Wednesday, 24 October 2012

London Make up and Lush


Hello,
Actually I didn't plan to buy so many make up products (I think I didn't want anything in fact. :P), but I had to go to every possible TK Maxx store in central London because of my brother. I was really bored there as I hated all female clothes so I stuck to cosmetics which on contrary are great ...oh Christ! God bless Tk Maxx :p
I''m really happy that I got them, I was bored to death with my Inglot&MAC palettes, so these are a great refreshment in my make up kit.  I'm slowly getting addicted to Urban Decay and Too Faced!
Some of the kits had eyeshadows primers attached, so it was a great deal (one is full size!)


                                                                           *  *  *
Dalszy ciąg nowości...nie planowałam kupowania tak wielu rzeczy do makijażu (tak właściwie to nic nie chciałam :P), ale przez mojego brata musiałam chodzić dosłownie do każdego TK Maxxa w centralnym Londynie. Nudziłam się tam przeokrutnie, damskie ubrania są tam straszne, więc zawsze kończyłam w dziale kosmetycznym...i tam już jest bosko. Bardzo się cieszę z tych paletek, ostatnio już nie mogłam znieść swoich cieni z Inglota i MACa, więc to super odswieżenie w kosmetyczce. Czuję, że powoli uzależniam się od Urban Decay i Too Faced..o nieee. Aha, niektóre zestawy miały nawet dołączone bazy pod cienie, więc to naprawdę fajna okazja (jedna jest pełnowymiarowa!)








Nonetheless the most anticipated store was Lush. I usually order online but I just had to go there and have a look (or rather a sniff:)) because it's a great experience. I didn't buy that many things because I have a lot of cosmetics and I don't want them to pile up really. I only got quite a lot of soaps, they're one of my favourite Lush products (Christmas new soaps are fantastic!). There's also a fresh face mask which I got for bringing clean black pots. And I had to try their new face cleanser Let the Good Times Roll and buy my  all time favourite Buche de Noel. :) Reviews coming up soon. :) Let me know what would you like to see first.

Makijaż makijażem, ale najbardziej wyczekiwanym przeze mnie sklepem był Lush. Zwykle zamawiam przez Internet ale po prostu musiałam tam pójść i wszystko dokładnie pooglądać (a raczej powąchać. :)) Nie kupiłam przesadnie dużo, mam sporo kosmetyków i nie cierpię jak mi się gromadzą i kurzą. Dorwałam tylko sporo mydeł, bo to moje ulubione produkty w Lushu (nowe świąteczne są fantastyczne!). Dostałam też świeżą maseczkę za przyniesienie czystych opakowań. I musiałam koniecznie wypróbować nową pastę do mycia twarzy Let the Good Times Roll i dokupić swojego ulubieńca Buche de Noel. Recenzje będą niedługo. Dajcie mi znać co chciałybyście zobaczyć najpierw. :)




12 comments:

  1. Jak sprawują się mydła z Lusha na ciele? Używasz po całości czy tylko do rąk?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja lubię też do ciała zamiast żelu normalnego, bo mniej wysuszają i fajniej pachną. Tylko one nie pienią się jakoś bardzo więc może to komuś nie pasować. Ja do ciała najbardziej lubię Snowcake bo jest baaardzo kremowy. :)

      Delete
    2. No właśnie zbieram się do jakiegos okołoświątecznego zamówienia i czaję się na te mydła, może wypróbuję Snowcake? U nas wysyłka jest koszmarnie droga, cena tak chora że zawsze zniechęca mnie to do zakupów, dlatego robię tylko raz w roku ;)

      Delete
    3. Ja też zwykle raz w roku :) Akurat świąteczna jest przed moimi urodzinami więc mam pretekst do zakupu zawsze. :) Czasem też załapię się na wyprzedaż po świętach, ale to różnie. Snowcake bardzo polecam, kwestia zapachu tylko - ja lubię/toleruję wszystko z Lusha jeśli chodzi o zapach, więc biorę w ciemno bez problemu. Niedługo zacznę testować te wszystkie nowe mydła (tzn Mr Punch i to różowe/białe North Pole), zrobię o nich notkę jak najszybciej. :)

      Delete
  2. Paletka In Your Dreams ma świetne opakowanie!
    Do Lusha jestem zniechęcona, bo jak byłam tam pierwszy raz i kupiłam m.in. dwa szampony w kostce, to dopiero w hotelu zorientowałam się, że nie dostałam gratisowego pudełka do nich.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oj, to szkoda, że sie zraziłaś. Ja już przywykłam żeby się dopominać o wszystko w sklepach... wiem, że to ich obowiązek ale można trafić na kogoś nowego albo zamotanego, więc wolę sama zadbać. :P Chociaż z tymi puszkami to ogólnie dziwne, w sumie ten gratis raz działał raz nie, ja dużo razy nie dostałam tej puszki. Ale powiem Ci, że nie są jakieś ekstra te puszki, więc wiele nie straciłaś. :D

      Delete
    2. Jakoś całkowicie to się nie zraziłam, planuję zamówienie internetowe kiedyś - intryguje mnie żel Freeze na lato, niedostępny stacjonarnie (o ile w ogóle jeszcze go robią). A promocja wtedy była, bo pytałam młodzieńca, który mi pomagał w zakupach :) no ale głupio mi było wracać na drugi dzień. Wiem, że żaden szał, po prostu chciałam wtedy od razu myć włosy tym szamponem i móc go gdzieś schować...

      Delete
    3. A jak całkowicie się nie zraziłaś, to dobrze. :D Nie no, a z puszką rozumiem niezadowolenie, też bym na pewno była niepocieszona. Ja jej nie lubię bo się brudzi, większość szamponów się przykleja i ciężko je wyjąć (szczególnie jak są nowe i idealnie pasują rozmiarem). Zaintrygowałaś mnie żelem, muszę coś o nim poszukać. :)

      Delete
  3. ile kosztowaly te paletki? :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Między 5-14 funtów, tak mniej więcej.

      Delete
  4. ja też bym chciała ruszyć na zakupowe szaleństwo :(

    ReplyDelete

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...