Monday, 30 January 2012

Diskorelaks, Q Colour Alike, holo!

Hi,
Discorelax 118, Colour Alike, Q series. Actually I was about to post these nails yesterday but I was a bit tired and I had to study. I won this nail polish because CA liked my nail polish name and even they picked my name for their whole collection so I was asked to choose 2 shades and this is one of them. :) Cool. It's a proper holo polish! But it changes a lot too in terms of colour, depends on the light. It also has a tiny duo chrome effect (pinkish/purplish sheen which is impossible to photograph). In regular light it looks like a sand, the shade I would describe as greige/brown, but there's something purple to it because of the sheen. Amazing. I really like this effect because it's more flattering on my hands than regular greish shade. 2 coats, thick formula, I took these photos the day after painting. It's bloody cold over here but sunny, so I was half-lucky to wear it...most of the time I wore 2 pairs of gloves anyway. :P

                                                                          *  *  *
Diskorelaks 118, Colour Alike, seria Q. W sumie to planowałam dać tę notkę wczoraj, ale byłam zmęczona i musiałam się uczyć...a Diskorelaks zdecydowanie kojarzy się z niedzielą. ;) Znów wygrałam lakiery CA, bo spodobała się moja nazwa lakieru, a nawet całej kolekcji...więc miałam możliwość wyboru 2 kolorów, i oto jeden z nich. Super. A ten lakier ma bardzo przyzwoite holo. Jeśli chodzi o kolor to bardzo się zmienia, w zależności od światła. W dodatku ma też delikatny duochromowy efekt (taka różowo/fioletowa poświata, niezbyt chętnie pokazuje się na zdjęciach). W takim normalnym świetle dziennym przypomina trochę piasek, kolor to taki szaro-brąz-bury, ale ma w sobie coś też fioletu przez poświatę. Naprawdę nietypowy. I ten efekt sprawia, że wygląda na mnie ładniej niż zwykły szaro-bury lakier. 2 warstwy, gęsta formuła (ale łatwa w obsłudze), zdjęcia robione ponad dzień po pomalowaniu. Chyba w większości miejsc w Polsce jest piekielnie zimno, u mnie (a i w Warszawie) było przy okazji słonecznie (niby idealnie na lakier holo)...Niestety przez temperaturę miałam tylko połowiczne szczęście. Ładny efekt, a ręce i tak w 2 parach rękawiczek. :P

Daylight/ Światło dzienne


Sunlight/ Słońce

Artificial ligjht (sorry, I just HAD TO post so many similar pictures, it looks so pretty) / W sztucznym świetle (jest tak ładny, że MUSIAŁAM wkleić tyle podobnych zdjęć i już)



Wednesday, 25 January 2012

Hand creams

Hi, 
This note will be in Polish only as I'm mentioning local products mostly and there are too many of them, so I'd collpase after writing in two languages.

                                                                                 *  *  *

Kilka osób poprosiło o recenzje kremów do rąk...korzystając z wolnego dnia, w końcu za to się zabrałam. Wrzucam też  balsamy, bo dla mnie nie ma większej różnicy czy używam kremu czy balsamu. Niektóre są w wersji mini więc idealnie nadają się do torebki. Nie wiedziałam, że mam aż tyle kremów do rąk, ale mam obsesję na punkcie kremowania i muszę mieć je pod ręką WSZĘDZIE.

1. Smitten, Lush
 Nietypowy zapach, jak to Lush. Podobny do mydła Snowcake, taki migdałowo-klejowy. Ma dość lekką konsystencję (więc łatwo się rozsmarowuje), ale na rękach tworzy taką tłustą powłokę. Fajny szczególnie na noc. Bardzo wydajny. Teraz jest już w serii Retro, dostępnej tylko online. 

2. Lemony Flutter, Lush
To mój mały zawód...Nie mam wielkiego problemu z suchymi skórkami (chociaż zawsze może być lepiej), ale ten produkt niewiele robi. W dodatku nie lubię tego zapachu, jak jakiś płyn do czyszczenia. Myślę, że lepiej sprawdzi się o osób, które naprawdę mają uciążliwe skórki. Dużo bardziej wolę go na stopy/łokcie. A na skórki niezastąpiona jest maść z witaminą A, lepiej zmiękcza i nawilża.

3. Creme Anglaise, Lush
Krem do rąk i ciała. Uwielbiam ten zapach i na pewno nie będę próbować go opisać, bo nie mam pojęcia czym pachnie (zresztą opisywanie zapachów jest lekko durne). Migdały i wanilia...na pewno nie jest to typowy zapach migdałów i wanilli, po prostu jest specyficzny. :)  Zapach jest też dość trwały, więc ten krem jest raczej dla koneserów zapachów Lusha. Bardzo fajnie nawilża ale szybko się wchłania i nie czuć tłustej powłoki na skórze. Będę za nim tęsknić i pewnie kupię ponownie przy jakiejś okazji.




4. Hand&nail, Neutrogena
Kupiłam go ostatnio na promocji Neutrogeny w R. Bardzo polubiłam się z tym kremem (co widać chyba po ubytku), jest treściwy i po prostu fajnie działa. Mam wrażenie, że dobrze nawilża i odżywia, wygładza. Działa szybko i też nie zostawia tłustych rąk. Udany zakup, szczególnie na zimę.
5. Fast absorbing hand cream, Neutrogena
Jestem z niego zadowolona, podobnie jak z tego opisanego wyżej. Ten jednak ma zdecydowanie lżejszą formułę i rzeczywiście też szybciej się wchłania. Lubię go tak na szybko, ale jak chcę czegoś mocnego i treściwego, ten krem to jednak nie "to". Ale spełnia obietnice producenta :)
6. Krem błyskawicznie nawilżający, Nivea
Z tym kremem niestety się nie polubiłam. Całkiem fajnie pachnie, choć trochę chemicznie, jak to większość rzeczy Nivea. Krem rzeczywiście szybko się wchłania, ale moim zdaniem nie robi nic...Poza tym zostawia lekko klejące, takie tępe dłonie...po prostu cały czas go czuję, a w dodatku nie nawilża. Osoby z 'przesuszoną skórą', moim zdaniem, powinny go sobie odpuścić.



7. Krem z dodatkiem 5% UREA, Isana (Rossmann)
Kupiłam ten krem bez przekonania, ale słyszałam dobre opinie, w dodatku był przeceniony. Okazał się jednak trafionym zakupem.  Bardzo fajnie nawilża na długi czas, dość szybko się wchłania, czasem tylko daje efekt 'tępawych' dłoni, nie wiem od czego to zależy. Zapach może nie jest powalający, ale w sumie jest dość delikatny i można przeżyć. Dobry krem, za dobrą cenę. Niektóre droższe kremy topowych, średniopółkowych firm mogą się wstydzić. ;)

8.  Cold weather balm enriched with Shea, Yves Rocher
Jeden z ostatnich nabytków z okresu świątecznego szaleństwa. Małe i poręczne opakowanie (szczerze mówiąc wolę nosić takie w torebce, bo jestem niedbała; nie raz zdarzyło mi się źle domknąć tubkę i mieć połowę kremu na swoich rzeczach - a takie opakowanie motywuje;) ) Jest dość tłusty, gęsty i 'treściwy', dość lekki zapach. Bardzo go polubiłam, nieźle nawilża a pomimo swojej formuły nie klei się na rękach. Przyjemny produkt i z chęcią kiedyś do niego wrócę.



9. Avojuice, OPI
 Kupiłam go na początku swojej manii lakierowej, w sumie nie nawilża źle, fajnie pachnie. Szybko się też wchłania, ma taką jogurtową konsystencję. Bardzo lekki, taka jakby mgiełka. Do tego opakowanie w dozowniku. Fajnie mieć go przy biurku, zawsze można użyć w biegu i szybko siąść do komputera ;) Zdecydowanie wolę używać go latem, późną wiosną.

10. Seria Cherry Blossom,  L'occitane (balsam)
Dość mocno perfumowany, bardzo lekka formuła, taka nieco wodnista. Nie powiedziałabym, że jakoś specjalnie dobrze nawilża. Raczej zapewnia świetny zapach, i to dość trwały. Poza tym ma lekkie drobinki, daje ładny efekt...lubię go nosić latem. Używam jednak sporadycznie, bo mam wrażenie, że trochę mnie podrażnia (pewnie dużo dodatków zapachowych), ale nie winię go specjalnie, bo w końcu nie jest do dłoni, a moja częstotliwość kremowania rąk zakrawa o obsesję/natręctwo.

11. Deep Comfort Body Butter, Clinique
Jakaś próbka. Bardzo tłusty i dobrze nawilżający krem. Lubię takie formuły ale tutaj chyba przedobrzyli, bo ciężko mi się go rozprowadza. Przy kremowaniu rąk to w sumie niewielki problem, ale to właściwie balsam do ciała. Pomimo tego mam ochotę na duże opakowanie, bo naprawdę jestem zadowolona z działania. Mam wrażenie, że ogólnie poprawia kondycję skóry, a nie tylko "od mycia do mycia". 


12. Limitowany krem do rąk, zapach hibiskus, L'occitane, 30ml
Dostałam go za darmo, wystarczyło, że poszłam do sklepu z kuponem z jakiejś tam gazety. Ekstra! 
Ogólnie lubię te kremy L'Occitane, jeszcze żaden mnie nie zawiódł, choć trochę się różnią. Ma przyjemny zapach, dość lekki jak na L'occitane, rzeczywiście czuć trochę hibiskus. Formuła jest średnio-lekka, niezbyt tłusta ani wodnista, jednak idzie w stronę tej lżejszej. Fajnie nawilża i jest wydajny. Taka mała tubka naprawdę wystarcza na dość długo. Gdybym za niego zapłaciła, to też byłabym zadowolona.

13. Serie Cherry Blossom, L'occitane
Krem z tej samej serii co balsam opisany pod nr 10. Pachnie dużo łagodniej, ale formuła też jest lekka i trochę wodnista. Wchłania się błyskawicznie i nie najgorzej nawilża. Wolę go raczej w lecie, ale ogólnie jestem fanką tych bardziej tłustych kremów. A z kremów L'occitane najbardziej polecam te z masłem Shea.




14. Krem-koncentrat, Tołpa
Nie wiem jak jest z naturalnością Tołpy, nie znam się też szczególnie na składach, ale polubiłam ten krem. Ma przyjemny zapach, delikatny i takie nienatarczywy. Naprawdę dobrze działa i robi to, co jest napisane na opakowaniu. Nie jest zbyt tłusty ani zbyt lekki, taki w sam raz, idealny do użycia "w biegu".

15. Wygładzające serum do rąk, Be Beauty
A to firma dostępna w Biedronce, produkowana prawdopodobnie przez Tołpę (w sumie podobieństwa widać już w opakowaniach). Wiem, że i Tołpa też ma w swojej serii takie wygładzające serum. Kupiłam celowo żeby wybadać czy rzeczywiście są podobne, ale zrobiłam trochę głupio, że nie kupiłam Biedronkowego odpowiednika kremu-koncentratu opisanego w 14 (no cóż, nie jestem mistrzem eksperymentu). Wracając do serum, jest bardzo fajne (biorąc pod uwagę cenę, ledwo ponad 3zl). Wygładza i zmiękcza dłonie, na pewno dobry produkt np na noc albo w czasie robienia mani. Nawilża też nie najgorzej, chociaż nie jest jak dla mnie pod tym względem idealne (no ale nie takie jego zadanie). Obstawiam, że drugi krem z tej serii będzie naprawdę podobny do tego spod 14, a to duuuża oszczędność (Tołpa kosztuje mniej więcej 14zl).






16. Almond Body Butter, The Body Shop
Jedno z moich ulubionych maseł z TBS, często w domu używam go zamiast kremu do rąk bo po prostu działa lepiej niż większość kremów. To jedno z tłuściejszych i takich bardziej 'bogatych' maseł z tej serii, jak dla mnie niezastąpiony w dobrym nawilżaniu. Zapach jest dość ciężki, więc zdecydowanie lepiej sprawdza się zimą/jesienią.

17. Balsam (Sweet Cake), Sephora
Ten może nie nawilża tak dobrze, ale ma świetny, zimowy piernikowo-Pieguskowy zapach, a w dodatku brokat! Bardzo go lubię i też używam zamiast kremu do rąk. Jest dość lekki, szybko się wchłania i nie brudzi klawiatury. Zapach mnie rozbraja i lubię go używać jak zwisam przed komputerem i cisnę notki albo magisterkę. ;p



18. Matematyka mnie przerosła

19. Masło Shea, BU
Czyste masło Shea z Biochemii Urody. Super produkt, najtreściwsza konsystencja ze wszystkich konsystencji. Trzeba nałożyć i chwilę poczekać żeby roztopił się pod wypływem ciepła. Mega nawilżacz, ale dość spory tłuścioch i trzeba być cierpliwym żeby doczekać całkowitego wchłonięcia.  Dobrze regeneruje i nawilża. Warto użyć przynajmniej raz w tygodniu, widać poprawę.

20. Oliwka Hipp
Słynna wizażowo-youtubowa oliwka. Fajna rzecz, lubię ją po kąpieli, bardzo dobrze zmiękcza i łatwiej odsuwać skórki. Też dosyć długo się wchłania, więc lepiej tego używać jak mamy wolną dłuższą chwilę.


Przepraszam, że tak dużo tego...mam nadzieję, że choć kilka z was wytrwało i jesteście usatysfakcjonowane. Poza tym, chciałabym podkreślić, że wyraziłam tylko swoją opinię i nie mogę obiecać, że dany produkt sprawdzi się u Was. ;)

Tuesday, 24 January 2012

Earthy Angel, Color Club

Hi
I've got Earthy Angel (Color Club) for today. Sadly the photos aren't the best, the same with my cuticles and nails (I mean, the colours are quite accurate, but photos look just nasty, and my hands...I want spring so bad). It's one of these nudish shades that always seem to look the same...but actually it's really hard to find one matching our skin. This one is slightly too yellow for my liking, but it's pretty nonetheless. It's quite opaque (not a sheer type of polish), but I applied 3 coats (just in case). Maybe it's a boring colour, but I always like to have a wide selection on them...especially around Dec-Feb, because my skin isn't the nicest then...

                                                                         *  *  *
Na dziś przygotowałam Earthy Angel (Color Club). Niestety zdjęcia nie są najlepsze, tak jak moje skórki i paznokcie (tzn kolory są dość wiernie oddane, ale zdjęcia są jakieś beznadziejne i paznokcie...ech! Nie mogę się doczekać wiosny). To jeden z tych odcieni nude/cielistych, które zawsze wydają się być takie same...ale tak naprawdę ciężko znaleźć taki, który idealnie pasowałby do naszej karnacji. Ten dla mnie jest trochę zbyt żółty, ale bardzo ładny mimo tego. Jest dość kryjący (na pewno  to nie taki prześwitujący, frenchowy lakier), ale nałożyłam 3 warstwy (na wszelki wypadek). Może to nudny kolor, ale lubię mieć duży wybór podobnych kolorów...szczególne jakoś między grudniem a lutym, kiedy moje skóra niestety nie prezentuje się najlepiej...


                                                               Comparison / Porównanie

 
Earthy Angel, Barefoot in Barcelona, Chocolate Moose, Earthy Angel

Barefoot in Barcelona (OPI) and Earthy Angel (CC) are quite similar, but BiB is more pinkish and softer (I think it's more neutral in a way and fits almost everyone).

Barefoor in Barcelona (OPI) i Earthy Angel (CC) są dość podobne, ale BiB jest bardziej różowa i delikatniejsza (wydaje mi się, że to bardziej neutralny odcień i będzie pasować niemal każdemu)

Saturday, 21 January 2012

Hunter Green, IsaDora

Hunter Green, IsaDora...yet another lovely polish I got from Sabb. I love such vampy shades, they're always useful when you have a bad day, nothing to wear etc...well, they're great everyday, I guess. Anyway... It's a very dark green, which looks almost black on nails. I really love how shiny it is, it looks very chic. It's also opaque, two coats are enough. The brush is really wide, but manageable.
I always swatch on Saturdays but today the light was horrible and my cat decided to occupy my swatching spot (hence black background :P) So I managed to take photos of few polishes really...you can see updates in the Waiting Room and pick new notes. ;)

                                                                *  *  *

Hunter Green, IsaDora...kolejny super lakier, który dostałam od Sabb. Uwielbiam takie vampowe kolory, są zawsze przydatne kiedy mam zły dzień, nie mam w co się ubrać itp....hm, w sumie to przydatne są każdego dnia, heh. W każdym razie...to bardzo ciemna zieleń, która wygląda niemal jak czarny na paznokciach. Bardzo podoba mi się szkliste wykończenie i dobre krycie (dwie warstwy). Pędzelek jest naprawdę szeroki, ale do ogarnięcia.
Zawsze robię swatche w soboty, ale dzisiaj światło było tragiczne a poza tym, mój kot zdecydował się na okupowanie miejsca, gdzie robię zdjęcia (stąd czarne tło :P). W związku z tym zrobiłam tylko kilka lakierów...ale możecie zobaczyć nowości w Poczekalni i wybrać nowe notki. :)



artificial light/sztuczne światło

Thursday, 19 January 2012

I think in Pink, OPI

Hi
I decided to write about I Think in Pink, OPI for two reasons. Firstly because I'd like to get Pink Friday varnish sooo badly and this is similar in a way (well, not that much, but you know what I mean). And secondly, I tried new lightening when I was swatching this nail polish, it was definitely more pro. But taking photos was a nightmare, I couldn't get the colour right and it was so different...but now I think it's not that bad..maybe I'll try it again. What do you think?
As for the colour, it's a very pretty, soft pink. It is a bit French-y (quite sheer), but with 3 coats it looks lovely. Glossy, soft and sweet. It's opaque in 3 coats, but in the photos it always looks more sheer...it drives me mad! I don't know what's wrong with my nails. Maybe the colour isn't very unique, but very pretty and subtle.


                                                                                *  *  *

I think in Pink, OPI. Chciałam napisać dzisiaj o tym lakierze z dwóch powodów. Po pierwsze, bardzo, bardzo chcę kupić Pink Friday i są w pewnym sensie dość podobne (no, w sumie nie do końca, ale wiecie o co chodzi). A po drugie, kiedy robiłam te zdjęcia miałam okazję przetestować nowe oświetlenie, na pewno dużo bardziej profesjonalne. W każdym razie, robienie zdjęć w tych warunkach to był lekki koszmar. Nic nie było tak, jak trzeba, nie mogłam uchwycić kolorów i ogólnie było "inaczej". Teraz jednak jak patrzę na  te zdjęcia, to dochodzę do wniosku, że nie jest aż tak źle...może jednak powinnam znowu spróbować? Co sądzicie?
Jeśli chodzi o sam lakier, to jest trochę Frenchowy (lekko kryjący), ale przy 3 warstwach wygląda normalnie i ładnie. Błyszczący, subtelny i uroczy. Dobrze kryje, ale na zdjęciach na moich paznokciach wszystko jest bardziej przezroczyste...nie wiem co jest nie tak ze mną. Już mnie to wkurza! Kolor pewnie nie jest szczególnie oryginalny, ale bardzo delikatny i ładny.


It wasn't so sheer, aghhhh!


Tuesday, 17 January 2012

Wibo 391, Express Growth

Wibo 391, Express Growth for today, one of their latest colours. I'm not much into yellow in general, but this one is great and I think it's one of my favourite yellows (apart from all pastel shades, which I adore. :P). I really like it, because it's not pastel but not crazy bright either, just something in the middle. It has also some green tone in it, but it's not that visible on nails (I feared it'd be too green, like Aciiid, ModelsOwn...I was on the hunt for such a yellow for ages!) Application is alright, I don't recall and problems with it. 3 coats in the photo (just in case), but it's quite opaque.  I decided that I need more interesting yellows in my collection, but I got a feeling that many brands neglect it. I really love all new Wibo shades, they've got very unique shades and they improved their quality (I think), and it's soooo cheap, like $1,5 (it's definitely a hoarding-friendly price :P)

                                                                      *   *  *
Wibo 391, Express Growth, jeden z nowszych kolorów. Ogólnie nie przepadam za żółtym, ale ten jest dość fajny i będzie jednym z moich żółtych ulubienców (poza wszystkimi pastelowymi żółtymi, które ubóstwiam :P ). Bardzo mi się podoba, bo nie jest pastelowy ale też nie jest jakimś szalonym, jaskrawym żółtym, po prostu to coś pomiędzy. Ma w sobie też lekko zielony tony, ale na szczęście na paznokciach tego nie widać (bałam się, że będzie zbyt zielony, np jak Aciiid, ModelsOwn...polowałam na podobny żółty całe wieki!). Nie przypominam sobie żadnych problemów z aplikacją, na wszelki wypadek dałam 3 warstwy, ale ogólnie kryje nieźle. Przez niego mam ochotę na więcej nietypowych żółtych odcieni w kolekcji, ale mam wrażenie, że większość firm zaniedbuje ten kolor. Coraz bardziej podobają mi się lakiery z tej serii Wibo. Wydaje mi się, że ulepszyli formułę, mają nietypowe kolory, no i cena bardzo sprzyja zbieractwu. :P



Here's a quick photo to show you how it looks next to a 'basic', bright yellow. Note about it here.
Szybkie zdjęcie dla porównania, jak wygląda z 'podstawowym', jaskrawym żółtym. Notka o nim tu.


Sunday, 15 January 2012

Delia 53

Hello everyone,
Another Polish brand, very inexpensive. Actually I've got only 1 or 2 polishes from them and don't know what to think about them...they're not too popular and difficult to get over here. Anyways, what I like about it, it's the shade. I have a few taupe/greige/mink polishes but this one is perfect - it's not too grey, not too brown, not too purple/mauve and not too dark...it looks much worse in the photos, partially because I had a bad hands/cuticles/nails/everything day. :P Application was fine, it was nice to wear indeed.

                                                                          *  *  *
Kolejna polska marka, Delia 53 z  serii No.1...właściwie to nie wiem co myśleć o lakierach tej firmy, bo mam ich niewiele i ogólnie są trudno dostępne w mojej okolicy. W każdym razie to co podoba mi się w tym lakierze to kolor. Mam kilka beży/szarobeży/grzybni itd, ale ten jest idealny - nie za szary, nie za brązowy, nie wpada w fiolet ani róż, nie jest też zbyt ciemny...w sumie na zdjęciach wygląda dużo gorzej, między innymi dlatego, że moje ręce/skórki/paznokcie/ ogólnie wszystko miały zły dzień. :P Malowało się w porządku i miło nosiło.




Friday, 13 January 2012

Essence, Into the Dark (Vampire's Love)

Essence, Into the Dark (Vampire's Love)
Really cool nail polish, however, the swatches aren't accurate (it's more greyish, less blue in real, simply more muted). But light in winter isn't our friend, especially over here...Anyways, I didn't plan to get any nail polish from this collection, but somehow I did buy two shades (right, somehow they just jumped into my shopping basket). Luckily, I don't regret at all. It's a very pretty shade, stylish and quite edgy. It's also very opaque, even with one coat. The shimmer isn't really visible, it looks pretty creamish from a distance, no pearly effect at all. To me, it also came much darker on nails than in the bottle, but it's alright, I love every nail polish!
                                                                           *  *  *
Essence, Into the Dark (Vampire's Love)
Bardzo fajny lakier, ale zdjęcia trochę mi nie wyszły (jest taki bardziej poszarzały, mniej niebieski, przygaszony po prostu). No ale niestety, światło nie jest naszym przyjacielem w zimie, zwłaszcza, przy tej pogodzie...W każdym razie, nie planowałam zakupu żadnego lakieru z tej kolekcji, ale jakoś tak kupiłam dwa kolory (tak, jakoś tak, po prostu same wskoczyły do koszyka). Na szczęście nie żałuję, to bardzo ładny kolor, stylowy i nietypowy. Poza tym, bardzo dobrze kryje. Jedna warstwa jest już spoko. Drobinki nie są zbyt widoczne, z pewnej odległości wygląda raczej dość kremowo, żadnego efektu perły czy czegoś w tym stylu. Dla mnie też wychodzi dużo ciemniejszy niż w butelce, ale w sumie nie przeszkadza mi to...kocham każdy lakier! ;d








Thursday, 12 January 2012

Badges Alert! Important!

Hi guys!
Unfortunately I uploaded the badges on a free server and we exceeded the monthly 10GB bandwidth, which will be reactivated on 16th Feb (unless I pay)...so the images are temporarily disabled. I uploaded them on Picasa Web Albums and it should work just fine.
The badges on the sub page are still a bit messy and some are still missing, but I'm working on it. Basically it would be a good idea if you downloaded them and upload from your own hard drive (then they'll be sound and safe forever). I'm really, really sorry for the trouble, but I didn't expect that 10GB would not be enough!

So, please check Free Badges if you want to fix your missing images. Spread the word, pretty please!

(BTW, I'm very unlucky these days, when it comes to technology...I cannot post my own blog links on my FB profile because FB marks it as spam! I know some of my friends experienced that too. Anyone knows what's going on?)


                                                                      * * *

Niestety wgrałam blogowe plakietki na darmowy serwer i przekroczyłyśmy miesięczny limit 10 GB....obrazki wrócą na swoje miejsce dopiero 16 lutego (no chyba, że wcześniej zapłacę)...wgrałam je na Picasa Web Albums i już nic nie powinno się z nimi dziać.
Plakietki na podstronie nadal są w lekkim bałaganie i kilku może brakować, ale cały czas nad tym pracuję. Ogólnie, dobrze by było gdybyście zgrywały obrazki na dysk i wgrywały je na blogi ze swojego komputera (wtedy będą bezpieczne). Bardzo, bardzo przepraszam za te komplikacje, ale serio nie spodziewałam się, że 10 GB nie wystarczy.

Plakietki są tutaj.
Wystarczy kliknąć, żeby naprawić brakujące obrazki. Proszę przekażcie info dalej!
(P.S. Swoją drogą jestem jakaś pechowa ostatnio, jeśli chodzi o technikę...nie mogę na FB publikować linków swojego bloga na swoim profilu, bo FB uważa, że to spam! Kilka moich znajomych ma to samo...wiecie może o co chodzi?!)

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Since I haven't got any nail polish for today, I want to show my fave place in Rome, which I spotted in August. It was located nearby my hotel. I wish I was there... Pure magic <3


Z racji tego, że nie mam na dziś żadnego lakieru, pokażę Wam moje ulubione miejsce w Rzymie, które wpadło mi w oko w sierpniu. Było blisko mojego hotelu i chętnie bym tam znowu poszła...Czysta magia;)








Wednesday, 11 January 2012

School of Hard Rocks, Essie

School of Hard Rocks, Essie - whoa, I love this one. I was really dying to get this one when I saw the first swatches. But then, the more swatches I check, the more differently it looked everywhere. I wanted to get a smokey, muted turquoise and I started to fear that I end up with greenish grey. Maybe it just depends on your skin tone. Luckily, it looks like a muted, dusty turquoise/teal on me. I love this polish. It's going to be my favourite for a long time, I can already tell. It's edgy and interesting without being too vivid and over the top. It's also very opaque, even with one coat (2 in the photos though). So much loveliness in one bottle. ;)


                                                                              * * *
School of Hard Rocks, Essie - oj, zakochałam się w tym lakierze. Marzyłam o nim, jak tylko pojawiły się pierwsze swatche...i im więcej zdjęć oglądałam, tym bardziej miałam namieszane, bo na każdym inaczej wyglądał. Miałam nadzieję na brudny, przykurzony turkus i zaczęłam się obawiać, że dostanę zielonkawy szary. Może to po prostu zależy od koloru skóry. Na szczęście, na mnie wygląda jak ten przygaszony, dziwaczny turkus. I kocham ten lakier. Już teraz wiem, że na długo zostanie moim ulubieńcem. Jest ciekawy i nietypowy, a przy tym nie jest zbyt jaskrawy czy przesadzony. Poza tym świetnie kryje, nawet 1 warstwa (na zdjęciu jednak 2). Tyle wspaniałości w jednej butelce. ;)





Monday, 9 January 2012

My first splatter mani!

Hiya,
I made my first splatter mani yesterday. It was a bit tough at the beginning and I wanted to stop (nail polish from a straw kept on flying everywhere but my nails). Now I love it though! And I feel like experimenting with various colours. It's much fun, really. And it looks fun, too. I hope I'll post more of these soon. I'm really happy I did it, it was a refreshing experience... I haven't worn any nail polish since New Years Eve! Weird! I used Models Own polishes: Purple Rain, Beth's blue and Aciiid.

                                                                           * * *
Wczoraj zrobiłam sobie splatter/rozbryzgowy (?) manicure. Na początku trochę mi nie szło (lakier ze słomki lądował wszędzie tylko nie na paznokciach) i chciałam sobie dać spokój, ale teraz jestem zachwycona i chcę poeskperymentować z innymi kolorami. Niezła zabawa i wygląda też fajnie...mam nadzieję, że niedługo zrobię inne kombinacje . Cieszę się, że zrobiłam go wczoraj, trochę od niechcenia, znowu się zakochałam w lakierach...nie malowałam paznokci od Sylwestra! Dziwactwo. Użyłam lakierów Models Own : Purple Rain, Beth's Blue i Aciiid.


My right hand debut on the blog!


Sunday, 8 January 2012

Suzi Says Feng Shui, OPI

Suzi Says Feng Shui, OPI... It was a difficult shade to photograph, it's still a bit different in real life, but I did my best (considering light in winter...). It's slightly darker and more smokey. I would say it's one of the most unique blue shades that I own, it's hard to find dupes. I also think that Suzi Says Feng Shui together with Jade  is the New Black were the coolest in Hong Kong Collection. It applies like butter and requires 2 thin coats.


                                                                       * * *
Suzi Says Feng Shui, OPI...trudny kolor do oddania na zdjęciach, jest trochę inny na żywo ale zrobiłam co tylko mogłam (szczególnie biorąc pod uwagę zimowe światło). Jest trochę ciemniejszy i bardziej przybrudzony. Wydaje mi się, że to jeden z najoryginalniejszych niebieskich w moich lakierach, ciężko znaleźć jakiś podobny. Poza tym, uważam, że Suzi Says Feng Shui razem z Jade is the New Black to najfajniejsze lakiery z kolekcji Hong Kong. Maluje się nim bardzo łatwo i dwie cienkie warstwy spokojnie wystarczają.




 I don't know what for but I also started tumblr account, I don't know how it works yet, but here's the link http://whalesnails.tumblr.com/

Saturday, 7 January 2012

140 Lilac, My Secret (scented)

Hello,
Yet another Polish brand, they produce make up and nail polishes, it's inexpensive and rather teen-oriented (similar to Essence, I'd say). Anyway, it comes from spring/summer scented collection (I'm a bit belated, as usual). I'm not a bit fan of this particular scent, I must say...luckily, it doesn't last long. Or at least I can't smell it. I really like the shade though, it's a cool shade of lilac but it's more pale than my other lilac polishes. What is surprising, it gets more vibrant in the sunlight. Application is also fine, not a typical pastel-nightmare. 2 coats.

                                                                         *  *  *
Kolejny polski lakier, 140 Lilac z My Secret. Pochodzi z zeszłorocznej pachnącej serii, która pojawiła się jakoś koło wiosny/lata (trochę się opóźniłam, jak zwykle). Zapach nie za bardzo mi podpasował...ale na szczęście długo się nie utrzymuje, a przynajmniej ja go nie czuję. Podoba mi się za to odcień, chłodny lila ale dużo jaśniejszy niż moje inne lila lakiery. W słońcu robi się bardziej nasycony, co jest trochę zaskakujące. Malowało się bez zarzutu, na pewno nie jak typowym pastelowym koszmarem, uff. 2 warstwy.






Please check my Waiting Room, I added new polishes. Your help needed (and much appreciated)!


Zajrzyjcie do Poczekalni, dodałam nowe lakiery, potrzebuję Waszej pomocy (i bardzo ją doceniam)!

Friday, 6 January 2012

Simple Beauty 304

Hi,
Simple Beauty 304 - just another Polish nail polish brand, we have so many, we're blessed! It's another inexpensive brand with quite interesting nail varnishes (I love their glitters especially!). I like the bottle in this series, it looks so retro and cute. Some shades even had  a matching cap, just like Essence's Colour&Go series. I really like this nail polish itself, even though it doesn't look opaque in the photos, in real life it looked just fine with 2 coats. It's nice and shiny. I like the colour, too...I couldn't find anything similar for ages. I think it might be similar to Four Leaf Clover from China Glaze, but I don't have it, so I can't really tell. And it's really opaque!

                                                                        *  *  *
Simple Beauty 304 - kolejny polski lakier, jesteśmy szczęściarami z taką ilością firm. Śmieszne są te lakiery. Spodobały mi się butelki, są urocze i retro, a niektóre kolory miały nawet dopasowane do lakieru nakrętki - coś jak seria Essence, Colour&Go. Lakier sam w sobie też mi się podoba. Na zdjęciach wygląda jakby nie był kryjący, ale na żywo wyglądał w porządku po dwóch warstwach. Jest fajny i ładnie się błyszczy. Kolor też wpadł mi w oko, nie mogłam takiego znaleźć od wieków. Wydaje mi się, że może być podobny do Four Leaf Clover z China Glaze, ale nie mam go, więc tak naprawdę nie mogę stwierdzić, heh. I naprawdę ładnie kryje!







Tuesday, 3 January 2012

Colour Alike 464 vs Opi, Miami Beet

Hello,
Another polish which I got from SpookyNails. She's not a fan of pinks (unlike me) and she was curious whether 464, Colour Alike is a dupe for Miami Beet. They're not exact dupes, but I'll write about it later. A few words about 464 first - it's a bright, juicy mid-pink with some stronger red hints (not like Barbie pink), hope you know what I mean. It also applies easily and has very high gloss...I really love how shiny it is. It required 2 coats to be opaque.

                                                                           *  *  *
Kolejny lakier, który dostałam od SpookyNails. Nie przepada za różowymi paznokciami (w przeciwieństwie do mnie) i była ciekawa czy jest bliźniakiem Miami Beet. Nie są identyczne, ale o tym napiszę potem, najpierw kilka słów o 464, Mulę róż. To jaskrawy, soczysty, średni róż podbity czerwienią (nie jak np typowy Barbie pink), mam nadzieję, że wiecie o co mi chodzi. Maluje się nim bardzo łatwo i jest bardzo szklisty...naprawdę podoba mi się jego połysk. Do krycia potrzebne są 2 warstwy.




                                                                         *  *  *

When it comes to 646 vs Miami Beet comparison - they're quite similar but you can clearly see the difference, Miami Beet is darker, deeper. I think Miami Beet is just a very unique shade, whereas 464 is a regular, juicy pink (but still very pretty).
                                                                         
                                                                         *  *  *


Jeśli chodzi o porównanie 646 z Miami Beet - są dosyć podobne, ale jednak wyraźnie widać różnicę. Miami Beet ma ciemniejszy, głębszy kolor. Wydaje mi się, że Miami Beet jest po prostu bardzo wyjątkowym lakierem, a 464 to typowy, soczysty róż (ale bardzo ładny).

Miami Beet, 464, Miami Beet, 464


Monday, 2 January 2012

Wibo, Extreme nails 78

Hi
I'm always belated, but I wanted to wish you a happy New Year!
And for today, I've got an amazing nail polish which I received from my nail polish friend and I was so, so, sooo happy.  Wibo Extreme Nails, 78.  Wibo is an inexpensive brand and they often have new nail polishes, but it always seems pretty random. I waited too long to get this shade and then it was simply gone. I forgot about 78 a long time ago (no use crying over spilt milk, right) but bang, I have it. :D I received as a gift with other polishes which we ordered together, but I went crazy over this one...because it's so amazing. One of the most unique polishes I've ever seen. It's kind of smoky, dirty turquoise/greenish teal with fine, green shimmer (it doesn't look green in the photos, I know). And jelly finish! 100% love.

                                                                    * * *
Jak zwykle jestem trochę spóźniona, ale chciałabym wszystkim życzyć wszystkiego najlepszego w Nowym Roku. :)
A na dziś mam po prostu świetny lakier, który dostałam od lakierowej koleżanki i jestem bardzo, bardzo szczęśliwa, Wibo, Extreme Nails, 78. Jak wiemy Wibo to niedroga marka, która często wypuszcza nowe lakiery i często jest to trochę chaotyczne i przypadkowe (przynajmniej w moich Rossmannach). Nie wiem dlaczego tak długo zwlekałam z zakupem tego koloru, aż w końcu już go nie było. Szybko przestałam o tym myśleć, bo przecież nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem...a tu bum, mam go! :D Dostałam go w prezencie razem z naszym wielkim zamówieniem Color Club etc, ale oszalałam najbardziej na punkcie tego lakieru. To jeden z najbardziej unikalnych kolorów, jakie mam. Brudny, przydymiony turkus, morski wpadający w zieleń z drobnym zielonym shimmerem (na zdjęciach nie wygląda na zielony, wiem). I wykończenie jelly. 100% miłość. ;)







BTW, check my another blog with artworks, bags etc. I changed its addres from taxi-shoes to loonylooks. Click click www.loonylooks.blogspot.com 
If you ever followed or linked me, you may want to change it. New subscribers are welcome too, of course. ;) Thanks!

                                                                    * * *
A tak przy okazji, możecie zobaczyć mój inny blog z rysunkami, torbami itd...zmieniłam jego adres z taxi-shoes na loonylooks. Klik Klik www.loonylooks.blogspot.com
Jeśli go subskrybowałyście albo linkowałyście to możecie sobie pozmieniać. Nowi obserwatorzy również są mile widziani :) Dzięki.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...