Sunday, 30 September 2012

Nail Art Sunday: Peri Peri

Quick nail art for Sunday, again very easy to do. Floral design is my another favourite themes for nail art. It's quite easy to do, you just need a base colour, pattern colour, a dotting tool and brush.
Once you apply base colour (here Cashmere Cardigan, Orly), then paint flowers and leaves (I used white acrylic paint) and use a dotting tool to finish flowers with polishes you used for the base. ;)

                                                                     *  *  *

Kolejny szybko wzorek na dziś, jak zwykle dość prosty w wykonaniu i nie wymagający wielkie precyzji. Kwiatowe wzory to kolejny z moich ulubionych motywów na paznokcie. Dość łatwo wykonać taki wzorek, potrzebny jest tylko lakier bazowy, lakier do zrobienia wzorka, sonda (lub cokolwiek innego do wykonania kropek) i pędzelek. Po nałożeniu koloru bazowego (u mnie to Cashmere Cardigan, Orly), namalowałam białe kwiakti i liście (ja użyłam białej farbki akrylowej), potem użyłam już tylko sondy z bazowym lakierem żeby wykończyć kwiatki kropkami.



Friday, 28 September 2012

Passion Fruit, Revlon (scented)

Passion Fruit, Revlon
It's a polish from Revlon scented collection. I'm not really sure whether the scent reminds of passion fruit, but it's pleasant, fruity and not overwhelming. I loooove the shade (I know I'm boring, I know). It's something between pink-purple, but not as vivid as typical fuchsia/magenta shade. I think photos show the colour accurately, so I won't waste time on describing it. :) Formula is like semi-jelly, semi-creme, something in between. I needed to apply 3 thin coats, but perhaps 2 would be enough for shorter nails. It has a lovely shine too and I would say it's my favourite shade from this scented series.

                                                                    *  *  *

Passion Fruit, Revlon
Jest to lakier z pachnącej serii Revlonu, ciężko mi ocenić czy pachnie rzeczywiście jak passiflora ale na pewno jest przyjemny, lekko owocowy i niezbyt przytłaczający. Uwieeeeelbiam ten kolor (wiem, jestem blogową nudziarą nr 1). To coś pomiędzy różem a fioletem, ale raczej nie jest tak intensywny jak typowa fuksja czy magenta. W sumie to uważam, że zdjęcia dobrze oddają kolor, więc nie będę się gimnastykować nad opisem. Formuła jest taki pół-kremowa, pół-żelkowa...coś pomiędzy. Musiałam nałożyć 3 cieńsze warstwy, pewnie przy krótszych paznokciach 2 wystarczyłyby spokojnie. Ma śliczny połysk i to mój ulubieniec jeśli chodzi o oddcień z tej pachnącej serii.



P.S. I'm going to announce the giveaway winner soon. I have a cold and I'm very busy planning my trip to London <3 Hopefully on Sunday, thanks for your patience! 

P.S. Obiecuję, że niedługo ogłoszę zwycięzcę konkursu. Mam lekkie przeziębienie i jestem zalatana bo planuję wypad do Londonu. Mam nadzieję, że ogarnę się do niedzieli - dzięki za cierpliwość!

Wednesday, 26 September 2012

Flirty Tankini, China Glaze

Flirty Tankini, China Glaze
It comes from this summer neon collection - at first I was all excited it but then limited my purchase to two pieces only. I'm still not sure what to think about these polish... I haven't had a chance to wear them (most probably they look cooler with top coat), so it's even harder to judge. Anyway, the shade itself is really great, vivid pink-orange with golden-pink sheen. It dries semi-matte and I think I'm not a fan of this finish - however, I do not treat it as a drawback because I always apply top coat anyway. In the swatches I rarely use top coat, because I want to show true nature of a given polish ;) It requires 2-3 coats on my longer nails and it appeared to me that they dry very slowly (I often get bored while swatching and I start doing something else without removing nail polish - after an hour or so it was still quite soft and easy to destroy). The shade is gorgeous though and I'm going to wear it very soon, I think (and to be honest, I don't feel like wearing sad, dusty autumn shades yet, I'm also not a fan of matching nail polish colours with seasons!)

                                                                            *  *   *

Flirty Tankini, China Glaze
Lakier pochodzi z tegorocznej kolekcji neonów na lato - początkowo strasznie się na nie napaliłam ale ostatecznie zamówiłam tylko dwa odcienie. W sumie do tej pory nie bardzo wiem co myśleć o tych lakierach...nie miałam okazji ich jeszcze nosić (najprawdopodobniej z top coatem wyglądają dużo fajniej), więc tym bardziej trudno mi ocenić. W każdym razie, sam odcień jest boski - jaskrawy różo-pomarańcz z subtelną złoto-różową poświatą, mikro drobinkami. Wysycha na taki pół-mat i chyba nie jestem fanką takich wykończeń - co na dłuższą metę jest mi obojętne i nie traktuję tego jako wadę, bo i tak zawsze używam top coatu. Przy robieniu zdjęć zwykle nie używam nabłyszczaczy, bo chcę pokazać prawdziwą twarz danego lakieru. :) Flirty Tankini kryje tak po 2-3 warstwach przy moich dłuższych paznokciach, jednak zauważyłam, że dość wolno schnie (często jak robię zdjęcia, w połowie znudzona przerywam i robię coś innego - po jakiejś godzinie powierzchnia nadal było dość miękka i łatwo było odgnieść lakier). Sam kolor warty jednak jest zachodu, jest cudny i muszę jak najszybciej go użyć (tak szczerze mówiąc nie mam nastroju na smutne, przykurzone jesienne kolory...i tak naprawdę to nie przemawia do mnie łączenie koloru lakieru z porą roku)






Tuesday, 25 September 2012

My MAC eyeshadows

Hello
I wanted to show you my MAC eyeshadows...my "collection" is rather modest, I'm not a total freak when it comes to eye make up.  I like it basic and simple, occasionally I like to wear a bit of colour or some crazy bright liner, but it's rather rare. When I'm busy or late I'm fully satisfied with black liner and mascara only. In general, I like eyeshadows from MAC, some are better, some are worse, some are major disappointment. I wouldn't say these are the best eyeshadows in the world, but at the same time the price isn't that bad and it's convenient to buy refill pans. I also love the fact that the majority of them blends so easily. I've been using their eyeshadows for over six years so I just got used to them and I don't really feel like trying many new eye products. Obviously my make up skills are moderate, but I believe that overview from regular user perspective can be valuable too. I'm NW 15/20.

                                                                      *  *  *

Chciałam dla odmiany pokazać swoją "kolekcję" cieni z MAC. Jest raczej skromna, głównie z tego powodu, że nie mam wielkiej obsesji na punkcie na makijażu oczu. Lubię jak jest prosty i w miarę neutralny, uzależniona jedynie jestem od eyelinera. Czasem mam ochotę na jakiś kolor, jaksrawą kreskę ale raczej sporadycznie. Kiedy się spieszę, to kreska i maskara całkowicie mnie satysfakcjonują. Jeśli chodzi o cienie MAC to ogólnie je lubię, są lepsze, inne gorsze a niektóre to całkowity zawód. Raczej nie powiedziałabym, że to najlepsze cienie na świecie - jednak cenowo nie wpadają tak źle i dokupowanie wkładów jest bardzo wygodne. Dodatkowo lubię je za to, że tak łatwo się rozcierają. Używam ich od przeszło 6 lat i w sumie przyzwyczaiłam się do nich na tyle, że testowanie innych cieni aż tak mne nie korci. Oczywiście moje zdolności do makijażu są umiarkowane, ale wydaje mi się, że taki przegląd z perspektywy szarego użytkownika też jest przydatny. Jeśli chodzi o kolor skóry, to jest tak między NW15/20.





1. Goldmine
As you can probably tell, it's one of my favourite shadows. It's a rich, light gold shade which in my opinion matches every lipstick and my brown eyes. It looks good on me, no matter if I'm pale or tanned. Goldmine looks great on it's own and it has a lovely metallic shine, good pigmentation and application is effortless.

1. Goldmine
 Jak pewnie zauważyłyście, jest to mój ulubiony cień. Głębokie ale dość jasne złoto, pasujące do każdej szminki i brązowych oczy. Wygląda na mnie znośnie zawsze, nieważne czy akurat jest blada czy opalona. Lubię też nosić go bez żadnych innych cieni - bo tak jest szybko o prosto. Ma świetną pigmentację, metaliczne wykończenie i malowanie się nim nie stwarza żadnych trudności.


2. Sable
This one disappointed me a little, in MAC store it looked like a pleasant, neutral brown shade, which can be used over the whole lid or in the crease. Sadly, in daylight I discovered that it has TINY reddish, purplish toned, but in case of eyeshadows 'tiny' makes a huge difference. I need to be very careful with this eyeshadow to avoid tired/bruised look. It's a beautiful shadow in the pan, on the lid the trouble begins. It looks much better with dark, evening make up rather than day make up.


2. Sable
Sable trochę mnie zawiodła...w sklepie wygądał jak taki przyjemny, neutralny brąz, który z łatwością można użyć na całej powiece, albo nawet w załamniu. Niestety już w normalnym świetle odkryłam, że ma delikatne czerwono fioletowe tony - jednak w przypadku cienie 'delikatne' robi ogromną ogromną różnicę. Muszę bardzo z nim uważać, żeby nie zrobić sobie takich zmęczonych/posiniaczonych oczy. Sam cień jest piękny, ale na powiece robią się problemy. U mnie dużo lepiej sprawdza się w ciemniejszym makijażu niż takim typowo dziennym.
3. Mythical
A coppery eyeshadow, limited edition (from MAC me Over, if my memory serves me right) It's fairy bright and has a great, metallic shine. It's also a bit difficult to wear, but for me much easier than Sable. It has some brightness to it, so the eyes stand out. It's also better with darker make up but can be easily incorporated into day make up. The face has to be perfect though, because I think it would accentuate any redness. It would look especially beautiful with blue eyes, but with brown Mythical still looks pretty. 

3. Mythical
Miedziany metaliczny cień, z limitowanej kolekcji (MAC me Over, zdaje się). Jest dość żywym odcieniem i ma błyszczące (ale nie drobinkowe) wykończenie. Też można z nim łatwo przesadzić, ale dla mnie jest łatwiejszy w obsłudze niż Sable. Ma w sobie jakąś taką jaskrawość, która sprawia, że oczy są podkreślone (a nie podbite:P). Wydaje mi się, że też fajniej sprawdza się z ciemnym makijażem, ale łatwo go przemycić do dziennego. Skóra jednak musi być jednolita i gładka, bo wydaje mi się, że podkreśla zaczerwienienia itp. Najfajniej na pewno wygląda z niebieskimi oczami, ale ciemne też dają radę.

4. Vex
Light beige-silver with subtle pink and green duochrome. The effect is much stronger when you swatch it on finger, on eyelids is much more subtle but still pretty. I think this eyeshadow is very versatile, it can transform other eyeshadows, it works well in the crease, in the inner corner or on the whole eyelid if you want to go for a soft day look. I wish it was more pigmented.

4. Vex
Jasne srebro lekko wypadają w beż, z delikatnym różowo-zielonym efektem duochrome. Efekt jest dużo bardziej widoczny na palcu niż na powiekach, ale nadal to bardzo ładny cień. Jest dość wszechstronny, bo o ile nie daje mocnego koloru, to potrafi zmienić każdy inny cień, fajnie wygląda w załamaniu, wewętrznym kąciku a nawet na całej powiece (jeśli zależy nam na delikatnym makijażu). Fajnie by było gdyby był bardziej napigmentowany.

5. Nylon
This is one my oldest MAC shadow, sometimes I like it, sometimes I hate it. The colour in the pan is like beige, light gold - on the eyelids it goes much whiter and it almost glows. I am rather pale but it still clashes against my complexion. It's also very frosty and well pigmented, so it is easy to use too much. I use it in the inner corner, but it's not my favourite, I prefer something more subtle. It also seems to me that it doesn't last on eyelids as long as other colours. I think such eyeshadows were more popular a few years ago, now it seems a bit outdated?


5. Nylon
To mój najstarszy cień MAC, czasem go lubię, czasem nie znoszę. W opakowaniu wygląda na blade złoto, lekko beżowe - na powiekach robi się dużo bielszy i jakiś taki odblaskowy. Jestem dość blada ale i tak odcina się od mojej skóry. Jest taki bardzo perłowy i dobrze napigmentowany, że łatwo przesadzić. Wykorzystuję go do wewnętrznego kącika, ale nie jest to mój ideał i wolę coś subtelniejszego. Wydaje mi się też, że dużo krócej wytrzymuje na powiece niż reszta. Nie wiem, takie cienie były popularne kilka lat temu, teraz wydaje się jakiś przestarzały.

6. Paradisco
Pink-orange eyeshadow with golden sheen. It looks very pretty, especially on tanned skin - I love it for light, summer looks. I looks great in autumn/winter too, though. It's also very easy to wear, it's enough to apply it over the whole lid, add liner, mascara and that's it. I just wish it was more pigmented as well as it's quite difficult to get enough product on the brush. (BTW, I don't know how it works but all eyeshadows seem to be so pigmented in MAC stores, enlighten me, please?)

6. Paradisco
Pomarańczowo-różowy cień ze złotym połyskiem. Wygląda naprawdę ślicznie, szczególnie przy takim lekkim, letnim makijażu, na lekko opalonej skórze. Sprawdza się też fajnie w zimowym/jesiennym makijażu, nieco ciemniejszym i cięższym. Bardzo łatwo się go nosi i używa, pasuje chyba każdemu. Czasem wystarczy nałożyć go na powiekę, dodać tusz, kreskę i już! Przez lekki duochrom nie wygląda płasko. Chciałabym żeby był lepiej napigmentowany, bo trzeba sporo namachać się pędzlem (nie wiem czemu w sklepach wszystkie te cienie wydają się o wiele lepiej napigmentowane?)

7. Woodwinked
That's a very pretty eyeshadow, just not for me! It has a lovely formula, it applies like butter, it's well pigmented...sadly, the light in store was misleading again. Actually, in store  in the pan (and swatched) it looked like a cool toned brown/gold whereas on my eyes it gets coppery/orange gold. Not good! It takes me a lot of time to make it look decent and it doesn't suit me as much as cool toned gold would. I expected something quick and easy to work with, too bad...

7. Woodwinked
To piękny cień, ale niestety nie dla mnie. Ma świetną formułę, nakłada się bajecznie, ma dobrą pigmentację...niestety w sklepie światło znów mnie zawiodło. W sklepie na ręce jak i w opakowaniu wygląda jak chłodny złoto-brąz, ale na powiece robi mi się rudo-rdzawy. Niedobrze! Malowanie nim zajmuje mi sporo czasu, muszę się napracować żeby wyglądał okej i nie robił "chorych oczu". Miałam nadzieję na dzienniak, który nakłada się szybko i po problemie, no ale niestety...

8. Patina
Patina is a shade I cannot describe, brown with golden/pinkish sheen? That would be suitable, I believe. It's a very subtle and versatile. It's one of the most popular MAC shadows and it's fully justified. It is quite a useful eyeshadow, it can look great with any other shadows or can be worn on it's own. Definitely one of my favourite eyeshadows.

8. Patina
Patina to odcień, który ciężko mi opisać. Neutralny brąz ze złoto/różowym połyskiem? Chyba tak będzie dobrze... jest bardzo delikatny i dyskretny. Jeden z najbardziej znanych cieni MAC, bardzo słusznie zresztę. Bardzo przydatny cień, pasuje chyba do każdego innego koloru i może być noszony na całej powiece. Mój ulubieniec zdecydowanie.

9. mistake, shhh. :P




10. Beauty Marked
Ouch, that's a washed out black with pink shimmer. I'm lost for words when it comes to this eyeshadow, it's so bad. My make up artist friend helped me to buy it ages ago, when we could only dream about MAC stores in my country, so I didn't really know what I'd be getting...(I know I should bin it already anyway). Pink shimmer disappears (unless you look at make up with magnifying glass), all you get is washout black which looks like carbon. It's poorly pigmented, dry, doesn't blend nice, just not flattering...I'm not a fan of dark eyeshadows in general, but this is just so bad.

10. Beauty Marked
Ech, a teraz wyprana czerń z różowymi drobinkami. Brak mi słów na ten cień, jest tak fatalny. Kupiłam go dzięki znajomej wizażystce całe wieki temu, kiedy o sklepach MAC w Polsce mogłyśmy sobie jedynie pomarzyć...tak więc wybierałam w ciemno i  w sumie powinnam się go już dawno pozbyć. Różowe drobinki zniakją (chyba, że oglądamy makijaż przy pomocy lupy), mamy tylko wyblakłą niajką czerń, która przypomina rozmazany węgiel. Jest słabo napigmentowany, suchy, kiepsko się rozciera i nie daje ładnego efektu na powiece. Ogólnie nie lubię ciemnych cieni, ale ten to już po prostu dramat w siedmiu aktach.

11. Black Tied
Black Tied is a very close friend of Beauty Marked. :P Black with silver sparkles. This one is slightly better, but still not amazing. I think I like it better only because it looks less promising in the pan, so you don't expect much! It looks quite dull and washed out as well, but it's not that bad for lower lid or outer corner - the sparkles are fine, but noticeable.  Both of them are quite alright for these purposes, but it's soooo promising in the pan and so much worse once applied. So I'd label both as major disappointments.

11. Black Tied
Black Tied to bliski znajomy Beauty Marked. :P Czerń ze srebrnymi drobinkami. Jest nieco lepszy ale też szału nie ma. Lubię go bardziej chyba tylko dlatego, że nie wygląda aż tak obiecująco w opakowaniu, więc za dużo się po nim po prostu nie spodziewałam. Też wygląda nijako i blado, nie jest najgorszy na dolną powiekę czy zewnętrzny kącik - drobnki nieco widać, mimo, że są drobne. Obydwa cienie w sumie sprawdzają się jako tako w miejscach, które wymieniłam...ale ich wadą jest to, że wyglądają cudnie w opakowaniu, spodziewamy się Bóg wie czego... a na oku pełen zawód.

12. Blue Flame
Some colour at last! Blue Flame is a beautiful navy blue. It doesn't go very dark, you can see easily that it's a blue eyeshadow, but at the same time it doesn't look cheesy. It has a lovely, satin shine to it. I especially love to use it for lower lid or outer corner if I want some colour. It also matches many colours, which are my favourite for daily use - gold, beige, brown, neutral matte shadows or even silver. It comes from a limited edition, but kill me, I don't remember which one.

12. Blue Flame
W końcu jakiś PRAWDZIWY KOLOR :D Blue Flame jest pięknym, jasnym granatem. Nie jest zbyt ciemny, od razu widać, że to niebieski cień, ale nie wygląda też tak kiczowato jak większość niebieskich cieni lubi wygląda. Ma piękny, satynowy połysk. Lubię go szczególnie na doł/zewnętrzny kącik jak zamarzy mi się nieco koloru. Pasuje praktycznie do wszystkich cieni, które lubię - złota, beże, brązy, neutralne maty czy nawet srebro. Pochodzi niestety z limitowanej kolekcji, ale w życiu nie przypomnę sobie z jakiej.
13. Surreal
Surreal comes from a limited edition as well, but if anyone is interested, there's a close dupe for it from Inglot (AMC Shine 101 - it's slightly lighter/ more gold and has a bit sparkly finish) Surreal is a duochrome eyeshadow, light, a bit grey turquoise with gold sheen. It's just lovely, interesting but not over the top. It also quick and easy to work with. Blends easily, has good pigmentation and great, sleek finish.  

13. Surreal
Surreal to też limitka, ale jeśli kogoś to interesuje, w Inglocie jest bardzo podobny cień (AMC Shine 101 - jest nieco jaśniejszy, bardziej złoty i ma lekko drobinkowe wykończenie). Surreal to duochromowy cień, szarawy, zgaszony jasny turkus ze złotym połyskiem. Jest świetny, interesujący ale nie jakiś przesadny i jaskrawy. Łatwo się nim posługiwać bo jest bardzo miękki i dobrze napigmentowany. Łatwo się rozciera i tworzy na powiece taką piękną, gładką taflę która mieni się na dwa kolory.

14. Stars'n'Rockets
I rarely use this eyeshadow but I really love it. It's a warm purple with blue strong duochrome (which makes warm purple not so warm and it helps to avoid the sick look). It's a very interesting colour and I don't think it'd be easy to find dupes for it, so if you wonder which eyeshadows from MAC you should get, I would recommend this one. Pigmentation is good, it applies easily and duochrome effect is visible on the lid, which is great. I use it rarely only because I prefer neutral eye make up, but I gotta use it soon. 

14. Stars'n'Rockets
Akurat tego cienia używam rzadko, ale go uwielbiam. To ciepły fiolet z silnym, niebieskim połyskiem (który w zasadzie sprawia, że ciepły fiolet nie jest aż tak ciepły i nie mamy posiniaczonych oczu). To jeden z ciekawszych egzemplarzy w mojej całej kolekcji  cieni. Myślę, że trudno znaleźć odpowiednik i jeśli zastanawiacie się jaki cień w MAC wypróbować, polecałabym właśnie Stars'n'Rockets. Ma dobrą pigmentację, łatwo się go nakłada a efekt duochromu jest dobrze widoczny na powiece. Używam go rzadko wyłączenie dlatego, że na co dzień wolę zwykły, neutralny makijaż...ale na pewno niedługo go wybiorę. 




Sunday, 23 September 2012

Nail Art Sunday: Wavy Stripes

Hello ladies,
Another simple nail art for today. I'm planning on posting some nail art tutorials on Sunday every week, but I must admit that I'm a bit lazy these days! Especially on Sundays. Hopefully next week I'll do it. At least I've taken photos already.  :) Anyways, this one is very easy to do, though! You just need to pick several shades for patchy base and then add wavy stripes with a nail art pen/brush. Very easy.
For my base I used: Aciiied (Models Own), Montreal (Kobo), Dance Baby (China Glaze) and Footloose (Essie). I'm really into geometrical nail arts these days and I'm a fan of kind of "rainbow"  base. Hope you like it too :)

                                                                      *  *  *


Kolejny prosty wzorek na dziś...ciągle planuję żeby opublikować wreszcie jakiś tutorial wzorkowy w niedzielę...ale muszę się przyznać, że po prostu mam ostatnio lenia, a szczególnie w niedziele. Mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu wreszcie się to uda - przynajmniej zdjęcia są już gotowe i cierpliwie czekają. :)
Dzisiejszy wzorek właściwie jest bajecznie prosty w wykonaniu. Musicie tylko wybrać kolory na łaciatą bazę i dodać pokrzywione paski pędzlekiem i farbką albo specjalnym lakierem do wzorków. Prościzna.
Do swojej bazy użyłam: Aciiied (Models Own), Montreal (Kobo), Dance Baby (China Glaze) and Footloose (Essie).Ostatnio takie geometryczne wzorki podobają mi się najbardziej, a taka "tęczowa" baza też zawsze wygląda dobrze. Mam nadzieję, że Wam też się podoba. :)



Saturday, 22 September 2012

Sky Blue, Sensique


Sky Blue 252, Sensique
Yet another blue nail polish, I think simply because I'm feeling blue these days. The very beginning of autumn is always tough for me and nothing really helps. For today luckily I've got a happy blue, Sky Blue! It comes from Sensique's limited summer 2011 collection...You can win it (brand new that is) in my giveaway though, which ends very soon so I recommend entering asap. :)
Sky Blue is indeed a sky blue shade, that's a perfect name for it. It rings summer straight away and looks so bright and happy (it makes me feel a little bit sad that I have to wait many many months to see such sky again!)  I love such polishes, they're always fun to wear. BUT it's better to apply a proper base coat as such polishes tend to stain your nails (and while removing, fingers). Application is easy, opacity is great - 2 thin coats are enough. P.S. It has a micro silver particles, hardly visible though!


Sky Blue 252, Sensique
Kolejny niebieski lakier, nie mogę się powstrzymać i już. Mam jesienną chandrę i nic nie pomaga, więc chociaż skupię się na wesołych lakierach. Sky Blue pochodzi z letniej kolekcji Sensique z zeszłego roku...możecie jednak wygrać go (oczywiście nieużywany egzemplarz) w moim rozdaniu - zachęcam do wzięcia udziału, bo kończy się niedługo. :)
Sky Blue to rzeczywiście kolor nieba w słoneczny, letni dzień. Osobiście kojarzy mi się z wakacjami i latem od razu, jest tak wesoły i jaskrawy, że od razu robi mi się smutno bo na widok takiego nieba poczekam sobie kilka miesięcy. Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam takie lakiery, zawsze jest weselej jak się je nosi. Trzeba tylko pamiętać o nałożeniu dobrej bazy, bo mogą łatwo zabarwić płytkę (no i palce przy zmywaniu). Malowanie jest bardzo proste, krycie też świetne - 2 cienkie warstwy i po krzyku. :) P.S. Ma w sobie delikatne srebrne mikrodrobinki, ledwo widoczne.






Thursday, 20 September 2012

Belcanto 115, Vipera

Belcanto 115, Vipera
I just realised that I haven't posted any blue creme polish for a long time, this is so wrong. :)
I have no idea why I haven't posted any polishes from Vipera's line, called Belcanto. It was one of my favourite nail polish series which was launched this summer and I bought quite a lot of them (I think that none of top nail polish brands released anything exciting for summer this year). I also fell in love with the shape of the bottle and the birdie <3
The shade of blue is quite unique, it seems a little bit yellowish? It's definitely not a clean, classic blue polish, there's something weird to it, but I cannot express it. I just hope pictures show it. Application is alright, I applied 2 coats. It may be a bit runny and may cause cuticle flooding, because the brush/cap is fairy long.


Belcanto 115, Vipera

Właśnie zdałam sobie sprawdę, że już długo nie wstawiałam moich ulubionych lakierów, czyli niebieskich kremów. Niedopuszczalne. :)
Nie mam też pojęcia dlaczego do tej pory nie wstawiłam nic z serii Belcanto, bo to jedne z moich ulubionych lakierów tego lata (większość topowych lakierowych marek w ogóle mnie nie zachwyciło w tym roku). Poza tym strasznie podoba mi się kształt tych butelek i ptaszek <3
Sam odcień jest według mnie dość originalny...wydaje się lekko zażółcony? Na pewno nie jest to czysty, typowy niebieski...ma w sobie coś nietypowego, ale nie mam pojęcia jak to opisać. Mam nadzieję, że choć trochę widać to na zdjeciach. Nałożyłam 2 warstwy, raczej bezproblemowo. Może nieco cieknąć i zalewać skórki ze względu na to, że rączka i pędzelek są dość długie.




Tuesday, 18 September 2012

Bon Bon, Orly

Bon Bon, Orly
This is a very sheer nail polish, if you don't like sheer polishes Bon Bon isn't probably for you. I don't mind it at all, because it gives this light, healthy and subtle effect. The shade is quite unique for such a finish (usually such polishes are in pink, beige, ivory, milky white etc.) This one is a lovely pale, washed out lavender with a tiny hint of grey. It's also super super glossy. Application is  smooth and easy, there were no bubbles and streaks - the formula is a bit runny, so you need to be careful. I love this polish, it is interesting but you can wear it in more formal situations. There are 3 coats used in the photos.


                                                                      *  *  *
Bon Bon, Orly
Lakier jest bardzo przezroczysty, jeśli nie lubicie transparentnych lakierów, to Bon Bon raczej nie jest dla Was. Ja nie mam nic przeciwko, bo od czasu do czasu lubię taki delikatny i dyskretny efekt, który wygląda dość nautralnie i daje wrażenie bardzo zdrowych paznokci. Poza tym, kolor jest dość nietypowy (zwykle takie lakiery są różowe, beżowe, mleczne itp.) Bon Bon to taka szara, wypłowiała lawenda, dla mnie cudo. Dodatkowo ma też naprawdę świetne szkliste wykończenie. Malowanie jest proste i gładkie, lakier nie robi bąbelków ani nie smuży - konsystencja jest dość płynna i lejąca się, więc trzeba nieco uważać. Bardzo lubię ten lakier, odcien jest oryginalny ale można spokojnie go nosić przy bardziej formalnych okazjach. Na zdjeciach są 3 warstwy lakieru.






Monday, 17 September 2012

Recycle, China Glaze

Recycle was one of my first China Glaze polishes, I purchased it when my nail polish mania begun. Back then it was very very difficult to get any grey creme nail polish (does anyone remember?)...The only one that I encountered was something from YSl, but it was sold out at my Sephora store. It was also tricky to order Recycle, because everyone was purchasing it...aaaw, memories! Anyway, I love this nail polish, it is still one of my favourite grey polishes, because it's fairly dark and neutral. My hands look ugly with grey nails usually, unless they are very light, very dark (or leaning towards blue/green), warm greys shades are the worst, but I love to look at them, ha! Application is fine (personally I cannot handle China Glaze brushes <flooding>, but I know that many people love them). I applied 2 coats and it has a lovely shine.
 
                                                                   *  *  *

Recycle był jednym z moich pierwszych lakierów China Glaze, zamówiłam go na samym początku mojej lakierowej obsesji. W tamtym okresie było naprawdę bardzo bardzo trudno zdobyć szary lakier (Ktoś to jeszcze pamięta?)...Jedyny jaki kojarzę, to jakiś z YSL, ale dość szybko zniknął z mojej Sephory. Zresztą, nawet Recycle było ciężko zamówić, bo był wtedy bardzo popularny...ach te wspomnienia. :) W każdym razie, bardzo lubię ten lakier i to zdecydowanie jedna z moich ulubionych szarości, głównie dlatego, że jest neutralny i dość ciemny. Moje dłonie wyglądają brzydko z większościa szarych lakierów - chyba, że są bardzo jasne,ciemny albo z zielonymi/niebieskimi nutami. Ciepłe szarości są zdecydowanie dla mnie najgorsze, choć lubię je oglądać. Malowanie jest w porządku, lakier zapewnia ładne krycie (na zdjęciu dwie warstwy). Osobiście nie umiem sobie dać rady z pędzelkami China Glaze (zalewają skórki i ciągle mi z nich kapie...ale wiem, że wiele osób je chwali, więc to raczej ja jestem łamagą).


Sunday, 16 September 2012

Nail Art Sunday: Dot Dot Dot

Hiya!
Firstly, I'd like to apologise for neglecting my blog, I was very very busy over past few weeks and I felt so exhausted and stressed out last week that I didn't feel like posting much... but now I am back from the dead, all excited about blogging, polishes and my trip to England! 
Back to nail art - I don't know about you but dots are one of my favourite themes for nail art. It's difficult to mess them up and they always look great (in my opinion that is). Also, the possibilities are endless and even irregular dots can look cool (good news for manually handicapped), you can experiment with colours, sizes and density. Lots of fun. 
I'm positing a few dot nail arts, hope you'll enjoy at least some of them...especially brand new "freckles" nails.
P.S. Remember to enter my giveaway. :)

                                                                             *  *  *


Chciałam z góry przeprosić za zaniedbanie bloga, ostatnio byłam bardzo bardzo zajęta, a w ostatnim tygodniu kompletnie wykończona i zestresowana, więc pisanie zeszło na dalszy plan...Na szczęście wróciłam już do żywych, z nową energią do blogowania, lakierów i z wielkimi nadziejami na wyprawę do Anglii. :)
Skupiając się już na wzorkach...Nie wiem jak Wy, ale kropki to jeden z moich ulubionych wzorkowych tematów. Ciężko je zepsuć i zawsze wyglądają fajnie. Można wyczarować sporo kombinacji, a nawet takie nieregularne groszki wyglądają ciekawie (coś dobrego dla manualnie niepełnosprawnych). Można eksperymentować z kombinacjami kolorów, wielkością kropek i ich zagęszczeniem.  Chciałam dzisiaj pokazać kilka takich pomysłów, szczególnie najnowszy "piegowaty" wzorek. Mam nadzieję, że chociaż niektóre wpadną Wam w oko. Przy okazji chciałabym przypomnieć o moim rozdaniu w razie gdyby ktoś nie wziął jeszcze udziału! :)






Friday, 14 September 2012

Summer 17, Miyo

Yet another Polish brand, Miyo, apologies to my international readers. The thing about Polish brands is that there are plenty of them and they are so inexpensive that it's impossible to stop yourself from buying! I suppose that many of you understand me. :)
 Back to the polish though, Summer is a lovely pink-red polish with super glossy finish. It looks a bit more pale and muted in the bottle, but it doesn't translate to the nails - it is a vivid, juicy red with very subtle pink tones. Alright, it's not the most unique and great shade ever, but I often like to wear something simple and "normal". I love Summer's gloss, so amazing without any top coat. I applied 2-3 coats and it looked opaque, it's not as sheer as in the photos.

                                                                           *  *  *
Summer, Miyo to taki dość typowy różowo-czerwony lakier, dodatkowo ma bardzo błyszczące wykończenie. W butelce jest nieco bardziej jasny i zgaszony - ale paznokciach wychodzi inaczej, jest jaskrawy i bardzo nascyony, a różowe tony nieco giną (przynajmniej przy mojej karnacji). Wiem, że to nie jest super wyszukany lakier, ale mimo to, bardzo go lubię. Czasem mam potrzebę na jakiś prosty i "normalny" kolor na paznokciach. Poza tym jestem zachwycona tym połyskiem, bez wspomagania żadnym top coatem. Nałożyłam 2-3 warstwy i lakier kryje dobrze - na zdjęciach może sprawiać wrażenie lekko przezroczystego, ale w rzeczywistości taki nie jest i nie zaliczyłabym go do lakierów jelly.



Tuesday, 11 September 2012

Purple Rain, Models Own

Purple Rain, Models Own
First of all, I had to buy it just for its name. Secondly, the shade itself is really cool. It's a muted, slightly washed out navy blue...I know the name suggest something purple, but for me it's rather blue. It definitely has something purple in it, but it isn't so obvious and noticeable. Anyways, it's still amazing - I haven't got anything similar and I can't think of any similar nail polish in general. Application is really easy, it's opaque and easy to handle. I used two coats and they dried super quickly - that's why I love Models Own polishes so much (I think you can go away with one thicker coat as well, but I prefer thinner coats). BTW, I don't know if you're aware, but they're collecting 'likes' on Facebook to start their 50% sale. Have a look if you haven't heard yet...I can't wait for purchasing looooads of them! :D Click Click

                                                                           *  *  *

Purple Rain, Models Own
Po pierwsze musiałam kupić ten lakier ze względu na samą nazwę. A po drugie, sam kolor jest naprawdę ekstra. To dość dziwny, zgaszony i trochę wypłowiały granat...wiem, że nazwa wskazuje na fiolet, ale ja jednak widzę granatowy. Ma w sobie jakieś nuty fioletowe ale nie są tak oczywiste i widoczne. W każdym razie lakier jest super - nie mam podobnego odcienia i nie kojarzę innego lakieru, który mógłby być podobny. Malowanie jest też bardzo proste - super krycie i duża łatwość malowania. Nałożyłam dwie warstwy i wyschły bardzo szybko - właśnie za to tak uwielbiam lakiery Models Own (w sumie to pewnie przy grubszej warstwie można nałożyć tylko jedną, ale ja tak nie lubię). Aha, nie wiem czy wiecie ale firma właśnie zbiera "lajki" na Facebooku, żeby zacząć wielką wyprzedaż -50%. Popatrzcie sobie jeśli nie widziałyście...nie mogę się doczekać wielkich zakupów! Klik Klik



Saturday, 8 September 2012

Montreal, Kobo

Hiya!
I'm posting another Polish brand, apologies! I hope you'll have a look still...and enjoy the polish. :) I don't think I've posted anything from Kobo yet (they have a great make up stuff but polishes up to now were quite classic and slightly boring). Luckily, they released a new nail polish line, lots of great colours and names inspired by big cities. Today it's time for Montreal...a mid bright green. I can't really tell whether it's a cool or warm shade, I'd risk saying it's pretty neutral, maybe with tiny blue hints (but still it looks like pure green, not turquoise/teal etc.) Montreal has good coverage, I applied 2 coats and it was dry very quickly. It's one of my favourite shades from this collection, maybe because I haven't got anything similar yet!

                                                                         *  *  *
Kobo, pierwszy raz na na blogu w odsłonie lakierowej. :) Lubię ich matowe cienie i szminki, ale lakiery do tej pory aż tak mnie nie zachwycały - były zachowawcze i dość klasyczne. Na szczęście Kobo wypuściło właśnie dość sporą linię lakierową. Dużo ciekawsze kolory i nazwy inspirtowane dużymi miastami. Dziś kolej na Montreal - intensywna średnia zieleń. Nie umiem określić czy to ciepły czy zimny odcień...powiedziałabym, że dość neutralny, może z delikatnymi niebieskimi podtonami (ale nadal wygląda jak czysta zieleń, nie wpada w morski czy turkusowy). Ma też bardzo dobre krycie, dwie warstwy są wystarczające. Do tego bardzo szybko schnie. Montreal to chyba mój ulubieniec z tej serii Kobo...może dlatego, że jeszcze nie miałam podobnego koloru.



Friday, 7 September 2012

Dor 39/2

Hello,
For today a funny polish from Poland (I think). All of Dor polishes that I got are gifts from my nail polish friend. I have no idea where to buy them in my hometown. I only know that they are inexpensive and have a really wide variety of colours and finishes. They've also got really peculiar "names",  39/2...really? I'm wondering if anything stands behind this numbering (top secret code perhaps!?). :D
Back to polish, it's a lovely bright colour. It is very noticeable and would clash against any skin colour. It quite neony and simply glows from the distance! That's a shade between yellow and orange, reminds me of melons a lot. Application is really easy (I wish more expensive polishes were as easy to handle as this one!) and the polish is very opaque (2 coats in the photos). Overall, I think they are of decent quality, considering low price.


                                                                            *  *   *

Na dziś mam dość śmieszny polski (chyba?) lakier. Wszystkie lakiery Dor, które mam, dostałam od lakierowej koleżanki. Nie mam pojęcia gdzie można je u mnie kupić i czy ta firma produkuje jakiekolwiek inne produkty. Wiem tylko, że są niedrogie i jest naprawdę spory wybór kolorów i wykończeń. Do tego mają naprawdę przedziwne "nazwy", 39/2...co to ma znaczyć? Zastanawiam się czy za tą numeracją stoi jaki tajny kod. :D
Wracając do lakieru...to świetny, jaskrawy lakier. Bardzo rzuca się w oczy i myślę, że będzie odcinać się od każdego koloru skóry.  Jest nieco neonowy i z daleka po prostu świeci. Kolor jak widać jest mieszanką żółtego i pomarańczowego, osobiście kojarzy mi się z melonami. Malowanie nie stwarzało żadnych problemów (fajnie gdyby droższe lakiery były takie proste w obsłudze!), do tego dobrze kryje (nałożyłam 2 warstwy). Ogólnie wydaje mi się, że to całkiem fajne lakiery, szczególnie biorąc pod uwagę ich niewygórowaną cenę.

Cat hair, yay!


Wednesday, 5 September 2012

Beauty Bandit vs Inglot 948

Hello,
For today I've got a great purple Beauty Bandit from H&M's regular nail polish line. I don't have that many polishes from this series, but the ones I've got are cool. This one is a mid purple, quite juicy and saturated, but rather moderate...it is not that bright or crazy, but still interesting. At the same time it's not dusty, smokey or mauve. The cap from this polish is not very comfortable, but the brush is alright, so that painting isn't a sore, really. I applied 2 coats and wore it for 3 days (with top coat) without any chipping. I also compared it with Inglot 948, I always thought these may be dupes, but they turned out to be quite different. Inglot is a bit more blue, more pale and less saturated. I like both of them!

                                                                        *  *  *

Na dziś mam świetny fiolet z tradycyjnej serii H&M o nazwie Beauty Bandit. Nie mam tak wielu lakierów z tej serii, ale wszystkie, które mam są naprawdę fajne. Ten to taki średni fiolet, soczysty i nasycony ale jednocześnie jest umiarkowany...nie jest specjalnie jaskrawy i szalony, ale bardzo ciekawy. Fajnie, że przy tym nie jest poszarzały, wypłowiały ani nie wpada w lilaróż. 
Zakrętki nie są zbyt wygodne, ale na szczęście pędzelek jest w porządku i malowanie jest raczej bezproblemowe. Nałożyłam 2 warstwy i nosiłam go przez 3 dni (z topem) bez żadnych odprysków. Na końcu jest porównanie z Inglotem 948, zawsze podejrzewałam je o bycie klonami, ale okazały się być inne. Inglot jest nieco bardziej niebieski, bledszy i mniej nasycony. Obydwa są dla mnie ekstra. :)

L-R: Inglot, H&M, Inglot, H&M


Tuesday, 4 September 2012

403 Glam Wear, Bell

I know I'm really boring, but I just like all bright pink polishes and I cannot help it. Sometimes I'd like to be a sophisticated blogger that loves only unusual and unique polishes, but I'm a simply girl. Glam Wear line from Bell is one of my favourite nail varnish lines in Poland. Mostly because their quality has never disappointed me, I find the brush to be very comfortable and the colour selection is pretty great. 403 is a mid bright pink, on a warm side (but it's not very coral-y), you can still say it's pink.  It's a bit like bubblegum pink, but more like salmon pink (oooh, it makes so much sense, I know!) Please pay no attention to VNL, it only appears in the photos. In person it is completely opaque, but it required 3 thin coats (or 2 thicker, depends on your nail length and painting preferences). It's a lovely pink, om nom nom! =^.^=


                                                                       *  *  *

Wiem, że jestem nudna do bólu, ale po prostu lubię wszystkie jaskrawe różowe lakiery i nic na to nie mogę poradzić. Czasem nawet chciałabym być taką wyszukaną blogerką, która lubi tylko dziwne i wyszukane lakiery, no ale niestety, prosty ze mnie człowiek! Bardzo lubię serię Glam Wear i jest chyba jedną z moich ulubionych na rodzimym rynku - cenię sobie ich jakość, lubię pędzelek, a i wybór kolorów nie jest zły. 403 jest średnio ciemnym intensywnym różem, ale w dość ciepłej tonacji (chociaż nie wpada raczej w koral, nadal wygląda jak róż). Przypomina mi taki różowy jak guma balonowa, tylko nieco bardziej łososiowy (o matko, wiem, że nie ma to większego sensu chyba!). Nie zwracajcie uwagi na prześwitywanie lakieru. Na żywo w ogóle tego nie widać, choć potrzeba 3 cienkich warstw do krycia (lub 2, zależy od długości paznkci i tego jak lubicie malować). Bardzo mi się podoba ten róż. Omnomnom =^.^=


Sunday, 2 September 2012

Nail Art Sunday: Mad Men

Hiya!
Nail Art Sunday again on my blog! For today I've got nothing really complicated, just something inspired by one of my favourite TV series, Mad Men. It's already September (this summer was really quick for me!) and I always associate September with fun things being back on TV. I'm just wondering if there are any Mad Men fans on my blog or if you're waiting for any other show to kick off? Sadly, I'll have to wait for Mad Men at least till spring season, boohoo.


Hej,
Znowu przybywam z postem na wzorkową niedzielę. :D Na dziś nie zrobiłam co prawda nic specjalnie skomplikowanego, jedynie wzorek inspirowany jednym z moich ulubionych seriali, Mad Men. Ciężko mi uwierzyć, że jest już wrzesień (lato zleciało mi ekspresowo)...ale wrzesień nawet miło mi się kojarzy, np z fajnymi rzeczami wracającymi do ramówki. Poza tym zastanawiam się czy są tutaj może jakieś fanki Mad Men albo czy może czekacie na nowy sezon czegoś innego? Ja niestety na nowy Mad Men będę czekać przynajmniej do wiosny, bububu.



BTW, feel free to check my giveaway post for a lil update. I had a very stressful morning! >.<

Aha, jak chcecie to zbaczcie aktualizację mojej notki z giveaway. Nieźle się zestresowałam w ten słoneczny, niedzielny poranek!  >.<


Saturday, 1 September 2012

AMC 68 Blush, Inglot

AMC 68 Blush, Inglot
Some time ago Inglot released a brand new line of very vivid matte blushes...obviously I had to try it straight away. I must say that I'm usually happy with my Inglot products and I haven't bought anything that would be a major let down. This spring/summer I really got into matte blushes because the give a fresher and younger look (at least to me), so I was delighted to see this collection. I only bought one refill so far (been using it for the whole summer), but I like it a lot, surely I'll be getting more soon! AMC 68 is a bright coral, which isn't either too pink or too orange, just perfect coral. It is very well pigmented, but surprisingly (and luckily) it doesn't look crazy once applied on cheeks. It is blendable and you can easily build up the colour. The only drawback is that it's very soft and produces a lot of excess. In the 2nd picture you can see it, I touched it with my brush very lightly and this is what we get. For me personally, it isn't really a drawback...it's easier to see how much product I applied on the brush and it is easier to get rid of any excess because it sits lightly on the brush. I mean, I don't consider it to be a drawback but I decided it was worth mentioning. The blush also stays long on my face, longer than for example MAC's Mineralize Blushes (but this obviously depends on your skin type). Anyway, I can recommend this product and I think we get great value for little money.


                                                                       *  *  *
AMC 68 Blush, Inglot
Jakiś czas temu Inglot wypuścił nową linię matowych, jaskrawych róży do policzków. Musiałam od razu wypróbować! Zazwyczaj jestem zadowolona ze wszystkich produktów Inglota i nie miałam jeszcze takiego, który byłby kompletnym nieporozumieniem. Tej wiosny/lata bardzo napaliłam się na matowe róże, bo doszłam do wniosku, że dają taki świeższy i młodszy wygląd (przynajmniej ja to ta widzę), więc byłam zachwycona tą kolekcją. Do tej pory kupiłam tylko jeden róż na wypróbowanie i używałam go przez całe lato...jestem zadowolona i na pewno sięgnę po kolejne wkłady. AMC 68 to taki idealny, soczysty koral - nie jest zbyt różowy ani zbyt pomarańczowy. Jest też mocno napigmentowany ale o dziwo nie wygląda dziwacznie na policzkach. Łatwo wtapia się w skórę i można łatwo stopniować nasycenie koloru.  Jedyną wadą jest to, że jest dość miękki i robi się taki pyłek, który możecie zobaczyć na drugim zdjęciu (użyłam pędzla naprawdę delikatnie, i oto efekt). Tak naprawdę dla mnie osobiście nie jest to wadą - dużo łatwiej zobaczyć ile produktu mam na pędzelku i łatwiej strzepnąć nadmiar. Uznałam jednak, że warto o tym wspomnieć, bo możliwe, że komuś przyda się ta informacja. Aha, ten róż wytrzymuje dość długo na mojej twarzy, dłużej niż np Mineralize Blush z MAC (jednak wiadomo, to zależy od cery). Z czystym sumeineim chciałam polecić ten róż, bo uważam, że to super produkt za niewielką cenę (ok 20zł) :)



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...