Saturday, 31 March 2012

My humble spring haul

Hi,
I'm a bit too busy to write about any nail polish at the moment, so I thought I'd upload my latest polishes which are my spring colours. Many people associate soft, pastel shades with spring but I actually prefer to wear them on my nails in the summer (when I'm slightly tanned they look prettier, I think). And now, after winter I need some proper colour attack. Let me know which ones would you like me to swatch first. BTW, I'm so in love with Inglot's latest collection, I liked pretty much every shade.

                                                                        *  *  *
Nie mam teraz zbyt wiele czasu żeby napisać o lakierach, więc pomyślałam, że wkleję moje ostatnie zakupy. Sporo osób kojarzy wiosnę z lekkimi, pastelowymi kolorami, ale ja w sumie wolę nosić je latem (uważam, że wyglądają ładniej kiedy jestem trochę opalona). Po zimie mam ochotę na potężne uderzenie koloru. Dajcie znać, które powinnam osłoczować najpierw! A tak nawiasem, nowa kolekcja Inglota jest mega, spodobał mi się prawie każdy kolor.


Inglot 986, Inglot 989, Inglot 992, Colour Alike Kocimiętka


Wednesday, 28 March 2012

Nomadic nude et al

Hi,
For today I've prepared Nomadic Nude (Color Club, light Boho collection) and a small comparison. It's a very light grey creme with glossy finish. Application is alright, it's not streaky or anything. I had to apply 3 coats, but I think you can do with two, if you nail line isn't bold white like mine (so annoying).
I really like such colours because they match nearly every outfit. I also find Nomadic Nude very flattering because it's clean, somewhat fresh grey (unlike all these mushroomy/taupy/muddy greige polishes).

                                                                  *  *  *

Na dziś przygotowałam Nomadic Nude (jasna kolekcja Boho, Color Club) i skromne porównanie. To bardzo jasny szary kremowy lakier z błyszczącym wykończeniem. Malowanie nie sprawiło mi większych kłopotów, nie był zbyt gęsty i nie robił prześwitów. Myślę, że 2 warstwy w zupełności wystarczą jeśli Wasza wystająca część paznokcia nie jest bardzo-bardzo-bardzo biała, tak jak moja (co mnie zawsze wkurza). Lubię takie lakiery, bo pasują prawie do każdego ubrania. Poza tym, wydaje mi się, że Nomadic Nude na większości osób będzie wyglądał korzystnie, bo to taka czysta szarość, jakby świeża (w przeciwieństwie do innych grzybowych/błotnych brązoszarości :P)




I compared Nomadic Nude to Skull&Glossbones (OPI) and What are you wearin? (Color Club). I think differences are visible, so I won't go into details. :)

                                                                             *  *  *

Porównałam Nomadic Nude ze Skull&Glossbones (OPI) i What are you wearin? (Color Club). Myślę, że różnice są widoczne, więc nie będę się rozpisywać. ;)

Skull&Glossbones, Nomadic Nude, What are you wearin?
Nomadic Nude, Skull&Glossbones, What are you wearing?, Nomadic Nude


Monday, 26 March 2012

My hand creams vol.2

'lo!
I thought I'll write about my three relatively new products which I use for my hand care. I wrote about my other creams before, but sadly, it was only in Polish. Anyway, I hope you'll enjoy this post.

                                                                       *  *  *
Hej,
Pomyślałam, że dziś napiszę o moich trzech dość nowych produktach do pielęgnacji dłoni. Wcześniej już pojawiła się obszerna notka o moich kremach, jeśli ktoś przegapił, to zapraszam tutaj. Mam nadzieję, że ta notka przypadnie Wam do gustu. ;)



1. Cocoa Butter Moisturising Stick, The Body Shop
That's not really made for hand care but I don't mind. It's a solid body butter, in a stick, rather genius! I just love love love this product. I have problems with dry skin and it really works wonders for me. The scent is very subtle, natural, it mostly smells of shea/cocoa butter. I love to use it on my hands because it absorbs quickly, makes them soft and nourished without any greasiness. I like to carry it in my bag, I find it easier to use than tube creams, it's a bit large but light - so still, very convenient. It's a bit pricey for a gadget like that, but I think it's worth the money and I think I'll repurchase it in the future.

1. Cocoa Butter Moisturising Stick, The Body Shop, 35zł
Ten produkt raczej nie jest przeznaczony konkretnie do rąk, ale osobiście mi to nie przeszkadza. To masło do ciała w sztyfcie, genialny gadżet. :) Po prostu się w tym zakochałam. Mam problemy z przesuszoną skórą i naprawdę działa cuda w moim przypadku. Zapach jest delikatny i naturalny, wyczuwam głównie masło shea i kakaowe. Lubię używać go również do rąk, bo szybko się wchłania, a dłonie robią się miękkie i dobrze nawilżone, a przy tym w ogóle nie są tłuste. Lubię nosić ten sztyf w torbie, łatwiej mi się go używa niż kremów w tubce - jest trochę duży, ale bardzo lekki, więc wychodzi na to samo. Masło jest dość drogie jak na taki gadżet, ale uważam, że warte jest ten ceny i myślę, że kupię je ponownie w przyszłości.




2. Hemp Hand Protector for very dry skin, 30ml, The Body Shop
I really cannot say precisely what I think about this cream. In a way it's the best hand cream I've had, BUT the smell is unbearable. I mean, I slowly got used to it (but maybe it's just my hay fever and I cannot really smell it anymore?) I must say that I'm very tolerant when it comes to smells and not many fragrances can put me off...this one was really tough but now I'm more or less fine with it, but not fond of it...(I think the culprit is Cannabis Sative Seed Oil. :P) Nonetheless, the cream itself is pure magic, it nourishes and moisturises hands in a second but at the same time I have a feeling that my hands are clean as if I didn't apply anything. The cool thing about TBS products is that you can simply go to a store and check everything on your own!



2. Hemp Hand Protector do bardzo suchej skóry, 30ml, The Body Shop, 22zł
Szczerze mówiąc nie potrafię sprecyzować co myślę o tym kremie. W pewnym sensie jest to najlepszy krem jaki miałam, ALE zapach jest nie do zniesienia. Co prawda, powoli do niego przywykłam (ale może to tylko mój katar sienny i po prostu już niewiele czuję?). Od razu mówię, że ogólnie jestem tolerancyjna jeśli chodzi o zapachy i niewiele z nich tak naprawdę mnie odrzuca...ten jest naprawdę ciężki, powoli się z nim oswoiłam ale nadal go nie lubię (wydaje mi się, że winowajcą Olej z pestek konopii siewnej :P) Pomijając zapach, ten krem to dla mnie czysta magia, świetnie nawilża dłonie w sekundę ale zarazem mam uczucie "czystych dłoni", jakbym w ogóle niczym ich nie kremowała. W każdym razie, plusem TBS jest to, że możecie pójść po prostu do sklepu i wszystko powąchać i przetestować osobiście. :)

3. L'Occitane, Honey Hand Cream, 30ml
That's a very proper hand cream which smells lovely for a change, ha. It's clearly less revolting for me as it smells like honey/traditional soaps...just subtle. The formula is very thick and dense, which I find very pleasant (I so dislike watery hand creams, meh!) It works just fine and you need just a tiny amount each time, it's very moisturising as it contains 20% of shea butter. It might be a bit pricey but I really appreciate the majority of my L'Occitane products and I think that's a great brand in general, so it's not very risky to buy their creams. I also believe it's worth paying a little bit more for something that lasts longer than the majority of high street products. I love the packaging, however, I think it's more convenient to use it at home...I'm always scared that I'll drop the cap or won't twist it properly in a hurry = disaster.

3. L'Occitane, Honey Hand Cream, 30ml, ok 29zl
To bardzo porządny krem do rąk i dla odmiany ten pachnie przyjemnie, ha. Jest dla mnie zdecydowanie mniej odstręczający, pachnie miodem i takimi tradcyjnymi mydłami...zapach jest delikatny. Ma też gęstą i zwartą konsystencję, co bardzo mi się podoba (nie cierpię takich wodnistych kremów, bleh!). Działa przyzwoicie i wystarczy bardzo mała ilość żeby porządnie nawilżyć (ma dodatek 20% masła shea). Jest dość drogi, ale ja bardzo lubię większość moich produktów L'Occitane i uważam, że to ogólnie bardzo dobra firma, więc nie czuję ryzyka gdy coś tam kupuję. Poza tym, wolę czasem zapłacić trochę więcej za coś bardziej wydajnego niż większość drogeryjnych rzeczy. Uwielbiam też takie opakowania, ale wolę używać go w domu...zawsze mam paranoję, że w pośpiechu zgubię nakrętkę albo źle zakręcę = katastrofa.





Sunday, 25 March 2012

371, Vollare

Hi
For today I've got a shade which I find really intriguing, especially on nails (I'd love to have a similar jacket though). To me, it's a mix of mustard and curry. :D I realise it's not for everyone, but I really like weird yellow polishes...371 from Vollare (another Polish brand, yay) is one of them. It's also cheap, which is cool and quality is just great - no problems with application, 2 coats were enough and its gloss is very pretty. I'm so so so happy that Sabb from SpookyNails found it for me, it's something I've been looking for and it's not so easy to find such polishes. I wish some brand came up with the whole collection with yellow polishes only!

                                                                                 *  *  *
Na dziś mam kolor, który wydaje mi się mocno intrygujący, szczególnie na paznokciach (chciałabym kurtkę w podobnym kolorze). Dla mnie to mieszkana musztardy i curry. :D Zdaję sobie sprawę, że to nie jest kolor dla każdego, ale ja uwielbiam dziwne, żółte lakiery....371 Vollare (seria da Vinci) jest jednym z nich. Poza tym, jest tani (co zawsze jest fajne) i nie mogę narzekać na jakoś - malowało się nim łatwo i 2 warstwy były wystarczające a w dodatku wyjątkowo ładnie się błyszczy. Bardzo się cieszę, że Sabb ze SpookyNails go dla mnie znalazła, już długo szukałam czegoś podobnego i wcale nie było łatwo. Bardzo bym chciała, żeby kiedyś jakaś firma wypuściła kolekcję składającą się tylko z żółtych lakierów. Ech, marzenia!



Friday, 23 March 2012

Hidden Treasure, Topshop

Hiya,
I must say that I didn't understand all that hype over Chanel's Peridot...and now I'm writing about it's dupe! Hidden Treasure, Topshop,  actually I'm not sure if it's Chanel's dupe, because I haven't got Peridot, but after all, they seem to be quite alike. I had Peridot's semi-dupe previously, but I rather hated it... At first, I didn't fell in love with Hidden Treasure either. I wore it for a few days and I liked it quite a lot (especially when it caught golden tones). It's impossible to define the colour (green, gold, olive), it depends on the angles...I think it's the best for you to look at the photos! I'm glad I bought it in the end. 2 coats.

                                                                   *  *  *


Muszę przyznać, że zupełnie nie rozumiałam tego szału na Peridot Chanel...a teraz piszę o jego klonie, ha. Hidden Tresure, Topshop - właściwie to nie jestem pewna, czy to identyczna wersja, bo nie mam Peridota, ale wyglądają dość podobnie. Miałam wcześniej tak pół-klon Peridota i bardzo mi nie podpasował...Na początku Hidden Treasure też mnie nie zachwycił. Jednak gdy ponosiłam go kilka dni, to bardzo mi się spodobał (szczególnie wtedy, gdy łapał złote tony). Ciężko opisać ten kolor (zieleń, złoto, oliwka), zależy pod jakim kątem patrzymy....chyba najlepiej będzie, jeśli popatrzycie na zdjecia. :) Cieszę się, że go kupiłam, mimo, że bez przekonania! 2 warstwy




Thursday, 22 March 2012

Strawberry Fizz, Rimmel

Hi,
I decided to show you something happy and lovely (well, I'm just being selfish, I'm feeling miserable and I just want to focus on something sweet, at least for a while). Strawberry Fizz, Rimmel has not only a cute name but also a cute smell...usually I'm not such a big fan of nail polish scents, but this one is really pleasant - like strawberry bubble gum (but not too strong). The colour is just pink, but glossy and pretty - I applied 2 coats and there were enough in real life, my cam as usual accentuates VNL which normally isn't visible - hooray. I wish there were more scented polishes out there, they're fun.

                                                                                *  *  *
Chciałam dziś pokazać coś wesołego i uroczego (jestem trochę samolubna, po prostu czuję się fatalnie i chciałam choć na trochę skupić się na czymś przyjemnym - przez pisanie magisterki zdecydowanie nie tryskam humorem). Strawberry Fizz, Rimmel ma nie tylko świetną nazwę ale i zapach. Nie przepadam za zapachami większości pachnących lakierów, ale ten jest bardzo przyjemny - delikatna truskawkowa guma balonowa. Kolor to po prostu róż jak widać, ale jest ładny i fajnie błyszczy - nałożyłam 2 warstwy, które w rzeczywistości zupełnie wystarczają (mój aparat jak zwykle wychwytuje widoczną (a raczej fantomową) linię paznokcia. Chciałabym, żeby było więcej pachnących lakierów,  są takim pozytywnym urozmaiceniem.



Wednesday, 21 March 2012

Metallic Petrol & Spark It Up, H&M

Hi
It's the first day of spring and I thought I should give something happy and fresh etc, but actually it's pretty gloomy over here and I just don't feel all that spring atmosphere, to be honest. I'm adding a bit of glitter layering to keep this day festive. :)

Both polishes come from a little cute set (H&M). I wasn't sure if it made sense to buy them, but the glitter looked really great and Metallic Petrol seemed to be promising as well, so I just grabbed it. I expected the silver one to be nasty, like pearly/frosty but in fact it turned out to be great foil (I'll write about it soon) - overall, I really recommend getting this set.

                                                                      *  *  * 

Dzisiaj pierwszy dzień wiosny i czułam, że powinnam dziś pokazać coś lekkiego i wiosennego, ale szczerze mówiąc dzisiaj pogoda u mnie jest fatalna i szczerze mówiąc jakoś nie czuję tej wiosennej atmosfery. Dodałam w zamian opcję z brokatem, żeby było uroczyście choć trochę. ;)

Oba lakiery pochodzą z uroczego niewielkiego zestawu (z H&M). Właściwie kupiłam go bez większego przekonania, bardzo wpadł mi w oko nietypowy granat (Metallic Petrol), ale i brokat był dość obiecujący, więc po prostu je wzięłam i już. Natomiast po srebrnym oczekiwałam jednej wielkiej frostowej/perłowej porażki, ale okazał się świetnym foilem (napiszę o nim niedługo) - a więc, bardzo polecam ten zestaw. 





Firstly, let's focus on Metallic Petrol, it's a light navy blue (if it makes sense), it has tiny silver sparkles in it, but their effect isn't really strong, they're not very glittery. Still, they make this nail polish look interesting. The finish is slightly metallic/chrome, it doesn't have this gloss, which is typical to creme polishes. It reminds me of some expensive, chic fabric. 2 coats are enough.

                                                                              *  *  *

Najpierw skupimy się na Metallic Petrol - to jasny granat (ma to jakiś sens?), z małymi srebrnymi drobinkami, których efekt nie jest jakiś silny i nie są zbyt błyszczące. Mimo to sprawiają, że lakier jest dość nietypowy. Wykończenie jest lekko metaliczne/chrome...nie ma typowego dla kremów połysku. Przypomina mi jakiś drogi, elegancki materiał. 2 warstwy potrzebne do pełnego krycia.









Spark It Up is a mix of red/blue/silver glitter in a clear base. I applied only one coat over Metallic Petrol. I doesn't seem to be very dense, but at the same time, one coat provides a proper amount of glitter. I haven't checked how many coats are needed to make it opaque yet  (I really love Spark It Up and the bottle is tiny so it'd be a waste, really!)

                                                                     *  *  *
 Spark It Up to mix czerwonego/niebieskiego/srebrnego brokatu w przezroczystej bazie. Nałożyłam tylko jedną warstwę na Metallic Petrol. Nie wygląda na zbyt gęsty, ale z drugiej strony glitteru jest całkiem sporo jak na jedną warstwę. Nie sprawdzałam jeszcze ile warstw jest potrzebnych do pełnego krycia (bardzo spodobał mi się Spark It Up, a biorąc pod uwagę małą buteleczkę, to byłoby marnotrastwo!)





Tuesday, 20 March 2012

Storm Clouds 151, My Secret

Hi,
Storm Clouds 151, My Secret is a Polish low-budget nail varnish. I got it from SpookyNails and firstly I thought that Storm Clouds was a bit weird, I didn't know why precisely. I'm not a big fan of grey polishes (mostly because the majority of them looks nasty on my hands). This one is not only grey but also has a strange finish - I can't really pin down what it is: frost, shimmer? What I know for sure is that it looks like a pencil-lead and it's cool! I've never worn anything like that before and it was fun I  really liked it in the end. 2 coats and easy application. 

                                                                           *  *  *

Storm Clouds 151, My Secret, kolejny polski lakier. Dostałam go od SpookyNails i na początku wydawało mi się, że jest jakiś dziwaczny, nie wiedziałam nawet dlaczego. Po pierwsze nie przepadam za szarymi lakierami (głównie dlatego, że większość wygląda na mnie po prostu strasznie). Ten lakier jest nie tylko szary ale ma też przedziwne wykończenie - nie umiem sprecyzować co to jest: ni to frost, ni to shimmer. Jedyne czego jestem pewna to to, że wygląda jak grafit w ołówku i to jest super. Nigdy wcześniej nie miałam takiego lakieru i noszenie było fajne, ostatecznie bardzo mi się spodobał. 2 warstwy i bezproblemowe malowanie.



Monday, 19 March 2012

Spring Worms

Hi,
I just realised that I haven't posted any spring-oriented nail arts this year...I came up with something simple and quick last night. Firstly it reminded me of lollipop twirls or lip gloss twirls (there were quite popular back then, do you remember?), but now it reminds me of plump pink worms. :D I think it's a cool design for early spring, subtle, soft and light. I'm planning on trying various pastel colours and maybe painting more fortunate patterns. :P I'll keep you posted!

I took photos in the garden, that's why they're a bit different.  It was a lovely day yesterday.


                                                                    *  *  *

Zorientowałam się, że jeszcze żadnych wiosennych wzorków w tym roku...zrobiłam coś prostego i szybkiego wczoraj wieczorem. Najpierw kojarzył się z takimi zakręconymi lizakami albo błyszczykami (były dość popularne jakiś czas temu, pamiętacie?)...ale teraz przypomina mi takie pulchne różowe robaczki. :D Wydaje mi się, że to fajny wzorek na wczesną wiosnę - subtelny, delikatny i taki lekki. Planuję pokombinować z innymi pastelowymi kolorami i może namaluję trochę bardziej trafiony wzór. :P Jak coś stworzę, to na pewno dam znać.

Zdjęcia Wiosennym Robaczkom robiłam w ogrodzie, dlatego są trochę inne.  Wczoraj była świetna pogoda, aach.


Saturday, 17 March 2012

Bell, Glam Wear 511

Hullo again!
I've got something green for today, obviously! Glam Wear series from Bell, number 511. Everyone posts something green and I didn't want to be worse. ;) I had Irish/Celtic culture classes during my studies, so I I treat St. Patrick's Day with sentiment. This is type of green is certainly 'not mine', but at the same time I just HAD TO buy it. Oh and I am so in love. It's a green which a hint of yellow, with no blue tones whatsoever. It applies really easily, 2 coats are enough and its shine is just amazing. That's a gorgeous colour the for spring. I need more juicy and fresh greens like this one! Shame I'm so skint and I banned myself from buying more nail polishes. :p

                                                                           *   *   *

Oczywiście też mam coś zielonego na dzisiaj. 511 Bell z serii Glam Wear. Każdy daje dziś coś zielonego, więc nie zamierzam być gorsza. ;) Na studiach miałam nawet zajęcia z celtyckiej/irlandzkiej kultury, więc traktuję dzień świętego Patryka z wielkim sentymentem. Jeśli chodzi o lakier, to taka zieleń jest na pewno "nie moja", ale z drugiej strony coś (jakieś diabły) mówiło mi, że MUSZĘ go mieć...i pokochałam ten lakier, cudny jest. To zielony z domieszką żółtego, bez żadnych tonów niebieskiech. Maluje się bajkowo, potrzebne są tylko 2 warstwy i ma genialny połysk. Świetny kolor na wiosnę...chcę więcej takich soczystych i świeżych zieloni, ech! Szkoda tylko, że jestem spłukana i zabroniłam sama sobie kupować jakiekolwiek lakiery.




Remember to check the Waiting Room, new polishes added!
Pamiętajcie żeby sprawdzać Poczekalnię/Waiting Room, dodałam nowe lakiery!

I Love Nail Polish giveaway!


Hi,
Since Whale'sNails is 1 year old I decided to organise a giveaway with my freehand painted tote bag, suitable for all nail polish addicts. As much as I love nail polishes, I thought it'd be cool to share something that links my love for painting, fashion and nails. :) Hope you enjoy and wish you all good luck!
If you have any questions, feel free to leave a comment and I'll reply asap.

The rules are simple:
1. It's international
2. You only need to be my GFC follower to participate, the rest is not mandatory (but you can gain more points easily)
3. You need to fill your GFC name in the giveaway form, do NOT leave it in the comments, please.
4. The giveaway ends on 04/17 and I will announce the winner soon after (within 48h)


Hej,
Z racji tego, że Whale's Nails ma już rok, postanowiłam zrobić kolejny giveaway. Do wygrania jest ręcznie malowana torba, idealna dla każdego uzależnionego od lakierów do paznokci. Pomyślałam, że będzie fajnie połączyć wszystko to, co lubię: malowanie, modę i lakiery. Mam nadzieję, że się Wam spodoba i życzę powodzenia.
Jeśli macie jakieś pytania, zostawiajcie komentarze pod postem, postaram się odpisać jak najszybciej. 

Zasady są proste:
1. Aby wziąć udział w konkursie musicie subskrybować blog (GFC), reszta nie jest obowiązkowa (ale wypełniając je, łatwo zdobywacie więcej punktów)
2. Swój nick GFC uzpełniacie w formularzu rozdania, ale NIE wpisujecie w komentarzu pod notką, proszę
3. Rozdanie jest międzynarodowe
4. Kończy się 17 kwietnia i zwycięzcę ogłoszę jak najszybciej (ok. 48 godziny po zakończeniu)

Enjoy!
I <3 Nail Polish



a Rafflecopter giveaway


Thursday, 15 March 2012

Dish It Up, Mac

Hi,
I thought it would be nice to have a short break from nail polishes, especially since I was lucky enough to get Dish It Up (Mac) lipstick (lustre finish), which comes from the latest Mac's limited edition, Cook/Shop. I really loved the whole collection, especially quads, but sadly I couldn't afford buying any more make up this month. Oh well. There was a huge launching Cook/Shop event at Mac store/and nearby, so shopping was a real pain and I couldn't concentrate at all...I spent a lot of time wandering around and paid no attention to this lipstick whatsoever...suddenly I realised that's exactly the shade I've been looking for the spring/summer. I don't like nude lipsticks, I'm not a fan of red lips in summer, I got bored with neon pinks/oranges/corals from last year - so Dish It Up was perfect! In the packaging it doesn't look very spectacular or promising to be honest...but on the lips it's just great. Mid magenta/fuchsia with a cool undertone. I think it looks great with my pale skin, but it's going to be great with bronze look as well. Can't wait to try it. Another great thing about this lipstick is that you can build it up (I'd say that you cannot achieve equally cool look with every lipstick). Even a tiny amount gives a great sheer look, which is so fresh and effortless. Once applied like in the photos it's more edgy, quite a statement look...I love such versatile colours....Ouch, I wrote quite  a lot, is anyone still there!? (knock knock)

                                                                    *  *  *
Pomyślałam, że przerwa od lakierów będzie fajna, szczególnie, że udało mi się kupić szminkę Dish It Up, Mac (o wykończeniu lustre), z ich ostatniej limitowanej kolekcji Cook/Shop. Ogólnie spodobała mi się cała kolekcja, szczególnie czwórki cieni...ale niestety w tym miesiącu musiałam sobie już odpuścić kupowanie jakiejkolwiek kolorówki.  No trudno. W Macu (i obok) była wielka impreza związana z wypuszczeniem kolekcji, więc w ogóle nie mogłam się skupić na oglądaniu i spędziłam dużo czasu na kręceniu się w kółko i szukaniu Bóg wie czego, a już na pewno nie zwracałam uwagi na tę pomadkę. Po lekkim zwątpieniu zdałam sobie sprawę, że to dokładnie taki kolor, jakiego szukam na wiosnę/lato. Nie lubię szminek nude, nie przepadam za czerwienią na lato, a neonowe róże/pomarańcze/korale z zeszłego roku już mi się znudziły - więc Dish It Up jest po prostu idealna. Szczerze mówiąc w opakowaniu nie wygląda zbyt efektownie, zachęcająco i obiecująco...ale już po nałożeniu jest ekstra. Taka średnio ciemna fuksja/magenta z wyraźnym chłodnym tonem. Wydaje mi się, że wygląda fajnie z moją jasną cerą ale będzie  też z super z bardziej opaloną skórą. Nie mogę się doczekać aż to przetestuję.  Kolejna super rzecz to to, że można ją stopniować przy nakładaniu (wbrew pozorom nie z każdą pomadką wygląda to równie dobrze). Nałożona lekko daje fajne wrażenie lekkości, świeżości i takiego niewymuszonego, naturalnego makijażu. A kiedy nałożymy tak jak na zdjęciach, to jest już ostrzej i odważniej. Lubię takie wszechstronne szminki...strasznie się rozpisałam. Jest tam jeszcze ktoś?! (puk puk)


Tuesday, 13 March 2012

Whale's Nails first anniversary!

Hello,
Actually, I don't know how but I forgot that yesterday was my first year anniversary, how silly...In fact, I was thinking it would be on 13 March, but it was 12. :P 
Toot toot. Anyway, I want to thank everyone for being here, reading and commenting. I really enjoy writing and observing Whale'sNails progress. This blog has been a great addition to my life in the past year and I hope it'll remain the same in the upcoming year. Obviously, I thought it would be cool to organise another nail polish bag competition. Sadly, I'm a bit belated because I'm busy with writing my MA thesis (actually, I spend more time thinking about writing...but still). I'll publish the details very soon, hopefully. For today I've got a tiny sneak peek photo of the bag (gees, I promised myself not to post crappy photos on this blog) Work still in progress. :)

                                                                          *  *  * 
Hej
Nie wiem jak, ale zapomniałam, że wczoraj były pierwsze urodziny mojego bloga, po prostu pokręciły mi się daty - byłam przekonana, że to 13 marca, ale jednak 12. :P
W każdym razie, chciałabym wszystkim podziękować za odwiedziny, czytanie i komentowanie. Mam wielką radochę z pisania i obserwowania jak Whale'sNail się rozwija. Wielorybie Paznokcie były super dodatkiem do mojego życia i mam nadzieję, że tak pozostanie też w przyszłym. roku Doszłam do wniosku, że będzie fajnie zorganizować kolejny konkurs z lakierową torbą do wygrania.  Niestety jestem trochę spóźniona, bo piszę magisterkę (a raczej spędzam więcej czasu na myśleniu o pisaniu...no ale). Niedługo pojawią się wszystkie szczegóły. Dziś uchylam rąbek tajemnicy i wklejam zdjęcie torby nad którą pracuję (eeech, a obiecałam sobie, żeby nie wstawiać beznadziejnych zdjęć na bloga). Jeszcze nieskończona. ;)
I LOVE NAIL POLISH BAG :)

Monday, 12 March 2012

Rock-it, Orly

Hi
It's been quite a long time since my last post, I was away for a few days and a bit busy...so I thought I should come back with a great nail polish: Rock-it, Orly from their Mineral FX collection (which is, together with Cosmic FX, one of my favourite nail polish collections and I wish I could complete both of them). I'd describe Rock-it as mid red, a shade between ruby and wine red, with pinkish/reddish and subtle golden sparkles. Basically, it's all very sparkly and red/pink is shimmering a lot. From a distance it looks slightly metallic, reminds me of satin or ribbons - very very pretty. It's opaque in 2 coats, but I applied 3 for the photos...I think that 3 coats are often better for shimmer/glass flecked polishes, the colour looks somewhat deeper.


                                                                               *   *   *
Trochę czasu minęło od mojej ostatniej notki, nie było mnie przez kilka dni i byłam trochę zajęta...dlatego liczę spektakularny powrót ze świetnym lakierem: Rock-it, Orly. Pochodzi z kolekcji Mineral FX (która razem z Cosmic FX należą do moich ulubioncyh serii lakierów i mam nadzieję, że kiedyś będę mieć je w komplecie.
Rock-it określiłabym jako średnią czerwień, coś pomiędzy taką w kolorze wina i rubinów, która w dodatku ma wyraźne różowe/czerwone i delikatne złote drobinki. Ogólnie jest bardzo błyszczący i te czerwono-różowe drobinki bardzo migoczą. Z pewnej odległości wygląda dość metalicznie, kojarzy mi się z satyną albo wstążkami - ogromnie mi się podoba. Kryje po 2 warstwach, ale do zdjęć nałożyłam 3...wydaje mi się, że 3 warstwy są często lepsze dla lakierów z wykończeniem glass fleck/shimmer, zyskują wtedy głębię.

Artificial light/ Światło sztuczne

Thursday, 8 March 2012

Mardi Gras Mauve, Nail Tek

Hi,
For today I've got Mardi Gras Mauve, from Nail Tek. I have a bit of a problem with deciding what kind of finish is that. It is a bit pearly/frosty/foil, but only slightly. It doesn't really remind me of 'grandma' nails, it doesn't have nasty brush strokes and metallic finish isn't very strong either, it also appears to have very tiny pink sparkles...actually, Mardi Gras Mauve has also a very subtle duo chrome effect, pink and green, but it's really subtle, visible in person but  difficult to capture in the photos. The colour is mauve indeed (a bit darker than in the photos). I like it in artificial light best, because it looks like real pink pearls and becomes more of a cool pink shade. I'm actually feeling like stocking up such shades, because I fear that my future, proper job may require 'normal' nails. As much as I like pink, nude, red nails, it would be a bit sad...Nonetheless, I really dig this nail polish, especially because the colour is so wearable and it's a one-coater, I like "ready to go" nail polishes. 1 coat.


                                                                        *  *  * 

Na dziś mam lakier firmy Nail Tek, Mardi Gras Mauve. Mam mały problem z określeniem jakie wykończenie ma ten lakier. Jest trochę perłowo/frostowo/foliowy, ale tylko trochę. Nie przypomina mi typowej "babcinej" perły, nie ma okropnych, widocznych śladów pędzla ale też metaliczny efekt nie jest zbyt silny, w dodatku ma małe, różowe drobinki. Tak właściwie, to oprócz tego, Mardi Gras Mauve ma też lekki efekt duochromowy, zielono-różowy. Bardzo subtelny, widoczny na żywo, ale niemożliwy do uchwycenia na zdjęciach. Najbardziej podoba mi się w sztucznym świetle, bo wygląda jak prawdziwe różowe perły i odcień różu robi się chłodniejszy. W sumie to mam lekką obsesję, że powinnam gromadzić więcej takich kolorów, bo boję się, że moja przyszła, poważna praca może wymagać normalnych paznokci. I mimo, że bardzo lubię lakiery nude czy różowe, to byłoby mi smutno. W każdym razie, całkiem niespodziewanie spodobał mi się ten lakier, zwłaszcza dlatego, że kolor jest uniwersalny, a w dodatku kryje po jednej warstwie - lubię takie bezproblemowe lakiery. Na zdjęciach 1 warstwa.

artificial light/ sztuczne światło




Tuesday, 6 March 2012

Tinsel Town, China Glaze

Tinsel Town, China Glaze comes from 2011 Christmas Collection. SpookyNails forced me to buy it and I am very happy that she did. It's a combination of multisize mid-silver&black glitter. You need 3 coats for full opacity, but it dries really quickly and basically I don't think it's a drawback. It has a kind of chrome and slightly rough finish but still, it's very shiny and sparkling. You may want to add top coat for smoother and glossier texture. I think China Glaze glitters are gorgeous and I need to keep it in mind with my next purchase.

                                                                           *  *  *
Tinsel Town, China Glaze pochodzi ze świątecznej kolekcji z 2011 roku. SpookyNails mnie na niego namówiła i jestem bardzo wdzięczna. Tinsel Town to kombinacja dość ciemnego srebrnego i czarnego brokatu w różnym rozmiarze. Potrzebne są 3 warstwy do pełnego krycia, ale schnie szybko i nie uważam, że to jakaś wada. Ma takie lekko szorstkie, chropowate wykończenie, ale nie jest uciążliwe i mimo tego jest błyszczący i bardzo migocze. Zawsze możecie dodać warstwę top coatu żeby powierzchnia była gładsza i bardziej szklista. Glittery China Glaze są boskie i muszę o tym pamiętać przy następnych zakupach.





Check Waiting Room for updates, thanks!



Monday, 5 March 2012

Nail patch - silver/black

I've got a funky nail patch set from KKCenterHk, metallic silver with thin black stripes...loveliness. These are not water decals but regular stickers (I've  just learnt it's good to use a hair dryer to blow some hot air onto the patches, so that the glue is more sticky). Basically application is rather easy and I had problems only with one nail (index finger), which seems to be more convex than the rest. The cool thing is that you have 16 'nails' in one set, so it's not the end of the world if something goes wrong. I love love love this metallic effect, there's no nail polish like that. Apparently, it is supposed to last for 11 days on nails, I cannot imagine wearing any mani for 11 days...but surely, this is a great party look. I took a photo of instructions, so there's no point in rewriting them, just have a look at the photo at the end.
You can check more patches here.  Choice of designs is wild. :)
                                                                             *  *  *
Dostałam zestaw super nalepek na paznokcie z KKCenterHk, metaliczne srebro w cienkie czarne paski...są czasowe. To nie są wodne naklejki, tylko takie zwykłe (dowiedziałam się, że można nadmuchać na nie ciepłym powietrzem z suszarki, żeby klej lepiej łapał). Ogólnie naklejanie nie było jakieś trudne, miałam problem z jednym paznokciem (wskazującym), który jest chyba trochę bardziej wypukły niż reszta. Fajne w tym zestawie jest to, że macie 16 'paznokci', więc nie ma tragedii jeśli coś nie wyjdzie. :) Jestem zachwycona tym metalicznym efektem, żaden lakier taki nie jest.  Na opakowaniu jest napisane, że nalepki wytrzymują do 11 dni...nie umiem sobie wyobrazić noszenia jakiegokolwiek mani przez 11 dni...ale to na pewno super paznokcie na imprezę. Na końcu wrzucam zdjęcie instrukcji.

Tutaj możecie obejrzeć więcej nalepek. Wybór wzorków jest szalony. :)


Ogólnie należy dobrze przygotować płytkę przed naklejaniem, można lekko zmatowić, a przede wszystkim odtłuścić.
Wybieramy odpowiednie rozmiarowo nalepki, odklejamy i przylepiamy zaokrąglonym brzegiem od strony skórek.
Nożyczkami odcinamy nadmiar folii, dociskamy do płytki np kopytkiem (chociaż mi wygodniej było po prostu palcem). Jak już dobrze się trzyma, wyrównujemy wszystko dobrym pilnikiem. Możemy dodać top coat żeby przedłużyć życie nalepek, bo zmywają się wodą z mydłem. Odchodzą bez problemu, a klej łatwo się zmywa.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...