autumn weather. As much as I don't care for nail colours associated with given seasons, I'm pretty picky when it comes to fragrances. I'm a sucker for soaps (I often used them instead of gel shower) and I think I'm already addicted to Lush soaps. Sadly the first one is last year Christmas special edition and it didn't come back this year. Maybe next year, let's hope so, because it is delightful! 
BTW I chop my soaps into smaller pieces and always have several different soaps in my bathroom... to keep my morning and evening life diverse. :P


                                                                      *  *  *

Na dziś krótka notka o moich ulubionych pachnących mydłach, które fajnie sprawdzają się przy jesiennej pogodzie. O ile nie lubię łączenia danych kolorów lakierów z porami roku, to już przy zapachach nieco bardziej wybrzydzam. Mam też lekką obsesję na punkcie mydeł i dość dużo ich kupuję (często używam ich też zamiast żelu pod prysznic) i wydaje mi się, że od tych mydeł z Lush jestem już porządnie uzależniona. Niestety pierwsze z nich pochodzi z zeszłorocznej linii świątecznej i w tym roku nie powróciło. Może uda się w następnym, miejmy nadzieję, bo jest boskie!
Większość mydeł kroję na mniejsze kawałki i trzymam kilka różnych w łazience, żeby moje poranne i wieczorne życie było urozmaicone. :P




Candy Cane Soap
A very strange scent, a bit like cherry/almond and mint. It smells like candy but it's not a typical sweet scent (mostly because of peppermint, I would say). It's impossible to describe anyway, because Lush scents are so different from everything else I know. If you have Snowcake, it is quite similar but minty and sweeter. I think I like it better than Snowcake, because it feels more unique. The soap is creamy and very delicate. I think is less nourishing than Snowcake but I still regret that I didn't stock up!

Candy Cane Soap
Bardzo dziwny zapach, coś jak wiśnie, migdały i mięta. Pachnie trochę jak słodycze, ale nie jest to taki typowy słodki zapach (głównie przez miętę). I tak nie da się opisać tych zapachów, bo Lush pachnie inaczej niż wszystko inne. Jeśli miałyście Snowcake, to Candy Cane jest dość podobne, ale dużo bardziej miętowe i słodsze. Zapach podoba mi się bardziej, bo jest jeszcze bardziej pokręcony. Mydło jest kremowe i delikatne...wydaje mi się, że nawilża mniej niż Snowcake ale i tak żałuję, że nie zrobiłam zapasów w zeszłym roku!



Karma Soap
Very very strong fragrance, it lingers on the skin forever and you can feel the soap itself from a distance. I'm not a fan of citrus, zest fragrances...but this one is different, like spicy oranges but with Lush weirdness to it. It doesn't ring Christmas to me though, I  rather associate it with autumn, long evenings, warm tea and so on, but it's still refreshing and unique.   It's not very creamy nor foamy, but still very pleasant to use. I'll repurchase for sure, but it may be overpowering and overwhelming for people not into Lush scents.


Karma Soap
Bardzo bardzo mocny zapach, który utrzymuje się na skórze bardzo długo a i samo mydło czuć na kilometr. Nie lubię cytrusowych zapachów...ale ten jest całkiem inny, trochę jak korzenne pomarańcze ale z dodatkiem tej dziwnej lushowej nuty. Mimo to, nie kojarzy mi się wybitnie ze świętami (nie ma tu cynamonu itp), raczej pasuje mi do jesieni, długich wieczorów, ciepłej herbaty itp...ale jednocześnie zapach jest taki wibrujący i odświeżający. Karma nie jest zbyt kremowa ani dużo się nie pieni, ale bardzo przyjemna w użyciu. Ne pewno kupię ponownie, ale uprzedzam, że zapach może być przytłaczający i szokujący dla kogoś, kogo nie kręci Lush.




Sultana of Soap
I'm not going to describe its smell because it is so strange that I have no idea what on Earth it could have been. It's very special and I just love it, it's a bit fruity, a bit sweet, a bit powdery. It gives me an impression of warmth and cosiness. My piece also includes some seeds and dried fruit, which looks pretty but doesn't really exfoliate. It's very soft in touch and very, very creamy, again Sultana is not very foamy and bubbly (I like it). It just doesn't last long because of its softness, but I don't mind it that much as I have many other soaps to try...I think I'd like to buy it again, because I enjoy the scent and the soap is delicate and soft, so it doesn't dry my skin.

Sultana of Soap
Nawet nie będę próbować opisywać tego zapachu...jest tak dziwny i inny, że nie mam pojęcia co to mogłoby być. Jest bardzo nietypowy i bardzo mi pasuje, trochę słodki, trochę owocowy, trochę pudrowy. Daje takie wrażenie ciepła i przytulności. Mój kawałek ma też w sobie jakieś ziarenka i suszone owoce, wygląda to ładnie ale raczej nie peelingują ani nic w tym stylu. W samym dotyku jest bardzo miękkie a co za tym idzie bardzo, bardzo kremowe, nie produkuje dużo piany ani bąbelków (dla mnie to plus). Ze względu na miękkość nie wystarcza na zbyt długo...osobiście nie mam nic przeciwko, bo i tak mam dużo innych mydeł. Myślę, że z chęcią kupię je ponowonie, bo zapach bardzo mi pasuje a mydło jest delikatne i nie wysusza mi skóry.


Do you have any favourite soap brands? I'm looking for something new!


Macie jakieś inne ulubione firmy z mydłami? Potrzebuję czegoś nowego!


Sunday, 28 October 2012

Nail Art Sunday: Kittens!


Helllooo!
I know everyone's posting Halloween nail art and so on, but I did it last week and apart from that I'm more into blanket/hot cocoa/kitten mood. It's snowing over here, I just feel like drinking tea, cocoa watch films, read books and annoy my cat. These are definitely spring kittens, I'm going to come up with autumn cats for sure. :D Stay tuned!


                                                                      *   *   *

Wiem, że teraz na blogach jest zalew halloweenowych wzorków...ja już wstawiłam swoje w zeszłym tygodniu, a poza tym teraz bardziej jestem z nastroju kocykowym/kotowym i ciepłokakaowym. U mnie już pada śnieg, mam tylko ochotę na siedzenie pod kocem, picie herbaty, oglądanie filmów, czytanie i denerwowanie mojego kota. Te koty akurat są zdecydowanie wiosenne - postaram się zrobić jakieś typowo jesienne koty jak najszybciej. Miejcie oczy dookoła głowy! :D




Saturday, 27 October 2012

Bobbing for Baubles, Essie


Bobbing for Baubles, Essie
It's been raining for the whole day today, so I feel a bit grumpy and decided to go for dark nails. Bobbing for Baubles is one of my favourite vamp polishes. First of all, it is very opaque and basically it's a one-coater (I applied two, because I don't like wearing one coat only, nonetheless, it's good to know and this feature is always helpful when you're in a hurry). The shade may look "normal", but in my eyes it is very unique - washed out navy blue, with a hint of grey...or grey with a hint of navy blue? It's very pretty, classic and smart. It matches every outfit, looks original but it isn't over the top.
It's one of my favourite Essie polishes, especially because there are no dupes. So if you ever want to try Essie polishes and you're wondering what to get, Bobbing for Baubles is a good choice.

                                                                   *   *   *
Bobbing for Baubles, Essie
Jako, że pada u mnie od samego rana bez żadnej przerwy, jestem nieco zamotana, nie w sosie itp, więc zdecydowałam się na ciemne paznokcie coby się wpasować w nastrój. Bobbing for Baubles jest jednym z moich ulubionych ciemnych, wampowych lakierów. Po pierwsze świetnie kryje i w sumie jest jednowarstwowcem (ja jednak nałożyłam dwie, bo nie lubię nosić tylko jednej...ale to zawsze przydatna cecha kiedy się spieszymy). Kolor może pozornie wyglądać "normalnie", ale jak dla mnie wcale tak nie jest - taki wyprany granat z domieszką szarości..albo szary z domieszką granatu? Według mnie jest bardzo ładny, klasyczny i elegancki. Pasuje do wszystkiego, wygląda oryginalnie ale nie jest przesadzony. To też mój ulubieniec wśród lakierów Essie, głównie dlatego, że trudno znaleźć mu odpowiednik, więc to zawsze plus. Jeśli nie macie żadnego lakieru Essie i zastanawiacie się co kupić, myślę, że Bobbing for Baubles będzie dobrym wyborem. :)





Friday, 26 October 2012

Party Fever, Kleancolor

Hello,
It's Friday so I thought I'll post a weekend-oriented nail polish. I went for Party Fever from Kleancolor. I layered it over some navy blue creme nail polish - I used approximately 2 coats  of Party Fever (depended on how the glitter spread). The polish itself is a combination of fine red glitter and bigger hex chunks (mostly purple, gold and light blue), all in clear base. It's really really pretty...but there are two things I don't like about this polish. For one, it's very smelly (and I can stand a lot) secondly, it never really dries properly. Application is alright, but the glitter tends to shift a lot because clear base is very runny and it's very hard to apply just a little of it. I cannot hate this polish because it looks amazing, but I don't feel like trying more Kleancolor varnishes, which is a shame...they've got many great pieces... oh well, maybe some day I'll change my mind.

                                                                   *   *   *

Jako, że jest już piątek pomyślałam, że dam dzisiaj jakiś weekendowy lakier. Padło na Party Fever z Kleancolor. Nałożyłam go na jakiś ciemno niebieski kremowy lakier - użyłam jakichś 2 warstwy Party Fever (zależnie od tego jak rozłożył się brokat). Sam lakier to kombinacja drobnego czerwonego brokatu i większych kawałków, fioletowych, złotych i niebieskich - wszystko to w bezbarwnej bazie. Połączenie i lakier są bardzo bardzo ładne...ale są dwie rzeczy, które nie pasują mi w tym lakierze. Po pierwsze bardzo mocno i brzydko pachnie (a ja naprawdę potrafię dużo znieść), po drugie nigdy dobrze nie wysycha. Maluje się nim okej, chociaż brokat dość łatwo się przemieszcza, chyba głównie dlatego, że bezbarwnej bazy jest bardzo dużo i praktycznie nie da się jej mniej nałożyć. Nie mogę jednak nie lubić tego lakieru, wygląda naprawdę świetnie. Jednak w żadnym stopniu nie jestem skuszona, żeby kupować więcej lakierów Kleancolor. Mocno żałuję, bo niektóre ich propozycje są naprawdę ekstra...no ale cóż, może kiedyś zmienię jeszcze zdanie!



My cam went crazy :)  Aparat trochę mi zwariował. :)

Thursday, 25 October 2012

153 Sensique

153 Sensique
That's a new polish from Sensique included in their regular line, it's number 153 - I would say it's a bit of a shame that they don't have names, but still, I really like their polishes. They've got comfortable brushes, decent quality and the price is low. Can I ask for more? The shade is unique to me, because I don't have that many green polishes - it actually reminds me of peas. :) It's cool because it is noticeable and it definitely stands out but at the same it's  not extremely bright. Application is smooth and pleasant - two coats in the photos. There are more exciting colours in this collection (I find it hard to find something unusual, having so many polishes, so I was really surprised!), I'll try to publish them as soon as possible.

                                                                         *   *   *

153 Sensique
Nowy lakier z podstawowej serii Sensique, nr 153 - trochę szkoda, że nie mają nazw, szczególnie, że niektóre lakiery Sensique mają nazwy...ale i tak je lubię. Mają niezłą jakość, bardzo wygodny pędzelek, a w tym wszystkim cena nas nie straszy. Czego chcieć więcej? :) Odcień wydaje mi się dość oryginalny, ale to pewnie dlatego, że nie mam aż tylu zieleni w swoim zbiorze. Ten odcień jak nic kojarzy mi się z groszkiem. :) Bardzo mi się podoba, bo jest jest zauważalny i ciekawy, ale jednocześnie nie razi po oczach. Malowanie jest bezproblemowe, kryje ładnie - na zdjęciach są dwie warstwy. Wsród nowych lakierów jest kilka bardzo fajnych kolorów (mając tyle lakierów ciężko trafić mi na coś naprawdę ciekawego, więc jestem bardzo zaskoczona). Postaram się wrzucić ja na blog jak najszybciej. :)


Wednesday, 24 October 2012

London Make up and Lush


Hello,
Actually I didn't plan to buy so many make up products (I think I didn't want anything in fact. :P), but I had to go to every possible TK Maxx store in central London because of my brother. I was really bored there as I hated all female clothes so I stuck to cosmetics which on contrary are great ...oh Christ! God bless Tk Maxx :p
I''m really happy that I got them, I was bored to death with my Inglot&MAC palettes, so these are a great refreshment in my make up kit.  I'm slowly getting addicted to Urban Decay and Too Faced!
Some of the kits had eyeshadows primers attached, so it was a great deal (one is full size!)


                                                                           *  *  *
Dalszy ciąg nowości...nie planowałam kupowania tak wielu rzeczy do makijażu (tak właściwie to nic nie chciałam :P), ale przez mojego brata musiałam chodzić dosłownie do każdego TK Maxxa w centralnym Londynie. Nudziłam się tam przeokrutnie, damskie ubrania są tam straszne, więc zawsze kończyłam w dziale kosmetycznym...i tam już jest bosko. Bardzo się cieszę z tych paletek, ostatnio już nie mogłam znieść swoich cieni z Inglota i MACa, więc to super odswieżenie w kosmetyczce. Czuję, że powoli uzależniam się od Urban Decay i Too Faced..o nieee. Aha, niektóre zestawy miały nawet dołączone bazy pod cienie, więc to naprawdę fajna okazja (jedna jest pełnowymiarowa!)








Nonetheless the most anticipated store was Lush. I usually order online but I just had to go there and have a look (or rather a sniff:)) because it's a great experience. I didn't buy that many things because I have a lot of cosmetics and I don't want them to pile up really. I only got quite a lot of soaps, they're one of my favourite Lush products (Christmas new soaps are fantastic!). There's also a fresh face mask which I got for bringing clean black pots. And I had to try their new face cleanser Let the Good Times Roll and buy my  all time favourite Buche de Noel. :) Reviews coming up soon. :) Let me know what would you like to see first.

Makijaż makijażem, ale najbardziej wyczekiwanym przeze mnie sklepem był Lush. Zwykle zamawiam przez Internet ale po prostu musiałam tam pójść i wszystko dokładnie pooglądać (a raczej powąchać. :)) Nie kupiłam przesadnie dużo, mam sporo kosmetyków i nie cierpię jak mi się gromadzą i kurzą. Dorwałam tylko sporo mydeł, bo to moje ulubione produkty w Lushu (nowe świąteczne są fantastyczne!). Dostałam też świeżą maseczkę za przyniesienie czystych opakowań. I musiałam koniecznie wypróbować nową pastę do mycia twarzy Let the Good Times Roll i dokupić swojego ulubieńca Buche de Noel. Recenzje będą niedługo. Dajcie mi znać co chciałybyście zobaczyć najpierw. :)




Tuesday, 23 October 2012

London Nail Polish Haul

Hello,
As I promised, I'm posting my polishes which I managed to buy in England...it took my over a week to come back to reality. Later on I'll post make up and cosmetics (I only got Lush though). Well, I don't know what else I can say. I love London and I hope to be back soon. Let me know if you want me to swatch anything particular (I'm spoiled for choice and can't decide!) I also fell in love with Nails Inc polishes...great quality, colour selection and lovely names - big love.

                                                                      *  *  *

Tak jak obiecałam, wrzucam lakiery, które upolowałam w Anglii...trochę mi to zajęło, przez jakiś tydzień wracałam do nudnej i szarej rzeczywistości. :) Później wstawię też coś z kolorówki i kosmetyków (tutaj skupiłam się tylko na Lushu, jestem monotematyczna i nie lubię wielkich eskperymentów, zresztą nie przepadam za zapasami w kosmetykach). Nie wiem co jeszcze mogę dodać. Kocham Londyn i mam nadzieję, że szybko tam wrócę. Dajcie znać co chciałybyście zobaczyć (ja od nadmiaru nie potrafię się zdecydować). Zakochałam się też na dobre w lakierach Nails Inc...świetna jakość, duży wybór kolorów i świetne nazwy - wielka miłość. :) 


Hot Stuff, Freak Out!, Dancing Queen, Boogie Nights, Disco Inferno
Jack Frost, Pink Fizz, Magenta Pearl, Pray, Copper Pot
Hampstead Gardens, Great Pulteney Street, Fitzrovia, Bridle Lane, Grosvenor Crescent
Bow Street, Wilton Row, Westminster, Putney Bridge, Elm Park Gardens
New King's Road, Sweets Way, Camden Lock, Hoxton Street, Park Lane, Edinburgh Gate
TopShop Lead, Tony Moly (it's not from London actually, it's a gift from SpookyNails!), weird polish I got at Urban Outfitters, called Festival




Monday, 22 October 2012

Pink Road

Pink Road from H&M
I think I got this nail polish last year or so, it's very probable that it's not available anymore...but at the same time, it's not a very unique shade, so I believe you can easily skip it. I mean, I love the polish, especially because of this large and retro bottle, simple font etc so I had to buy it! The shade is nice though, bright raspberry pink with cool undertones. Also, painting is very easy because of the formula, Pink Road is very opaque and you can get away with just one coat. I applied two though and I have no idea why it looks a bit sheer, boo! (or maybe I am obsessed?) My camera always accentuates sheerness, or rather creates sheerness as it's not sheer at all in person. Anyway, it's a very cool nail polish, I always like pink nails and I'm really happy with the quality of H&M polishes. 

                                                                          *  *  *

Pink Road, H&M
Wydaje mi się, że kupiłam ten lakier ponad rok temu, więc raczej już nie można go dostać...z drugiej strony nie jest to wielka strata, bo lakier nie jest zbyt oryginalny (ja już wtedy nie mogłam upolować ślicznej zieleni z tej serii). To znaczy, sam lakier jest świetny ale łatwo go czymś zastąpić. Ja musiałam go kupić, bo zakochałam się w tej dużej, nietypowej  nieco retro butelce, prostej czcionce. Sam odcień jest bardzo ładny, taka żywa, nasycona malina z chłodnymi tonami. Malowanie jest też bajecznie proste, bo lakier bardzo dobrze kryje - spokojnie można dać jedną warstwę. Ja nałożyłam jednak dwie i na zdjęciach wydaje się nieco prześwitujący (lub mam obsesję). Mój aparat strasznie podkreśla przezroczystość lakieru a raczej sam ją stwarza, bo na żywo naprawdę świetnie kryje. Podsumowując, lakier jest naprawdę ekstra, zawsze lubię różowe paznokcie...i o ile nie przepadam za ubraniami z H&M, to z jakości lakierów jest bardzo zadowolona.


Saturday, 20 October 2012

Halloween Nail Art Wheel!

Hello ladies,
I'm a bit busy today so it's going to be a short post which includes Halloween inspired nail art wheel with classics such as skulls, black cats, spooky trees, pumpkins, ghosts etc. Even though Halloween isn't celebrated in my country I really like this tradition and its visual side (my associations are quite endless). It takes a lot of time to come up with such a wheel though, so probably I'll make another one around Christmas time. Hope you enjoy. You can see my last year Halloween designs here.
I'm off to take London haul photos, but I'm still not sure whether to post it or not, I'm not a big fan of such posts (I've got nothing against them that is, I just don't feel comfortable) ...but at least you would have a chance to tell me what to swatch/review next! :)

                                                                         *  *  *

Halo halo
Jestem dziś trochę zalatana, więc to będzie krótka notka z wzornikiem inspirowanym Halloween i typowymi elementami takimi jak czaszki, czarne koty, straszne drzewa, dynie, duchy itd. Mimo, że nie świętujemy u nas Halloween (i wcale mi to nie przeszkadza), to i tak lubię tą tradycję i całą stylistykę z nią związaną. Mam niekończońce się pomysły, jednak przygotowanie takiego wzornika nieco zajmuje i kolejny pojawi się pewnie dopiero koło świąt. Mam nadzieję, że Wam się niektóre wzory spodobają, a zeszłoroczne możecie zobaczyć tutaj.
Ja już się zbieram robić zdjęcia moich londyńskich łupów choć nadal nie mam przekonania czy pisać haulową notkę czy nie, bo nie przepadam za nimi (to znaczy, nie mam nic przeciwko takim postom, ale sama nie przepadam takich robić - chociaż zdjęcia i tak zawsze robię, łatwiej mi się we wszystkim połapać i zaplanować blogowanie:> )...no ale może się pojawi, przynajmniej powiecie mi co chciałybyście w przyszłości zobaczyć. :)



Friday, 19 October 2012

Blossom, Barielle

Blossom, Barielle
Well, this shade is a bit summery or for spring, but I don't really care, I don't mind pastel or bright colours in autumn at all. I love this shade and I just had to buy it the moment I saw it. The finish is something between creme and pastel - to me it looks like yogurt and I think I'm going to introduce this finish on my blog, because I have so many varnishes like that. Application isn't the easiest but it's not a total pain either, you just need to be more careful. It looks very pretty on nails and looks more interesting than a typical coral polish. It's a salmon pink, slightly peachy...I love such polishes and I tend to buy a lot of them, so I end up with dupes/similar shades. I'll try to publish some comparisons real soon!


                                                                     *  *  *

Blossom, Barielle
Wiem, że dla większości z Was ten lakier pewnie nadaje się tylko na lato czy wiosnę...ale ja tym za bardzo się nie przejmuję, a pastele czy jaskrawe kolory zupełnie nie przeszkadzają mi jesienią. Uwielbiam ten odcień i wiedziałam, że muszę go mieć gdy tylko go zobaczyłam. Wykończenie ma takie pomiędzy kremem z pastelą - dla mnie wygląda jak jogurt i chyba wprowadzę na swoim blogu właśnie takie wykończenie, bo mam całkiem sporo podobnych lakierów. Malowanie nie jest najprostsze ale nie jest też koszmarne, po prostu trzeba się nieco bardziej starać. Wygląda cudnie na paznokciach i wydaje mi się, że zawsze wygląda nieco ciekawiej niż np typowy koral. To takie połączenie łososiowego różu z brzoskwinią...Kocham takie lakiery i kupuję ich całkiem sporo...kończy się tak, że mam duplikaty lub bardzo podobne. Postaram się w najbliższym czasie opublikować jakieś porównania.







Thursday, 18 October 2012

My Nail Care: Second Nail, Isadora

Hello,
Some people asked about my nail care routine so I thought I'll publish a few posts about it (for instance nail polish removers, new hand creams, files, treatments etc.), even though it's very basic as I don't have any problems with my nails.
I decided to start with Second Nail from IsaDora which is my favourite treatment & base. It is a bit pricey and small (6ml) but very long lasting, so I believe it's money well spend. It can be also used as a nail polish base and it works great - in my eyes any nail polish lasts way longer every time I use it. I also think it prevents from staining. My nails are rather strong and healthy (they never break), so it's hard for me to say if it improves condition of my nails...what I noticed though is that my nails look much sleeker and glossier after I remove Second Nail. It is slightly milky, it makes your nails look prettier and whiter, so it's also great if you don't want to wear any strong colour but you don't want bare nails at the same time.

                                                                           *  *  *

Kilka osób pytało mnie o pielęgnację paznokci, więc pomyślałam, że powinnam  się wreszcie za to zabrać i sukcesywnie będę publikować notki o podobnej tematyce (np. o zmywaczach, nowych kremach, pilnikach, odżywkach itp.) pomimo tego, że moja pielęgnacja jest raczej podstawowa i nie mam większych problemów z paznokciami.
Postanowiłam zacząć od Second Nail z IsaDory, ten produkt jest moją ulubioną odżywką i bazą. Jest nieco drogi i przy tym mały (6ml) ale bardzo bardzo wydajny, więc mimo wszystko warto się nim zainteresować. Możemy spokojnie używać go jako bazę i uważam, że świetnie się sprawdza - zaobserwowałam, że z tą bazą każdy lakier wytrzymuje zawsze dużo dłużej (w porównaniu np z bazą Color Club, OPI czy Nail Art Essence). Wydaje mi się, że równie dobrze chroni przed przebarwieniami. Moje paznokcie są raczej zdrowe i mocne (nigdy mi się nie łamią), więc trudno mi ocenić jak odżywka wpływa na kondycję paznokci...zauważyłam tylko, że po zmyciu paznokcie są gładsze i lekko błyszczące. Slecond Nai jest nieco mleczy, dzięki temu paznokcie wyglądają dużo ładniej i są delikatnie wybielone. Sprawdza się też świetnie gdy nie chcemy/nie możemy malować na jakiś mocny kolor, ale nie chcemy też chodzić z "gołymi" paznokciami.


Wednesday, 17 October 2012

Zmierzch/Twilight, Q Colour Alike

Twilight 116, Q Colour Alike
Hi guys, I'm back from London, all excited about blogging! For today I've got another Polish nail varnish, which I won on Facebook (I came up with some nail polish name from this collection, I can't remember anymore, it was a long time ago).  There was a beautiful song called Twilight by Antony & the Johnsons which I love...but I think it was inspired by the book/film and this is the only thing what I think of when I see this polish. Sorry to all Twilight fans, but I hate it. :P The name that is, the polish itself is sweet. It's a warm purple/magenta with subtle bluish sheen/shimmer (overall it looks quite metallic in the sun). Application and coverage is just fine, I also like this lovely glossy finish. It's a pretty nail polish, the shade is really cool but it reminds me of polishes which were popular in the past. It's a lovely purple though.


Zmierzch 116, Q Colour Alike
Halo halo, wróciłam już z Londynu i bardzo ekscytuję się powrotem do blogowania. :) Na dziś kolejny lakier z naszego podwórka, wygrałam go na Facebooku (wymyśliłam jakąś nazwę ale za żadne skarby świata sobie nie przypomnę o co chodziło - skleroza i już). Kiedyś była piękna piosenka Twilight (Antony & the Johnsons)...ale nazwa tego lakieru była raczej inspirowana książką/filmem Zmierzch i jedynie z tym lakier mi się kojarzy. Przepraszam wszystkie fanki Zmierzchu, ale ja po prostu tego nie cierpię. To znaczy sam lakier jest świetny. Ciepły fiolet z takim dziwnym i delikatnym niebieskim shimmerem/poświatą (ogólnie w słońcu wygląda dość metalicznie). Malowanie i krycie bezproblemowe, bardzo podoba mi się też jego szkliste wykończenie. To bardzo ładny lakierr, odcień też jest super...ale kojarzy mi się trochę z lakierami, które były popularne kilka dobrych lat temu. Też tak macie? Mimo wszystko to piękny odcień fioletu.





And here's the song.

Wednesday, 10 October 2012

London, Kobo

London 30, Kobo
Yet another "city" Polish from Kobo's latest collection. After Montreal, it's time for London. I had to have this nail polish because I love London. I'm posting it today, because I'm heading to London tonight. :) I think the shade fits London...but at the same time, London is really colourful and diverse, so grey is not the only way to portray London.
Back to the polish, it applies nicely, formula is good and opaque (I applied between 2-3 coats, but it's not runny or sheer). The finish is a pretty glossy creme. I don't know if it's only my impression, but all cremes from this collection dry extremely fast, which is always great. The shade is nice, rather neutral leaning towards cool tones (which suits me better), so I'm really happy with it. It's also light enough to look clean and smart on hands (some darker and warmer greys tend to look muddy and dirty on my hands). Now I'm back to packing my bags and see you next week. Hope you're going to miss me! :P

                                                                           *  *  *

London 30, Kobo
Na dzisiaj kolejny "miastowy" lakier z najnowszej kolekcji Kobo. Po Montrealu przyszedł czas na Londyn. Musiałam mieć ten lakier, bo uwielbiam Londyn...a piszę o nim dzisiaj, bo wieczorem właśnie tam wyjeżdzam. :) Wydaje mi się, że kolor idealnie pasuje do tego miasta...ale jednocześnie London jest też kolorowy i zróżnicowany, więc ta szarość jest dla mnie też nieco stereotypowa.
Wracając już do lakieru, maluje się nim przyjemnie, konsystencja jest w sam raz, dość dobrze kryjąca (nałożyłam 2-3 warstwy, ale nie jest wodnisty czy transparentny). Wykończenie jest ładnie błyszczące i kremowe. Nie wiem czy tylko mi się wydaje, ale wszystkie kremowe lakiery z tej serii schną baaardzo szybko, co oczywiście bardoz mi pasuje. Sam odcień jest ładny, raczej neutralny delikatnie w stronę chłodnych tonów (co bardziej mi pasuje), więc jestem bardzo zadowolona. Poza tym jest wystarczająco jasny, żeby wyglądać wrażenie czystych i eleganckich dłoni...ciemniejsze i cieplejsze szarości często wyglądają u mnie tak błotniście i brudno, a ten jest idealny...No nic, wracam do pakowania i do zobaczenia w przyszłym tygodniu. Mam nadzieję, że będziecie za mną tęsknić! :P









Monday, 8 October 2012

Green Parrot 160, My Secret

Green Parrot 160, My Secret
One of their spring/summer polishes. Actually it's one of my favourite shades from this line, because it reminds me of Four Leaf Clover (China Glaze), which I always wanted to buy, but never managed because of my endless wishlist. It's a cool toned green or turquoise on green side. It has good opacity, two coats are enough. There is this very 'solid', plastic effect to it...it looks very bold on hands. That's a great polish, works great for foot as well. I also love its name, I always wanted to have a parrot when I was a kid. :) P.S. I think in real Green Parrot is more cool toned/blue but I was really tanned when I was swatching, so I suppose, it looked more warmer on my hands because of that,


Green Parrot 160, My Secret
Kolejny lakier z wiosenno-letniej serii. Widziałam jeszcze większość kolorów w swoich DN, więc jeśli jeszcze jakiegoś nie macie, to zachęcam do polowania. :) To jeden z moich ulubieńców, głównie dlatego, że przypomina mi Four Leaf Clover z China Glaze, który zawsze bardzo chciałam mieć ale nigdy nie udało mi się go kupić (ciężko wszystko mieć z niekończącą się listą lakierowych pragnień :)). Lakier świetnie kryje, dwie warstwy spokojnie wystarczają. Daje taki płaski, nieco plastikowy efekt...bardzo odcina się od dłoni, co osobiście mi się podoba. Bardzo lubię ten lakier, fajnie sprawdza się też na stopach. Poza tym uwielbiam go za nazwę, jako dziecko zawsze marzyłam o papudze. :) P.S Wydaje mi się, że Green Parrot jest nieco chłodniejszy/bardziej niebieski na żywo...ale kiedy robiłam zdjęcia byłam dość opalona i przez to lakier wyglądał na cieplejszy. 

P.S.2 My Secret ma wreszcie swój profil na Facebooku. Klikamy


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...