Saturday, 1 September 2012

AMC 68 Blush, Inglot

AMC 68 Blush, Inglot
Some time ago Inglot released a brand new line of very vivid matte blushes...obviously I had to try it straight away. I must say that I'm usually happy with my Inglot products and I haven't bought anything that would be a major let down. This spring/summer I really got into matte blushes because the give a fresher and younger look (at least to me), so I was delighted to see this collection. I only bought one refill so far (been using it for the whole summer), but I like it a lot, surely I'll be getting more soon! AMC 68 is a bright coral, which isn't either too pink or too orange, just perfect coral. It is very well pigmented, but surprisingly (and luckily) it doesn't look crazy once applied on cheeks. It is blendable and you can easily build up the colour. The only drawback is that it's very soft and produces a lot of excess. In the 2nd picture you can see it, I touched it with my brush very lightly and this is what we get. For me personally, it isn't really a drawback...it's easier to see how much product I applied on the brush and it is easier to get rid of any excess because it sits lightly on the brush. I mean, I don't consider it to be a drawback but I decided it was worth mentioning. The blush also stays long on my face, longer than for example MAC's Mineralize Blushes (but this obviously depends on your skin type). Anyway, I can recommend this product and I think we get great value for little money.


                                                                       *  *  *
AMC 68 Blush, Inglot
Jakiś czas temu Inglot wypuścił nową linię matowych, jaskrawych róży do policzków. Musiałam od razu wypróbować! Zazwyczaj jestem zadowolona ze wszystkich produktów Inglota i nie miałam jeszcze takiego, który byłby kompletnym nieporozumieniem. Tej wiosny/lata bardzo napaliłam się na matowe róże, bo doszłam do wniosku, że dają taki świeższy i młodszy wygląd (przynajmniej ja to ta widzę), więc byłam zachwycona tą kolekcją. Do tej pory kupiłam tylko jeden róż na wypróbowanie i używałam go przez całe lato...jestem zadowolona i na pewno sięgnę po kolejne wkłady. AMC 68 to taki idealny, soczysty koral - nie jest zbyt różowy ani zbyt pomarańczowy. Jest też mocno napigmentowany ale o dziwo nie wygląda dziwacznie na policzkach. Łatwo wtapia się w skórę i można łatwo stopniować nasycenie koloru.  Jedyną wadą jest to, że jest dość miękki i robi się taki pyłek, który możecie zobaczyć na drugim zdjęciu (użyłam pędzla naprawdę delikatnie, i oto efekt). Tak naprawdę dla mnie osobiście nie jest to wadą - dużo łatwiej zobaczyć ile produktu mam na pędzelku i łatwiej strzepnąć nadmiar. Uznałam jednak, że warto o tym wspomnieć, bo możliwe, że komuś przyda się ta informacja. Aha, ten róż wytrzymuje dość długo na mojej twarzy, dłużej niż np Mineralize Blush z MAC (jednak wiadomo, to zależy od cery). Z czystym sumeineim chciałam polecić ten róż, bo uważam, że to super produkt za niewielką cenę (ok 20zł) :)



11 comments:

  1. Mam dokładnie taki sam zestawik ;). Też sobie chwalę i często używam :D.

    ReplyDelete
  2. piękny kolor :) kiedyś miałam podobny z miss sporty ale już go nie produkują

    ReplyDelete
  3. Piękny kolor, taki świeży :)

    ReplyDelete
  4. Wow, świetny odcień. Ja bardzo lubię kremowe cienie Inglota, ale i tym się chętnie przyjrzę.

    ReplyDelete
  5. O, fajny. Chyba się kopsnę do Inglota.
    Wolę taki pyłek, niż błyszczący kamień jaki mi się zrobił na (chyba wypiekanym) różu z Essence >_<

    ReplyDelete
  6. Bardzo lubię kosmetyki Inglota, ten kolor również mi się przypodobał:)

    ReplyDelete
  7. Fajny kolorek, ja z tej serii mam AMC 70 i też jestem z niego zadowolona chociaż jest strasznie mocno napigmentowany i przy chwili nieuwagi można się nim 'pokaleczyć' ;)

    ReplyDelete

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...