Thursday, 4 October 2012

You will be missed

I wanted to write about something new, something that hasn't appeared on my blog yet. Just recently I came through a lot of products in my stash which are discontinued and these are products which I'm going to miss a lot. I can understand that some of them come from limited editions or holiday collections, but still, I find it upsetting. And it happens so often in the world of cosmetics - you fall in love with something and it's gone! Have a look at my list and feel free to mention yours ;)

                                                                        *  *  *

Od jakiegoś czasu miałam ochotę napisać o czymś innym, czymś nowy, o czym  jeszcze nie pisałam na blogu. Tak dla świeżości umysłu. Ostatnio zdałam sobie sprawę, że jest całkiem sporo rzeczy, które nie są już dostępne, a które przy okazji są/były moimi ulubionymi produktami i będzie mi ich bardzo brakować. Oczywiście rozumiem, że niektóre rzeczy muszą znikać, są z limitowanych kolekcji i tak dalej, ale to i tak smutne. A dodatku taka sytuacje powtarza się nagminnie w świecie kosmetyków - ekspresowo się w czymś zakochujemy, a potem równie ekspresowo te rzeczy znikają z półek. Zerknijcie na moją listę i jeśli macie ochotę, to podzielcie się swoją. ;)
 






1. Alterra, Apricot&Wheat conditioner
I used to spend a lot of money on hair products, which didn't really do much to my hair. Then I decided to start buying cheaper stuff and the results were almost the same. I tried many many products and fell in love with this one. It made my hair feel soft and much sleeker in a very specific way (I haven't encounter any similar product, expensive or inexpensive, seriously). They decided to discontinue it, sweet!

1. Alterra, Apricot&Wheat conditioner
Słynna już odżywka z Alterra. Swego czasu sporo wydawałam na produkty i eksperymenty z włosami. Efekty były głównie znikome albo po prostu złe. Postanowiłam zacząć kupować znacznie tańsze rzeczy i w sumie wiele się nie zmieniło. Próbowałam naprawdę wielu kosmetyków i w końcu trafiłam na tę odżywkę. Moje włosy były miękkie i gładkie, ale w taki specyficzny sposób (naprawdę nigdy nie miałam odżywki, która tak by działała - czy to droga czy to tania). No i wycofali moją ulubioną, tanią odżywkę, bosko!



2. Lush, Soft Touch (Solid Body Butter)
Body butter is inside the tin, but since I used it a lot and it's almost gone, I decided to spare you the view, hah.  I used to buy it when I lived in London, then I ordered it online once I was back home.It was discontinued  short after as well (hopefully, it will be back in their Retro line some day, but surely it will be more expensive). It's easy to find similar products, but the scent is so distinctive and so Lush that I'm going to miss it a lot.

 2. Lush, Soft Touch (masło do ciała w kostce)
 Masło jest oczywiście w puszcze, ale niewiele z niego zostało, nie wygląda już najlepiej i z wiadomych powodów postanowiłam oszczędzić Wam tego widoku. Kupowałam te kostki kiedy mieszkałam w Londynie, potem zamawiałam je przez internet kiedy już wróciłam i zaraz po tym masło zostało wycofane (może kiedyś wróci do ich linii Retro, kto wie, ale na pewno będzie już sporo droższe). Nie jest trudno znaleźć produkty o podobnym działaniu, ale zapach jest tak specyficzne i tak Lushowy, że na samą myśl już tęsknię!


3. L'Occitane Hand&Body Cleansing Mousse
I'm a fan of rose scents, so I just had to buy it when I saw it in L'Occitane store 3 or 4 years ago. It's a rose-scented mousse with Shea extract. Actually I used it up already, I just kept it for memories (exp date was this July, though). It's a very soft and mild product, it gave something between foamy-creamy effect. It was very convenient to use and it lasted fairly long, I used it to wash hands from time to time. I checked the website and this particular fragrance line is not available anymore, so does other mousse products. That's a shame, I'd love to buy more smiliar products.

 3. L'Occitane Hand&Body Cleansing Mousse (mus do mycia rąk i ciała)
Uwielbiam wszystkie różane zapachy, więc od razu kupiłam ten produkt, gdy tylko zobaczyłam go w sklepie L'Occitane jakieś 3-4 lata temu. Właściwie jest już zużyty, trzymam go z sentymentu (w sumie stracił ważność dopiero w lipcu). Jest to pianka/mus do mycia rąk i ciała o zapachu róży z ekstraktem Shea, bardzo delikatny i łagodny, daje wrażenie takiej kremowej pianki. Dozownik ułatwia korzystanie i dzięki temu starcza też na dość długo (nie wylewamy i nie wyciskamy za dużo). Używałam go głównie do mycia rąk, od czasu do czasu. Niedawno sprawdzałam stronę L'Occitane, ale niestety tej linii zapachowej już nie ma w asortymencie, ani żadnych innych produktów w musie. Trochę szkoda, bo bardzo mi się podoba taka forma mydła i chętnie znów kupiłabym  podobny produkt.

4. L'Occitane, Solid Perfume (Eau du Val)
I also bought it ages ago in London. Similarly, this scent line is not available anymore, which is a shame because it's truly fabulous - fresh, flowery and girly (usually I wear much stronger and heavier scents, but it's great for refreshment during a busy day or a trip). It lasts forever as well, it's hard to see any usage, I just carry it in my purse to sniff it from time to time. I love the idea of solid perfumes I never manage to buy mini perfume bottles or carry samples in my purse  (I always fear they're going to break etc.) I'm on the hunt for a new one!

4. L'Occitane, Perfumy w kremie (Eau du Val)
Te perfumy w kremie też kupiłam całe wieki temu, jeszcze w Londynie i podobnie jak z musem wyżej, ta linia zapachowa też już niedostępna. Szkoda, bo zapach jest naprawdę świetny - świeży, kwiatowy i dziewczęcy, ale też nietypowy (normalnie lubię mocniejsze i cięższe zapachy, ale ten akurat jest super do odświeżenia w czasie długiego dnia czy wycieczki). Wystarcza naprawdę na wieki, używałam go długo i często, trudno dostrzec jakikolwiek ubytek...teraz noszę go w kosmetyczce, żeby sobie powąchać od czasu do czasu. ;) Ogólnie bardzo lubię koncept perfum w kremie - zawsze wolę kupić duże perfumy niż mianiaturę, a noszenie ze sobą próbek też do mnie nie przemawia . Zdecydowanie zacznę poszukiwania jakichś nowych w kremie!
 

5. Yes to Carrots, Lip Butter (Berry)
That's my favourite lip balm line ever, it indeed feels like butter on lips. I mean, it's not very greasy, but the nourishing effect is amazing. It also lasts on lips for a long time. The scents are soft and not overpowering (I also had Melon and Carrot), they seem natural and don't have strong taste. Sadly, I haven't seen them in Sephora stores for ages...they replaced them with tinted lip balms, but they just don't appeal to me. I checked Yes to Carrots website and they have other lip balms, similar to these ones, so I hope they'll reach Poland at some point.
  
5. Yes to Carrots, Lip Butter (Berry)
To moja najulubieńsza linia balsamów pielęgnacyjnych do ust, rzeczywiście są lekko maślane. Tzn. nie są oczywiście tłuste, ale efekt odżywienia i nawilżenia jest niesamowity. Utrzymują się długo na ustach a zapach jest delikatny i niechemiczny (miałam też melonowy i marchewkowy), są naturalne i nie mają żadnego smaku. Nie widziałam tych pomadek w Sephorze od wieków...zostały chyba zamienione na koloryzujące balsamy, ale jakoś mnie to nie kręci, szczerze mówiąc. Sprawdzałam stronę Yes to Carrots i pojawiła się jakaś inna seria podobnych balsamów, więc pozostaje mieć nadzieję, że trafią wreszcie do Polski i będą równie fajne.
 

6. Lush, Glogg, shower gel
A Christmas shower gel, which to me smells like spicy Coke. It's hard to describe it, but I just love it. It's strong, weird and a bit masculine. To my sadness, it did not appear in this year Christmas line. I have some left overs in a few bottles, but I'm going to miss it a lot. It's one of my favourite Lush products ever. There are no other scents like that, so it's impossible to replace it. I also liked the fact that it's not extremely foamy, rather creamy and so it didn't dry my skin. Hope it's back next year!

6. Lush, Glogg, żel pod prysznic
Żel pod prysznic ze świątecznej kolekcji Lush. Według mnie pachnie jak Coca Cola z przyprawami korzennymi. W sumie trudno opisać ten zapach, ale kocham go na zabój. Jest mocny, dziwny i nieco męski. Niestety ku mojej rozpaczy nie pojawił się w tegorocznej Lushowej kolekcji na święta. Mam zachomikowane jakieś butelki, ale jak je skończę to będę bardzo bardzo tęsknić. To jeden z moich ulubionych produktów Lusha. Nie ma takich zapachów nigdzie, według mnie nie da się go niczym zastąpić. Lubię też w tych żelach to, że nie pienią się za dużo, są raczej kremowe i nie wysuszają mojej skóry.


7. L'Occitane, shower gel (Vanilla&Shea)
Yawn, yet another L'Occitane line which is discontinued. :) I bought it together with Rose Mousse and I love its scent. It says Vanilla&Shea but it feels much more complex, more weird and spicy. Very unusual as well. I can only hope they will re promote this line at some point. Sadly I have to use it up quickly, because expiry date is WATCHING ME.

  
7. L'Occitane, żel pod prysznic (Wanilia i Shea)
Zieeew, kolejna rzecz z L'Occitane, która jest wycofana. :) Kupiłam ten żel przy okazji zakupu tej różanej pianki, i też uwielbiam ten zapach. Niby jest to Wanilia i Shea...ale sprawia wrażenie czegoś dużo bardziej złożonego, dziwnego i nieco orientalnego. Naprawdę nietypowy...mogę mieć tylko nadzieję, że kiedyś wznowią tą linię zapachową. Niestety muszę go zużywać już szybko, bo data ważności PATRZY NA MNIE (wielkimi oczami!)

 
8. Lush, Lady Catrina Soap
Another Lush product which comes from a limited collection, this one was from Halloween series. It was released in at least two consecutive years and sadly didn't appear this year. Since I have hundreds of soaps I didn't stock any...just have this piece and another tiny one. It will be difficult to live without it, especially it's not  re-released next year. Not only it is purple, but also smells like purple Skittles. :)

8. Lush, Lady Catrina Soap
A na sam koniec kolejna rzecz Lush, tym razem mydło z limitowanej kolekcji na Halloween. Pojawiało się co najmniej przez dwa lata pod rząd, a w tym roku niestety go nie ma. W związku z tym, że mydeł mam na kilogramy nie zrobiłam wielkich zapasów...mam tylko ten kawałek i drugi jeszcze mniejszy. Smutno będzie żyć bez niego, szczególnie jeśli nie pojawi się też i w przyszłym roku. Nie tylko jest fioletowe, ale i pachnia jak fioletowe Skittlesy.

10 comments:

  1. Też lubiłam tą odżywkę Alterra i też mi szkoda, że ją wycofali... Dobrze, że chociaż zostawili tą z granatem.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Na mnie aż tak dobrze ta z granatem nie działa, niby mają jakieś nowe wprowadzać, ale wątpię, że będzie mi pasować tak jak ta (nie ma to jak mój wrodzony optymizm;D)

      Delete
  2. The items all sounds so great!

    ReplyDelete
  3. Oj tak, takie wycofywanie kosmetyków, które bardzo nam pasują jest wkurzające...
    Np ostatnio wycofano odżywkę z olejkiem babassu Isana, a bardzo ją lubiłam, szkoda... I znowu trzeba będzie szukać czegoś innego.

    ReplyDelete
  4. Morela z Alterry to była moja ulubiona odżywka, zaraz obok Biovaxa aloesowego... Cudownie wzmacniała skręt. Oby tylko teraz nie przyszło Rossmannowi do głowy wycofywać tej z granatem (tfu, tfu, odpukać.

    Kiciunia888

    ReplyDelete
  5. Mnie zastanawia dlaczego tak nagle co chwilę wycofują cos z alterry,hmm,może cos nie jest ok z ta firmą,tzn z jej kosmetykami,moze jakieś składniki?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Sama nie wiem czemu tak kombinują...może ze względu na to, że mają naturalne składniki, co chwila nie mają do jakichś dostępu i muszą zmieniać składy. Wiem, że Lush np zrezygnował z tego masła, bo nie mogli kupować jakiegoś składnika na dotychczasowych zasadach.

      Delete
  6. Fajne masz rzeczy :P Szkoda, że ze mnie taki sęp i nie kupuję fajnej pielęgnacji, za to mam prawie 1000 lakierów lol

    ReplyDelete
    Replies
    1. No ja niestety na lakierach też raczej nie oszczędzam. :P

      Delete
  7. Moim hitem stał się szampon z kofeiną z Alterra. W ogóle Rossmanowskie marki rządzą w mojej łazience, zawsze robię spore zapasy podczas pobytu w PL. Także wycofanie tych produktów z Rossa przeżywam i zastanawiam się, jak żyć panie premierze...? ;)

    ReplyDelete

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...