Wednesday, 30 November 2011

Paper punch!

Hello
For today I've got a silly mani which I did today (in despair). I'm basically in pain these days and I don't know what to do with myself. I suddenly spotted a paper punch and I thought that a manicure with paper confetti might be well funny (See, I was really desperate). You can use any colour, any paper, texture...how great! I decided to go for black and white letters for starters. I also used tweezers and  paper glue to make the dots stick more properly. Basically the thinner paper you use, the better.  Then loads of top coat.

                                                                      * * *
Na dzisiaj trochę głupkowate mani, które zrobiłam w akcie desperacji. Od kilku dni czuję się nieciekawie i jak mam wolną chwilę, to nie wiem co ze sobą począć. W tej samopoczuciowej mieliźnie zobaczyłam nagle dziurkacz i stwierdziłam, że manicure z konfetti może być całkiem fajny (Widzicie, naprawdę miałam kryzys). Można użyć każdego koloru, papieru, wzorku...całkiem ekscytujące. Na początek zdecydowałam się na czarno białe litery. Potrzebna mi była też pęseta i klej do papieru, żeby dokładnie przykleić te kropki. Ogólnie im cieńszy papier, tym lepiej, bo mniej odstaje. No i na koniec, sporo top coatu.




Tuesday, 29 November 2011

Jumpy 167 (from Vipera)

Hello ladies,
I hope my international readers (if there are any at all) are not extremely bored with me posting such underground nail polish brands. I just swatch my stash randomly, but every time I grab another OPI or ChinaGlaze I just go 'meh, it's been everywhere already'...
That's another Polish brand and their series of mini polishes called Jumpy. This one is pale, light grey, number 167. The shade is neutral, which I think is very flattering. It doesn't look bluish, greenish or purplish, just pure grey. It dries quickly and needs 3 coats (but perhaps 2 would be enough, the thing is that the brush is really small and it somehow applies really thin coats). 

                                                                  * * *
Lakier Vipery z serii Jumpy, numer 167. To blady, jasny szary - jest neutralny przez co ładnie wygląda na dłoniach...nie ma żadnych niebieskich, zielonych czy fioletowych tonów, po prostu czysta szarość. Dostałam ten lakier w prezencie od lakierowej koleżanki i jestem z niej bardzo zadowolona. Nie zawsze szarość u mnie ładnie wygląda, zwykle brzydko...a ten jest w sam raz. Wysycha szybko, ale potrzebne są raczej 3 warstwy, żeby ładnie wyglądał (dwie pewnie byłyby też okej, zależy od techniki malowania - dla mnie ten pędzelek jest jakiś za mały i zawsze warstwy są zbyt cienkie).


Monday, 28 November 2011

Misa: Got it made in the shade

Hello
Got it made in the shade, Misa - this is my birthday party nail polish choice. And I just can't remember its name, never ever. I simply don't get it. Anyway, it's one of my favourite shades, pale, washed out khaki. The green tones get more visible in artificial light, but still, it's not extremely green. You need only two coats for full opacity and it applies real easy. I've read on other blogs that their twin polishes (like Da Bush, Essie and Stranger Tides from OPI are less opaque but the colours are pretty much the same). I also didn't apply top coat for the party (because I was running out of time - same old story), but I had no tip wear whatsoever for the next two days.
I think Misa polishes are amazing, I got only 4, but each of them is really great when it comes to quality, drying time, application. Oooh, I wish I could get some more soon!


                                                               * * *
Got it made in the shade, Misa - to mój wybór lakierowy na urodzinowe wyjście. A tej nazwy nie mogę po prostu zapamiętać, nigdy, przenigdy. Po prostu jakoś mi nie leży. W każdym razie, to jeden z moich ulubionych kolorów, jakby jasne, wyprane khaki. W sztucznym świetle zielone tony są jeszcze bardziej widoczne, ale nie jest taki zielony-zielony. Wystarczą mu dwie warstwy i bardzo łatwo się nim maluje. Czytałam na innych blogach, że jego lakierowe rodzeństwo (czyli np Da Bush, Essie czy Stranger Tides z Opi są mniej kryjące, ale kolory są niemal identyczne). Aha, przed wyjściem nie użyłam top coatu (bo miałam za mało czasu, jak zawsze!), ale mimo to, końcówki w ogóle się nie starły przez następne dwa dni.
Uwielbiam lakiery Misy, mam tylko 4 ale każdy jest świetny jeśli chodzi o jakość, czas schnięcia i łatwość malowania. Chciałabym kupić więcej niedługo...o nie!




Saturday, 26 November 2011

Mollon Pro, 6

Hello,
A  very difficult to photograph nail polish today, Mollon Pro 6. My camera always goes crazy when it comes to reds and pinks, I always edit the pics to make the colours look as accurate as possible, but this time I went crazy too and didn't know what to do to make it look proper.  So apologies... Anyway, it's a very nice pink, reminds me of ham colour a little. It's not too bright, not too muted, just moderate...it's just a shade, which would suit everyone, I would say...Well, and you may say it's boring, but I find such classic colours always useful. What I like most about these nail polishes is quick drying time and easy application (just like butter). 2 coats.

                                                                         * * *
Na dziś ciężki do sfotografowania lakier, Mollon Pro 6. Mój aparat zawsze szaleje przy różowych i czerwonych lakierach, a ja zawsze edytuję zdjęcia żeby kolory były jak najbliższe rzeczywistości, ale tym razem ja też szalałam i nie miałam pojęcia co zrobić, żeby lakier wyglądał jak należy. ..więc nie sugerujcie się za bardzo tymi swatchami. W każdym razie, to bardzo fajny odcień różowego (przypomina trochę szynkę) - nie jest zbyt jaskrawy, ani zbyt przykurzony, po prostu w sam raz....wydaje mi się, że to taki kolor, który każdemu będzie pasował...Pewnie powiecie, że jest nudny, ale ja uważam, że takie klasyczne kolory, zawsze się przydają. A najbardziej w tych lakierach podoba mi się to, że tak szybko schną i że tak łatwo się nimi maluje. 2 warstwy.




Thursday, 24 November 2011

My birthday mani: Nubar, Verde

Hello,
So it's my birthday today and I decided to use a nail polish which I got from Sabb (SpookyNails) for my birthday. It's Verde from Nubar and obviously I love it. It's a glass fleck nail polish with kind of  subtle duo chrome effect (very visible in the bottle though), Verde is dark olive green with old gold sheen. It's really fun to look at, but I like best from a distance - Verde reminds me of some chic fabric, black pearls...it looks rather metallic from a distance, a bit vampy with olive shine. Hard to describe, really. 2 coats are enough, but I applied 3, it always looks cooler with glass fleck polishes. In the photos I'm also wearing a thin layer of top coat, but it's not a type of a nail polish which is meant to be super glossy. I like its semi metallic look.

                                                                  * * *
A więc dziś są moje urodziny i pomalowałam paznokcie urodzinowym lakierem od Sabb (SpookyNails). To Verde Nubara i oczywiście jestem zakochana. To lakier o wykończeniu glass fleck (czyli pełen drobinek na całej powierzchni). Ten lakier ogólnie jest dziwaczny, ma też lekki duo chromowy efekt (a w butelce bardzo widoczny), taka ciemna oliwka z poświatą starego złota. Obserwowanie go jest dość ekscytujące, a mi najbardziej podoba się z odległości, kojarzy mi się z jakimś drogim materiałem, czarnymi perłami...z daleka wygląda raczej metalicznie, nieco vampowo z oliwkowym refleksem. Ciężko go opisać. Przy malowaniu 2 warstwy wystarczą, ale ja wolę 3, glass flecki najlepiej wtedy wyglądają, moim zdaniem. Na zdjęciu mam też cienką warstwę top coatu, ale to nie jest jeden z tych lakierów, które mają być super błyszczące. Podoba mi się ten pół metaliczny efekt.



Sunlight/ Słońce



Tuesday, 22 November 2011

Nail Polish Addict Competition

Hello!
I'd like to announce my first humble competition for all the Whale's Nails readers! I thought that giving away nail polishes would be slightly boring, so I came up with a canvas shopper bag with my own nail polish design. It is hand painted and together with the bag ready for your adoption. I took me a long time to decide for a competition on my blog (it somewhat feels like bribery) and I don't hope for an influx of new subscribers...I just wanted to thank you for being here. :) It means a lot for me.

The rules are simple:
1) You need to be a GFC follower or like Whale's Nails on Facebook.
2) You need to submit a comment below explaining why you should get this bag (and add your  Google Follower name/FB name)
3) The competition ends in the evening on the 18th December.
4) It is open internationally.
5) I will pick my favourite answer and announce the winner soon after.

Hej!
Postanowiłam zrobić pierwszy skromny konkurs dla wszystkich Czytelniczek mojego bloga. Wydawało mi się, że rozdawanie lakierów jest już trochę nudne, więc zdecydowałam się zrobić eko torbę z lakierowym wzorem. Namalowałam go ręcznie i razem z torbą szukają nowego domu. :)
Długo się zbierałam, żeby zorganizować konkurs (bo mimowolnie kojarzy mi się to trochę z przekupstwem), nie liczę też na wielki przypływ nowych obserwatorów...po prostu chciałam Wam podziękować za czytanie, komentowanie i oglądanie. :)


Zasady są proste:
1) Aby wziąć udział musisz obserwować blog przez GFC albo polubić Whale's Nails na Facebooku.
2) Potem napisać w komentarzu pod notką, dlaczego torba powinna trafić właśnie do Ciebie (i dodać pod jakim nickiem Google/albo na Facebooku obserwujesz blog)
3) Konkurs kończy się 18 grudnia wieczorem.
4) Jest międzynarodowy.
5) Wybiorę odpowiedź, która najbardziej mi się spodobała i ogłoszę zwycięzcę jak najszybciej po 18tym.





BTW, feel free to like my new bag project  on FB (more bags coming up soon) -> LoonyLooks

Sunday, 20 November 2011

Wibo 394 (Express Growth)

Hello ladies,
I know I'm all excited when it comes to almost every nail polish which I review on my blog, but this one is exceptional. Firstly, Wibo 394 is inexpensive. Secondly, the shade is lovely and it has jelly finish. Maybe the price isn't something good, because cheap nail polishes aren't the best - but I change colours so often, that the quality isn't my priority ( gee, this sounded a bit lame). I know a few people complained that it's not very opaque, but for me 3 coats were enough (which I wouldn't classify as annoying, since it's jelly). I love how glossy it is and this colour is very unique in my collection I feel like getting more bottles, because I think it'd be hard to find dupes for it. I won't even try to describe the colour, just look!

                                                                 * * *
Wiem, że ekscytuję się prawie każdym lakierem opisywanym na blogu, ale ten naprawdę jest wyjątkowy. Po pierwsze, Wibo 394 jest niedrogi. Po drugie, kolor i wykończenie jelly (czyli galaretkowo-żelkowe). Może jego cena nie jest wcale zaletą, bo tanie lakiery nie są zawsze idealne - ale ja zmieniam tak często kolory, że jakość nie jest moim priorytetem przy wyborze lakierów. Wiem, że parę osób narzekało, że nie jest zbyt kryjący, ale dla mnie 3 warstwy są wystarczające (i nie wkurza mnie to specjalnie, biorąc pod uwagę, że to jelly). Jest genialnie błyszczący i szklisty. Nie mam podobnego lakieru w swoim zbiorze i mam ochotę zachomikować więcej butelek - wydaje mi się, że będzie ciężko zdobyć podobny kolor. Nie będę nawet próbować opisywać koloru, po prostu popatrzcie.


In the shade/ W cieniu



Thursday, 17 November 2011

Pinky Brown (Beetle Juice), Models Own

Hello
Oooh, I've been waiting for this nail polish for so long, and it arrived yesterday at last! I think I don't have to add, that I'm delighted? The formula is a bit watery, so it needs 3 coats to look great, and top coat makes it hiper cool. I will not even try to describe the colour, I hope you can tell it from the photos. I must say I like it best in the artificial light, because it's not duo chrome, but it turns to be mostly pink shimmer/sheen (very fine).It looks like baubles!  Especially from a distance. I think that in general pink shimmer is leading/more visible, whereas golden is visible only at certain angles.

                                                                       * * *
Oj, czekałam na ten lakier dosyć długo i wczoraj wreszcie dotarł. Chyba nie muszę dodawać, że jestem wniebowzięta? Formuła jest lekko wodnista, więc potrzeba mu 3 warstw żeby wyglądał najfajniej, a top coat sprawia, że już w ogóle jest ekstra. Nie będę nawet próbowała opisać tego koloru, mam nadzieję, że zdjęcia wystarczą. Muszę przyznać, że najbardziej podoba mi się w sztucznym świetle, bo nie jest duochromowy, a różowy shimmer/iskry (bardzo drobne) są o wiele bardziej widoczne. Kojarzy mi się z takimi metalicznymi bombkami, szczególnie patrząc z pewnej odległości. Ogólnie wydaje mi się, że różowy shimmer jest dominujący, bardziej widoczny, a złoty widoczny jest tylko pod niektórymi kątami.



Artificial light/ Sztuczne światło
In the bottle/ W butelce
Nail Polish Curiosity: Beetle Juice series has transparent labels, unlike regular series with white labels.
Lakierowa ciekawostka: Seria Beetle Juice ma przezroczyste nalepki, a nie białe tak jak normalna seria.

Wednesday, 16 November 2011

Lush soaps

Hello,
I decided that there should be a lil break from nail polishes...but let's not get too far from nails. I'd like to write about my favourite soaps from Lush. I just love their colours, designs and scents. The most amazing thing about them is the fact that they never make my skin feel dry - and no other soap has ever done it (I'm obsessed with using hand cream every time I wash hands because of this peculiar feeling, I think it's some kind of phobia and it's not fun at all...and Lush soaps are the only ones that don't give me this horrible feeling and their smell is amazing). They're not very foamy, but I really don't mind, I rather appreciate that. And a little bar of soap lasts forever.

                                                                     * * *
Zdecydowałam, że powinnam zrobić małą przerwę od lakierów...ale nie będę oddalać się tak daleko od paznokci. Chciałabym więc wspomnieć o moich ulubionych mydłach Lush. Uwielbiam ich kolory, wygląd i zapachy. Jednak co w nich najlepsze, to to, że nie wysuszają i nie ściągają mi skóry - i żadne inne mydło jeszcze tego nie dokonało (mam świra na punkcie kremowania rąk po każdym myciu, przez to takie okropne uczucie ściągnięcia - to raczej uciążliwe i zahacza już o fobię). Mydła z Lush to jedyne, które nie dają tego o niemiłego uczucia i w dodatku świetnie pachną. Te mydła nie pienią się jakoś obficie, są raczej kremowe i w sumie bardzo to w nich lubię. A mała kostka mydła wystarcza na wieki.


Snowcake
It's a very strange smell which I can't even describe, but this is one of the softest and creamiest soaps from Lush. It's not very foamy, but creamy. Very pleasant to use. It comes from last year Christmas collection, luckily it was re promoted this year!

Snowcake
Bardzo dziwny zapach, którego próbuję nawet opisać. To jedno z ich najdelikatniejszych i najbardziej kremowych mydeł. Mało piany, jest raczej właśnie kremowo-mleczne. Bardzo przyjemne w użyciu. Pochodzi z poprzedniej kolekcji świątecznej. Na szczęście w tym roku zostało wznowione.



Angel's Delight
It's a very lovely looking soap, very colourful. Sadly I got only a pink piece...anyway, the fragrance is sweet and light, but unusual in a Lush way. It's not very foamy and not creamy either, but the smell lasts quite long on the skin. I'm in love with this scent and repurchased it this year too (it's another Christmas limited product)

Angel's Delight
To bardzo ładne wizualnie mydło, wielokolorowe. Mnie niestety trafił się tylko różowy kawałek. Zapach jest słodki i delikatny, ale też trochę dziwaczny - w ten typowo Lushowy sposób. Nie jest ani kremowy ani zbyt pieniące, ale zapach dość długo utrzymuje się na skórze. Ja uwielbiam ten zapach i zamówiłam je po raz drugi w tym roku (bo to też limitowany produkt ze świątecznej kolekcji).




BoB soap
Another limited soap from last year, this time from Retro series. Sadly it didn't come back this year, which made me a little bit sad. I really love the scent -  cinnamon plus all these christmasy fragrances, it's one of a heavier scents, a little bit oriental.

BoB soap
Limitowane mydło z zeszłego roku, z serii Retro. Niestety w tym roku nie powróciło, co trochę mnie zasmuciło. Wygląda śmiesznie przez brokat, a dodatku zapach jest bardzo mój - cynamonowo-świąteczny, raczej z tych cięższych i lekko orientalnych.







Lady Catrina
Soap from Halloween limited series, thank God it came back this year too...it's one of the most amazing and fun scents - it's all like jellies, sweets and Skittels. The colours is lovely too, I think you already know that I love purple? ;)
Lady Catrina
Mydło z limitowanej kolekcji Halloween. Dzięki Bogu też powróciło w tym roku...to jednej z najfajniejszych i najładniejszych zapachów - pachnie jak cukierki owocowe, żelki czy Skittelsy. Bomba. No i kolor bardzo ładny...chyba już wszyscy wiedzą jak lubię fioletowy? ;)




The Godmother
This a permanent soap, one of the most known soaps from Lush, I think. The smell is very sweet, berrish and lasts long too. It seems to be very delicate and girly. Godmother is also full of little blue glitter - I'm in love, again!
The Godmother
To mydło ze stałej serii, chyba jedno z najbardziej znanych Lushowych mydeł. Zapach znowu jest dość słodki i długo utrzymuje się na skórze. Jest delikatne i dziewczęce. Aha, Godmother ma też w sobie dość sporo małego, niebieskiego brokatu - urzekło mnie, kolejne!



Lilysavon
Retro soap, I believe. It's creamy and soft, however the smells is my least favourite from the whole bunch. I find it a bit boring and too plain...it's just too flowery, pretty much like lily and nothing else. Not too Lushy, I would say. Nothing special to be honest.

Lilysavon
Mydło z serii Retro, o ile dobrze pamiętam. Jest kremowe i delikatne, ale zapach jest moim najmniej ulubionym z całej tej gromady. Jest po prostu trochę nudny, zbyt oczywisty, bez żadnej ekscytującej, typowo Lushowej nutki. Pachnie po prostu kwiatowo, coś jak lilie i nic poza tym. Przypomina mi takie polskie stare mydła, Kajtek czy coś takiego ;) Nic specjalnego po prostu.


Monday, 14 November 2011

Aqua Cool - Rimmel

Hello,
I've got a lovely shade for today - Aqua Cool 420, Rimmel. I bought it because I was curious whether it is Cashmere Cardigan (Orly) dupe (and of course I loved the colour). Sadly they are not dupes (not that I'm complaining, I have at least two unique nail polishes, hah). Cashmere Cardigan is still much more purple. I'll try to compare them soon and post a note about it, but you can trust me, I hope. Application is alright, I must say I quite like Rimmel's wide brushes, but I know many people find them annoying. It's one of my favourite blue nail polishes.

                                                                   * * *
Dzisiaj chciałabym pokazać świetny lakier - Aqua Cool 420, Rimmel. Kupiłam go bo byłam ciekawa czy jest podobny do Cashmere Cardigan (Orly), pomijając oczywiście to, że bardzo wpadł mi w oko. Niestety nie są lakierowymi bliźniętami (tzn aż tak nie żałuję, przynajmniej mam dwa różne lakiery, ha). Cashmere Cardigan jest wyraźnie bardziej fioletowy...porównam je niedługo i napiszę notkę, ale mam nadzieję, że mi uwierzycie na słowo. ;) Malowanie jest  w porządku, w sumie lubię te szerokie pędzelki Rimmela, ale wiem, że wkurzają wiele osób. To jeden z moich ulubionych niebieskich, jest cudny.




Saturday, 12 November 2011

Wibo, Rose scented polish, 1

Hiya
Another Scented rose nail polish from Wibo, Lovely - it's number 1. Today I wanted to buy another shade from this series, but sadly it seems to be gone already - I was really gutted, it was such a lovely colour. Such a shame.  I really liked those nail polishes, such colours are always useful to me, they dry really quickly and I find them long-lasting. Also, the scent also stays forever. These were 3 coats.

                                                                   * * *
Na dziś kolejny pachnący rózami Wibo, Lovely - numer 1. Chciałam dzisiaj kupić jeszcze jeden lakier z tej serii, ale niestety wygląda na to, że jest już wycofana - wielka szkoda, bo tamten kolor był naprawdę super. Ogólnie te lakiery bardzo mi się spodobały, szybko schną, kolory zawsze mi się przydadzą. Poza tym schną bardzo szybko, nie ścierają się, a zapach utrzymuje się też całkiem długo. Na zdjęciach 3 warstwy.



Btw I spotted great duo today, they're new shades and they're simply awesome! I couldn't resist...I would say that green is very similar to Pretty Edgy, Essie and blue (which is darker and more muted in real) may be quite close to Blue India, Mac. Sadly I don't have Essie nor Mac to compare, but I hope the light will be good for swatching anytime soon!

                                                                     * * *
Przynajmniej zamiast różanego, namierzyłam ten duet - jeszcze nowsze kolory, które są po prostu świetne. Nie mogłam się powstrzymać...Wydaje mi się, że zielony podobny jest do Pretty Edgy, Essie a niebieski (który jest ciemniejszy i bardziej przytłumiony na żywo), może być zbliżony do Blue India, Maca. Niestety nie mam ani Essie ani Maca, ale mam nadzieję, że niedługo światło dopisze i będę mogła zrobić zdjęcia. Kto żyw, niech bieży po te lakiery. Są boskie. ;)

390, 394




Friday, 11 November 2011

I'm a star, Catrice

Hi Ladies,
Sorry I haven't posted much lately but I came up with a new project...and it seems I'm a bit one-track minded, because I couldn't focus on anything else...
I want to show you I'm a star from Catrice. It's a shade I can't really describe, probably golden green fits? I'm really into such etno, boho colours lately....I want more!
It was difficult to take photos of this polish, it never looked pretty enough. It looks much cooler in real, more metallic and sleek. Application is rather fine, regular two coats...however, I found the formula to be a little bit too thick and gluey...but it is very possible that someone opened it in a drug store (DEATH STARE).

                                                                   * * *
Trochę zaniedbałam blog, bo kilka tygodni temu przyszedł mi do głowy nowy projekt...i wygląda na to, że mam jakąś dysfunkcją ośrodka działania, bo potrafię skupić się tylko na jednej rzeczy...
Chciałabym pokazać I'm a star, Catrice. Nie umiem opisać tego koloru w ogóóóle....chyba zielone złoto najlepiej pasuje? Ostatnio bardzo mi się podobają takie ento-boho kolory i chcę mieć więcej takich lakierów.
Trudno też było zrobić mu zdjęcia. Nigdy nie wyglądał wystarczająco ładnie. Na żywo jest jakiś fajniejszy, gładszy i bardziej metaliczny. Malowanie w sumie w porządku, typowe 2 warstwy...ale, dla mnie formuła jest trochę za gęsta i taka kleista...ale bardzo możliwe, że po prostu ktoś go odkręcał w drogerii (MORDERCZE SPOJRZENIE).





Monday, 7 November 2011

Don't forget Ruby - layering

Hello,
For today I've got a great combo recommended by SpookyNails, as promised. As a base I used Forget Me Not (Catrice), just one coat. Then I added  a thin layer of Ruby Pumps (ChinaGlaze) and lots of top coat. It basically made Forget Me Not look like a warm purple, which I love. I always disliked something about all of my metallic purples, I think they were all just too cool toned for me.  In the photos it looks a bit like duochrome, but in real life it looked more even, I would say. So, I really encourage you do try something similar, any metallic/shimmery purple would do, I believe. I will try it again soon, but with other purple as Catrice polishes never last long enough for me.

                                                                       * * *
Na dziś, tak jak obiecałam, świetny duet polecony mi przez SpookyNails. Jako bazę użyłam Forget Me Not (Catrice), tylko jedną warstwę. A na to dość cienką warstwę Ruby Pumps (ChinaGlaze) i sporo top coatu. Ogólnie dzięki temu Forget Me Not zrobił się ciepłym fiolet, co bardzo mi się podoba. Zawsze w moich metalicznych fioletach coś mi nie leżało, chyba wszystkie były dla mnie zbyt chłodne. Na zdjęciach wygląda trochę duochromowo, ale na żywo efekt jest raczej bardziej jednolity. Bardzo polecam taką dwójkę, wydaje mi się, że każdy fioletowy/shimmerowy lakier będzie się nadawał. Ja niedługo spróbuję znowu, tylko z innym fioletem, bo Catrice niestety nie trzymają się u mnie najlepiej.


Sunday, 6 November 2011

Paint pot: Let's Skate, Mac

Hello,
(the longest note ever)
I was on a trip to Warsaw a few days ago and obviously I had to visit a Mac store...I really thought that I'll be skint after this collection, but in the end I only got this Paintpot. I mean, it was all pretty and shiny, but not exceptional...and I really like to keep my make up stash as minimal as possible. 
I was really in love with glitter and sequins (to be precise: I was fascinated by David Bowie and glam rock),  when I was in high school, so back then I'd probably got everything...now I pretend to be more serious and less sparkly, but a little bit of glitter here and there hasn't killed anyone yet.

                                                                              * * *

(najdłuższy wpis wszechczasów)                                                                             
Byłam ostatnio na małym wypadzie w Warszawie, no i oczywiście musiałam zajść do Mac...naprawdę myślałam, że ta kolekcja zrujnuje mnie finansowo, ale ostatecznie kupiłam tylko ten Paint pot. Właściwie to wszystko było ładne i błyszczące, ale nie jakieś wyjątkowe...poza tym, mimo wszystko chcę, żeby mój zbiór kosmetyków był tak minimalny jak to tylko możliwe.
W liceum bardzo lubiłam brokat, cekiny itp (uściślam: byłam zafascynowana Davidem Bowie i glam rockiem, a nie, za przeproszeniem, tipsiarą), więc wtedy wykupiłabym pewnie wszystko...teraz udaję, że jestem poważniejsza i na pewno mniej błyszcząca...ale trochę brokatu tu i tam nigdy nikogo nie zabiło.

                                                                            * * *

Let's skate is a light soft pink (leaning towards salmon shade rather than cold pink) with loads of fine glitter and sparkle. The colour doesn't really pay off on the eyelids, it's rather highlights and lightens the skin/base eyeshadow. I think it works great as a layering shadow, it transforms anything and makes it so alive.  Let's skate may also work great as a quick transition eyeshadow from day time to evening make up when you have no time. After all, when you go out and it's dark I think it's rather difficult to distinguish colours etc, but the sparkle is always there! So I'm in love. I used finger to apply Let's Skate and didn't blend it much.
 
                                                                           * * *
Let's skate jest jasnym różem (bardziej w stronę łosiowego niż zimnego różu), z dużą ilością brokatu i drobinek. Koloru na powiece za bardzo nie widać, po prostu raczej rozświetla i rozjaśnia skórę albo bazowy cień. Na pewno można go stosować jako cień na inne kolory, naprawdę zmienia i ożywia każdy cień. Wydaje mi się, że sprawdzi się też świetnie jako cień przejściowy między dziennym a wieczorowym makijażem kiedy nie ma czasu na nic innego. Poza tym, kiedy gdzieś wychodzimy w nocy, to raczej nie widać koloru i szczegółów ale błysk zawsze jest! Więc po prostu uwielbiam Let's Skate. Nakładam go po prostu palcem i nie rozcieram za bardzo, a raczej wklepuję.



Let's skate solo/ Daylight



Let's Skate layered over golden eyeshadow/ Artificial light
Let's Skate nałożony na złoty cień/ Sztuczne światło




Sorry, this note is already extra long but one more thing, a little preview... Sabb from SpookyNails talked me into painting my nails with two nail polishes, I was like wtf, but listened to her and I'm in loooove! It looks like that, tomorrow details and swatches. :>

                                                                          * * *
Ok, wiem, że notka już jest zbyt długa ale jeszcze jeden mały spoiler...Sabb ze SpookyNails namówiła mnie na pomalowanie paznokci dwoma lakierami, początkowo myślałam, że to bzdura no ale posłuchałam jej i jestem zakochana.  Wygląda to tak...a jutro szczegóły i zdjęcia. :>


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...